Sollunari

 

To jest Forum dla astrologów.Usmieszek

 

Prosimy zapoznać się z informacjami : Baza danych osobowych , Zasady pomocy wzajemnej oraz Zasady Forum

 

Zapraszamy!Usmieszek

 


 


Forum > Tranzyty

Marsowy zegar
maszowa 2012-12-03, 23:39:55

O tym, że tranzytujący Mars może mi pomóc w ustaleniu dokładnej godziny urodzenia najpierw przeczytałam w którymś z sąsiednich wątków. A że temat ascendentu gryzie mnie od dawna i spokoju nie daje, każąc wciąż do siebie wracać, postanowiłam, że w stosownej chwili wypróbuję także sposób z Marsem.  Gdzieś przeczytałam, że potrafi "uderzyć" na stopień przed uściśleniem aspektu, znowu w innym źródle wprost przeciwnie - że to istny zegar astrologiczny i że jak już uderza to celnie. Tak czy inaczej, chciałam sprawdzić, zwłaszcza że w swoich progresjach widzę czas odpowiedni na jego działanie.

Jak postanowiłam, tak i zrobiłam. Pewnego pięknego październikowego dnia, akurat wtedy, gdy bieżący Merkury w Skorpionie stanął w koniunkcji z władcą mojego 3 domu, założyłam specjalny kajecik, w którym dzień po dniu z wielką uwagą miałam notować wszystko co mi w oko i na myśl wpadnie.

W dwa dni później bieżący Mars miał utworzyć koniunkcję z natalnym - czekałam, obserwowałam, gotowa na jakieś ważne "bum" ... i nic się nie zdarzyło.

Oooj, niedobrze... - byłam zawiedziona, przecież na następną okazję trzeba czekać dwa lata. Ale dobra, przecież mój Mars nie jest aż takim "ważniakiem", żeby sam siebie eksponował - widocznie potrzebny mu jakiś dodatkowy impuls.  Chociaż przy koniunkcji z natalnym Merkurym też nic się nie zdarzyło, wciąż miałam nadzieję - "historycznie" przypomniałam sobie wysoką gorączkę przy kwadraturze z Plutonem ale podobnie było też przy trygonie z Neptunem, więc nie tyle sam aspekt jest ważny, ile okazja musi być sprzyjająca.

 

Ale obserwacje to jedno, a życie płynie dalej, więc już z rzadka notując, skończyłam remont w mieszkaniu i postanowiłam zabrać się za skręcanie nowego biurka. Instrukcję montażu mam, komplet narzędzi posiadam, to na co będę czekać? - Fajnie mi szło, całkiem sprawnie się skręcało, bo wszystkie elementy ładnie dopasowane i tylko później sąsiedzi trochę narzekali, że ktoś im po 22-giej stukał nad głową.

I taka byłam dziarska i pełna werwy, dopóki nie natknęłam się na jedną oporną śrubkę - nijak się nie dawała wkręcić. Próbowałam i prośbą, i groźbą - a ona wciąż nie i nie. No - myślę sobie - ale jak ci (śrubko) przywalę od góry, to musisz wejść, nie ma rady. I przywaliłam. -  No! i wtedy znalazłam swojego Marsa! 

- Wstrętna, paskudna śrubka tak mnie uszczypnęła w palec, że aż się krew polała. - Mars tworzył ścisłą kwadraturę z natalnym Plutonem.

 

Moje życie jest ostatnio dość nudne i monotonne, co sprawia, że nie spodziewam się doświadczania marsowych ekscesów zbyt często, więc nie zdziwiłam się gdy podczas koniunkcji z natalnym Jowiszem tylko usłyszałam od szefa obietnicę rozszerzenia zakresu uprawnień i zwiększenia zakresu obowiązków a przy koniunkcji ze Słońcem po prostu poczyniłam kroki w kierunku docieplenia mieszkania.

Ale okazji do ustalenia ascendentu nie miałam ochoty stracić!

Czekałam więc. Spodziewany termin minął - i nic. No dobra, "trudno - się mówi - kocha się dalej". Machnęłam ręką na te moje obserwacje i dla odmiany postanowiłam być dobrą mamusią i zabrałam się za pieczenie szarlotki na spodziewaną wizytę syna. Piekarnik się nagrzewał, więc też było marsowo, ale nie spodziewałam się już niczego więcej - to tylko ciasto jakich wiele.

