Sollunari

 

To jest Forum dla astrologów.Usmieszek

 

Prosimy zapoznać się z informacjami : Baza danych osobowych , Zasady pomocy wzajemnej oraz Zasady Forum

 

Zapraszamy!Usmieszek

 


 


Forum > Horoskopy znanych osób

Jeanne Becu - perła wśród śmieci
starybosman 2012-12-08, 13:21:34

Wieki całe społeczność Francji rozpierała duma z podbojów sercowych swoich władców. Traktowano je na równi z trofeami wojennymi. Lud czasem utyskiwał, że były lepsze kandydatki, ale to, co działo się w alkowie uznawano za moralne. Faworyty królewskie pochodziły z arystokratycznych domów, potwierdzonych niezbitymi dowodami szlachectwa, i to poczynając od XV wieku. Wszystko zmieniło się za czasów Ludwika XV, bo ten więcej uwagi poświęcał polowaniu na kobiety ( i jelenie) niż rządzeniu krajem.  Jego potrzeby erotyczne zgodnie oceniano jako wyraz słabości władcy, co znajdowało potwierdzenie w stałej degradacji wybranek. Jeśli jakoś zniesiono arogancję sióstr de Mailly-Neste, to 14 września 1745 Wersal zatrząsł się w posadach. Zgodnie uznano, iż chamy wchodzą na salony, co jest końcem władcy. Tego dnia Ludwikowi XV i jego żonie ( Maria Leszczyńska)  przedstawiono  nową metresę ( kochankę oficjalną), córkę człowieka interesów i kobiety lekkich obyczajów, łamiąc monopol szlachty na cieszenie się względami władcy. Wersal przyjął to jako podwójną obelgę , przysięgając wieczną nienawiść intruzowi. Jean Antoinette de Poisson ( czyli Ryba), po mężu d"Etiolles, a od 1 lipca 1745 markiza de Pompadour,  przez wiele lat dzielnie tkwiła w Wersalu. Do dziś biografowie toczą zażarte spory, kto był jej ojcem, kwestionując  ojcostwo męża matki.  Nikt jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, że prawdziwy skandal wybuchnie wiele lat później.

W zapyziałym miasteczku, zwanym Vaucouleurs, gdzieś na granicy Lotaryngii i Szampanii, w dniu 18 sierpnia 1743 (godzina nie jest znana) przyszła na świat Jeanne Becu. Matka trudniąca się krawiectwem, od czasu do czasu wykonywała prace w miejscowym klasztorze, a że natura nie poskąpiła urody i obfitości " bałamutek", więc wróble ćwierkały, że ojcem był franciszkanin, którego wołano brat Ange.  Kilka lat później matka wyszła za mąż i jako pani Ranon  przeniosła się do Paryża. Kto łożył na naukę małej Jeanne w surowym klasztorze, nie wiadomo do końca, ale po 9 latach odebrała przyzwoite wykształcenie. W domu się nie przelewało, więc poszła nasza bohaterka utartą drogą tzw. trzeciego stanu - najpierw służąca w bogatszych domach, ale olśniewająca uroda wprowadzała ciągle w kłopoty. Jako pomocnica fryzjera Figara Lametza, po 5 miesiącach bytności doprowadziła  mistrza grzebienia i nożyczek na skraj bankructwa. Skończyło się tym, że wylądowała na bruku, ale  stroje, zabawy, teatry były tym, co Jean Ranon ( posługiwała się nazwiskiem matki) wprost uwielbiała. Umiłowanie luksusu ( Księżyc w Lwie), fascynacja pieniądzem ( Pluton w 2 d.) z  oferowaniem siebie ( w.księżycowe w Byku) dawało o sobie znać.