Nie przewidziałam "złośliwości" mojej własnej stolnicy - wiadomo, że ciasto lubi się do niej przylepić i potem trzeba ją poskrobać, ale czemu mi "oddaje" skoro raczej nie boi się łaskotek? Pewnie zbyt energicznie skrobnęłam, bo tym razem stolnica tak "przywaliła" w nadgarstek, że aż mi palec zdrętwiał.

Usiadłam i myślę: "co ma nadgarstek i palec do Marsa w Strzelcu?" - Nic! To musi być jakaś zmyłka. 

Otworzyłam encyklopedię i oglądam dokładnie, co może być ciekawego w takim nadgarstku. Patrzę i oczom nie wierzę - uderzyłam dokładnie w tętnicę! A że Jowisz włada tętnicami - mam wreszcie swój ascendent.

Tematów: 25
Odpowiedzi: 820
Dołączył/a: 2010-04-24
Teksty w działach stałych
Odpowiedzi
genny19 2012-12-04, 00:30:14

W tym roku obserwowałam Marsa przy przejściu przez ASC- nic sie nie działo. Ale przejście Marsa przaz MC w tym roku to bardzo silny ból głowy. Dwa lata temu 24 czerwca 2010 roku przycinałam żywopłot listwą elektryczną  i ''udało mi się 3 razy przeciąć kabel".Po tym zdarzeniu wydłużyłam kabel do kosiarki i założyłam na niego mocną osłone (pomysł racjonalizatorski). W tamtym dniu Mars w pobliżu MC ale tez koniunkcja tr Merkurego z Jowiszem.

Wczoraj wypadł mi kubek i bardzo mocno uderzył mnie w palec u lewej nogi (dopiero dziś zauważyłam ,że jest czerwony) a retrogradujący Merkury w koniunkcji z ASC i swoją pozycja natalną.

Tematów: 115
Odpowiedzi: 2190
Dołączył/a: 2010-12-23
Teksty w działach stałych
Jasmin 2012-12-04, 07:36:10

Ja też obserwowałam Marsa i jego przejście przez ur. ASC-endent- z ciekawości i dla praktyki jedynie, bo godzinę urodzenia znam i wątpliwości co do jej prawidłowości nie mam. Też nic szczególnego nie zaszło, za wyjątkiem drobnego trzaśnięcia drzwiami windy w nadgarstek prawej ręki w dniu ścisłej koniunkcji z ASC. Z uwagi na rękę myślę, że Mars ma wiele wspólnego z Merkurym a więc m.in. z moim VI domem - zdrowia, bo tam Bliźnięta. Na drugi dzień od koniunkcji nieoczekiwanie rozchorowałam się a że byłam w podróży, to przypadłość była dokuczliwa. W poprzednim cyklu Marsa też niczego szczególnego nie odnotowałam. Nie wiem, czy tym obserwowaniem zdarzeń przy okazji tranzytu , takiego czy innego, nie wyczerpuję energii tego tranzytu, rozładowując go niejako mentalnie , i wobec tego zdarzenie w realu nie występuje a jak jednak nastąpi to osłabione i niegroźne. Także sądzę, że wpływ na rozładowanie tranzytu Marsa lub Merkurego, nawet trudnego czy znaczącego, jak przejście przez osie natalne, ma pozycja silnego przez znak Saturna w moim I domu radix (dom naturalny Marsa) w zerowym sekstylu do Merkurego, który ogranicza trudne doświadczenia marsowe i merkurialne. Słońcem urodzeniowym włada zodiakalnie i horoskopowo Mars a naturalnym władcą III domu jest Merkury.

 

Nie wiem, czy słusznie myślę, ale ja jakoś łatwiej przechodzę trudne tranzyty niż to wynika z teorii astrologiiNiewinny,Aniołek.

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
maszowa 2012-12-04, 07:56:55

Jasmin, przyznam, że też mi przyszło do głowy, że nic mi się nie zdarzyło przy koniunkcji Marsa z natalnym Merkurym właśnie dlatego, że się bardzo "spięłam" w oczekiwaniu. Usmieszek Jechałam wtedy autobusem i byłam wyjątkowo czujna.

 

Genny, skoro masz natalnie koniunkcję Merkurego z ascendentem, to może on trochę przejął rolę Marsa?

Tematów: 25
Odpowiedzi: 820
Dołączył/a: 2010-04-24
Teksty w działach stałych
Jasmin 2012-12-04, 08:09:23

Ale, ale... spojrzałam teraz do kajecika, gdzie tak jak Maszowa spisuję zdarzenia dnia i widzę, że dnia następnego  ale gdy koniunkcja była jeszcze zerowa ( różnica czasu ma znaczenie, bo jak pisałam byłam za granicą) miało miejsce wesołe zdarzenie- też w windzieGłosny smiech. Otóż jedziemy z mężem owąż, po drodze wsiadło jeszcze 2 Azjatów na różnych piętrach i gdy winda zatrzymała się po raz 3 wsiadł mężczyzna "biały" , ubrany jak urzędnik z teczuszką, w wieku po 40-stce a więc nie w wieku marsowym a raczej jowiszowym, szczupły blondyn o jasnych oczach , średnio przystojny Oczko. Impulsem wiedzona skojarzyłam i bez namysłu powiedziałam do męża: wiesz, wraz z  tym panem skojarzyła mi się ta piosenka z filmu : jestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek.... Na to mężczyzna ze śmiechem po polsku wypalił: a to pani trafiła- jestem Romek i niedługo mam imieniny. Pośmieliśmy się i razem dokończyliśmy słowa refrenu: a w domku światło, gaz, więc śpiewam jeszcze raz... Pożyczyliśmy sobie wzajemnie miłego dnia i wysiadł.

 

Miłego dnia!

 

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
Kaśka Kariatyda 2012-12-04, 21:01:54

 

 

Maszowo, odsprzedałabyś mi  taką zaczarowaną stolnicę Piekarki zakręconej astrologicznie,  oczywiście za niewygórowaną  cenę?Usmieszek Gdyby jej tak puścić jakiś heavy metal  albo coś innego skocznego, to może sama by sprężynowała i odbijała mąkę z ceresem  i żółtkami, aż do zagniecenia gotowego ciasta ?Głosny smiech  Właściwie to u mnie jest embargo na piekarnik, więc dam sobie jednak na wstrzymanie;  ciasta nie wolno piec zbyt często, bo tuczące, mięso szkodliwe,  pożądane są warzywka, chude ryby,  kasza gryczana i jagły, owoce. ( Kto wie w ogóle co to ten ceres?).Niezdecydowany

A  z czego jest zrobiona ta stolnica, skoro  daje  takie psikusy? Drewno chyba nie jest tak elastyczne.

 

Maszowa @: 2012.12.04. g.7:56 „ (...)przyznam, że też mi przyszło do głowy, że nic mi się nie zdarzyło przy koniunkcji Marsa z natalnym Merkurym właśnie dlatego, że się bardzo "spięłam" w oczekiwaniu. file:///C:/DOCUME~1/Admin/USTAWI~1/Temp/msoclip1/01/clip_image001.gif" alt="Usmieszek" width="18" height="18" />Jechałam wtedy autobusem i byłam wyjątkowo czujna."

 

Ależ Maszowo, myślę, że  zdarzyło Ci się dokładnie zgodnie z aspektem, właśnie  intensywne natężenie intelektu: Merkury,    podczas  jazdy autobusem: Mars.Uśmiech

 

Też miałam w listopadzie koniunkcję Marsa z natalnym,  ale byłam na to przygotowana. Postępowałam uważniej i ostrożniej,  oczekiwałam tego, żeby nie doznać zaskoczenia.  Tak jak w przypadku  koniunkcji Saturnów w paźdz., której nie rozczytałam dostatecznie wcześnie. A właściwie to spodziewałam się jakiegoś wielkiego dum dum i w sferze relacji małż. lub rodzinnych, bo przy  pierwszej koniunkcji w tej własnie dziedzinie  „depnął", (w systemie  wartości moralnych "ściągnął mi bielmo" z oczu, bo w Rx jest w dwadzie Strzelca). Albo obawiałam się  wypadku samochodowego.  Czekałam na tego Saturna  jak mysz pod miotłą,  a puszka Pandory pękła w zupełnie innym miejscu, przynosząc paskudne zapalenie tchawicy, prawdopodobnie  jako powikłanie po  szczepionce przeciw grypie. Należało  najzwyczajniej  wybrać inną datę szczepienia.

Właśnie taką upośledzoną, bez głosu, z piekącą krtanią puknął mnie  Marsik, ale nieszkodliwie, choć  dokładnie w zerowej kon. Niosłam salaterkę ze surówką  na stół,  jakoś tak  zatoczyłam się lekko, potknęłam się, lelawa, łokciem o drzwi i salaterka wypadła  z ręki.

Może ta lekka utrata równowagi  była związana z tym,  że Mars był w Strzelcu, w dwadzie Wagi.

Naczynie się nie stłukło, ani nawet nie wyszczerbało. Więc dałam dla Maczo moją porcję, a sama zebrałam co większe  warzywka z podłogi, przepatrzyłam na widelcu, czy nie ma włosów, dolałam oliwy i zjadłam.  Bo materiał na surówki się właśnie  skończył, a chory człek  powinien mieć naturalne witaminy. Ślubny ze zdziwieniem patrzył, jak  cierpliwie ścierałam oliwkowy sosik rozchlapany na 2 m i ani razu nie walnęłam ścierkami  w posadzkę.  "Albowiem  kiedy człek stosuje antycypację"Głosny smiech to  łagodniej  wychodzi „z nerw".Oczko  Nie pamiętam, żeby mi coś tak  złośliwie  wypadło  z rąk, nawet jak karmiłam mamę w łóżku, czy nosiłam  talerze na większej odległości.

 

Od czasu retrogradacji Marsa końcem zimy, kiedy pokaleczyliśmy palce,  przez  całą wiosnę, lato i jesień pilnie kontrolowałam, czy zdarzą się jakieś  crash-epizody  jakiejkolwiek natury.   Np. skroiliśmy kilogramy owoców i warzyw  najbardziej ostrym nożem i nikt się nawet nie drasnął.  Nie było pewnie odpowiedniej energii z  rozdania Marsa.

 

Tematów: 6
Odpowiedzi: 152
Dołączył/a: 2011-05-03
Teksty w działach stałych
INEZ 2012-12-04, 22:28:27

witam! podczas tranzytów Marsa przez moj asc w Wadze spodziewałam się jakiś mocnych wydarzeń. Niestety nic takiego nie miało absolutnie miejsca, jedynie koniunkcja Marsa do Saturna była u mnie przyczyną wypadku samochodowego, o którym już pisałam. Właśnie podjęłam decyzję o wyprowadzce z domu rodzinnego, decyzja wreszcie upragniona została podjęta po bardzo wielkich mękach jakie dawał mi Saturn wędrujący u mnie przez Asc, i pierwszy dom. Udało się! ale było to bardzo bardzo trudne do realizacji. Obecnie Mars zbliża się do koniunkcji z moim IC. I tak się zastanawiam, czego tutaj mogę się spodziewać. ???

Tematów: 7
Odpowiedzi: 43
Dołączył/a: 2011-11-07
maszowa 2012-12-04, 22:56:17

Inez, niewykluczone, że koniunkcję Marsa z Saturnem wyraźniej odczułaś dlatego, że natalnie masz aspekt między tymi planetami.

A co może robić Mars na IC, gdy została podjęta decyzja o wyprowadzce? - myślę, że da Ci sporą dawkę energii do urządzania nowego lokum. Usmieszek

Tematów: 25
Odpowiedzi: 820
Dołączył/a: 2010-04-24
Teksty w działach stałych
akinoreew 2012-12-05, 00:13:43

A u mnie w ostatnich dniach Mars siedzial na ASC. Co poskutkowało strasznie wysoką gorączką, która tak samo jak się pojawiła tak i odeszła... ;)

Tematów: 0
Odpowiedzi: 5
Dołączył/a: 2011-08-02
Marsjanka 2012-12-05, 20:03:35

U mnie jak Mars wędrowal przez ASC leczyłam zęby (Saturn na ASC) ale zmagałam sie z zapaleniem zatok szczękowych również... Paskudne przeżycie;/ - tez sobie zapisałam w kajeciku :D

Tematów: 67
Odpowiedzi: 810
Dołączył/a: 2011-03-21
krynolinak 2012-12-09, 14:08:52

Ja niestety przechodzę troszkę gorzej tranzyt Marsa przez mój I dom, być może dlatego, że u mnie I dom jest dość gęsto obsadzony. Istnieje jeszcze możliwość, że inna planeta ryje mi ostatnio psyche. Już dawno nie miałam takiego złego czasu, do pracy z racji, że jest ona bardzo odpowiedzialna, boję się chodzić, bo albo coś spartaczę albo zrobię coś tak dziwnego, że muszę się tylko wstydzić. Innym razem jakaś "ulubiona" koleżanka przeleje na mnie całą swoją frustrację.  Kręcę się wkoło, jestem niespokojna, rozdrażniona, nie mogę spać ani się podządnie skupić, z otoczeniem mam problem i vice versa. W ogóle ostatnio szukam siebie i swojej tożsamości, ciągły proces zmian, ale Pluto siedzi mi w I domie i długo tam pozostanie.

Czekam na spokój....

Pozdrawiam:)

Tematów: 5
Odpowiedzi: 45
Dołączył/a: 2011-05-18
maszowa 2012-12-24, 13:41:10

Mars "w towarzystwie" Merkurego czasem nie musi być tak groźny, jakby się można było spodziewać.

Nie tak dawno koniunkcja Marsa z natalnym Merkurym w 3 domu mojego przyjaciela skończyła się tylko staniem przez godzinę w korku na autostradzie, dziś bieżący Merkury "rozładował" opozycję Marsów u mojego taty. A mogło być groźnie, bo gdy przechodzącemu psu nagle "odbija", to nie zawsze kończy się tylko na podarciu spodni.

Tematów: 25
Odpowiedzi: 820
Dołączył/a: 2010-04-24
Teksty w działach stałych
starybosman 2016-02-20, 13:12:43

Przejście Marsa przez ascendent może posłużyć do ustalania czasu narodzin, co było już przedmiotem rozważań na Forum. Znajoma miała z tym poważny kłopot, gdyż  animodar nie dawał pełnej odpowiedzi. Wszystko idealnie pasowało na 6.00 jak i na 8.00. I właśnie tranzyt Marsa przez  ascendent  dał impuls do rozważań, bowiem tak niefortunnie operowała nożyczkami krawieckimi, że dość poważnie skaleczyła palec. Mars włada rzeczami ostrymi, tnącymi, a także krwią \" na zewnątrz\". Okoliczność ta  po bardzo wnikliwej analizie wydarzeń z jej życia pozwoliła przyjąć, że narodziny miały miejsce o 8.02 - 8.05. Ostatni solariusz powyższe ustalenia potwierdzał. 

 

W moim przypadku Mars pokazał inne wydarzenie, ale tak dokładnie, że sam byłem zaskoczony. To była wizyta, ale niecodzienna.  Odwiedził mnie emerytowany leśniczy, w nieodłącznym zielonym kapeluszu, myśliwy z dziada pradziada, w młodości biegacz na krótkich dystansach, a także na nartach ( tu trasa była zdecydowanie większa), strzelec do rzutków , organizator polowań dla wierchuszki, tej z najwyższych  półek , nie tylko wojewódzkich, ministerialnych, ale i wprost rządowych, z książką, której był autorem, traktującej o polowaniach i przygodach z tym związanych. Co więcej, jego Słońce i mój ascendent mają tego samego władcę, własnie Marsa. Całe jego życie ( a liczy obecnie 83 lata i jest bardzo dziarskim starszym panem ) było związane z mundurem i bronią. W dacie tego zdarzenia tranzytowy Mars był idealnie, co do stopnia i minuty na moim ascendencie. Zodiakalny zegar można więc  wykorzystać do weryfikacji horoskopu natalnego. Podkreślić wypada, że z polowaniami i bronią nie mam nic wspólnego.

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
genny19 2016-02-22, 10:52:00

Na tegoroczne przejście Marsa przez ascendent i Merkurego zwróciłam uwagę dopiero po wydarzeniu jakie nastąpiło 9 lutego ok godz 21,45. Dałam kotu  kawałek ryby wędzonej i nie sprawdziłam dokładnie ości. Po chwili syn pyta się mnie czy coś dawałam jeść kotu. Z pyszczka kota wydobywała sie krew. Skończyło się wizytą u weternarza i wyjęciem ości. 

Ja mam nauczkę,nie dam kotu ryby.

Tematów: 115
Odpowiedzi: 2190
Dołączył/a: 2010-12-23
Teksty w działach stałych
 


<< powrót do strony głównej                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.