Cnota nie była najsilniejsza stroną pannicy, ale osobisty czar, atrakcyjny wygląd i protekcja Wenus w 1 d. dały posadę sprzedawczyni w sklepie z modnymi strojami. To, że uroda stanowi kapitał zorientowała się bardzo szybko. Sklep miał obroty i dochody, bo odwiedzali go co bogatsi przedstawiciele Paryża. Pod koniec 1764 trafił tam Jean Baptiste du Barry, biedny szlachcic z Tuluzy, podający się za hrabiego i arystokratę. Faktycznie energiczny, arogancki bufon i megaloman,chełpiący się brakiem skrupułów. Mawiano o nim, ze gdyby miał sumienie, też by je sprzedał , byle cena jawiła się godziwa. Powiedzmy wprost: sutener, alfons, pimp, libertyn, łajdak ( niczego nie skreślać), handlujący drogo względami młodych kobiet, które wpadły w jego brudne łapy.

Wysoka, z idealną figurą, o zachwycających blond włosach, w bajecznych kędziorkach, z kształtnymi brwiami, długimi rzęsami, o niebieskich oczach, owalną twarzą i ujmującymi dołeczkami na policzkach, skórą delikatną, ustami gotowymi zawsze do uśmiechu i piersią wprawiającą w zakłopotanie wszystkie inne kobiety, z sugestią, by lepiej unikały porównań  ( jak można wyczytać w literaturze przedmiotu), była okazją, dzięki której du Barry miał zgarniać kokosy i to dosłownie.  Przez miesiąc Jeanne Becu intensywnie uzupełniała braki w wykształceniu akademickim, dokładając wszelkich starań, by zadowolić swego opiekuna, a kiedy zdała z najwyższą notą końcowy egzamin, na salonach pojawiła się Mademoiselle L"Ange ( Anioł ). Złośliwi okrzyknęli ją Mademoiselle Lange ( Pieluszka ).   Jak czytamy w informacji Mathieu Marais, inspektora policji - była traktowana jak dojna krowa. Du Barry, chcąc zapewnić sobie protekcję oraz pieniądze, odstępował ją każdemu, byle był zamożnym arystokratą. Jeanne potulnie spełniała wszystkie polecenia, notując niebywałe sukcesy.

Na scenie pojawił się książę de Richelieu, znany uwodziciel stulecia. Skromność nie była jego silną strona, stąd wszystkie oficjalne faworyty króla ( a było ich, było) cieszyły się szczególnymi względami arystokraty. Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu - stanowiły pomoc w objęciu teki ministra, a może i pierwszego ministra, o czym zawsze marzył. Są dowody, iż w wieku 15 lat uwiódł Marię Adelajdę Sabaudzką, matkę Ludwika XV, a w wieku 84 lat zawarł kolejne małżeństwo, ponoć skonsumowane osobiście. Stary libertyn ( liczył prawie 70 lat) entuzjastycznie oceniał profesjonalne usługi L"Ange, dzieląc się z du Barry ploteczkami o intrygach dworskich w poszukiwaniach nowej faworyty dla Ludwika XV ( markiza de Pompadour zmarła na gruźlicę 15 kwietnia 1764). Pimp du Barry postanowił zagrać va banque, a książę de Richelieu miał ów plan wcielić w życie jako pomocnik. Wybór padł  na pierwszego pokojowca królewskiego, zwanego Le Bel i ten, po usilnych namowach, wspomaganych brzęczącą monetą ( nie można wykluczyć premii w osobie Jeanne Becu ), doprowadził do sytuacji, w której władca ujrzał na drodze do Wersalu  piękność Paryża. Pokojowiec ryzykował i to bardzo, wszak żelazna reguła wykluczała z gry zawodowe kurtyzany. Dość powiedzieć, że po pierwszym kontakcie Ludwik XV zgłupiał do reszty, co zrozumiałe, jeśli uwzględnić, iż tam, gdzie mała głowa prowadzi wielki łeb, nie sposób mówić o rozsądku. Jakimi sposobami du Barry dotarł do chińskich sposobów ( z III wieku p.n.e.) perfumowania gaiku, nie wiemy, ale skutek był piorunujący. To, co miało mieć jednorazowy charakter, wymknęło się spod kontroli. Władcę nie interesowało pochodzenie kochanki, ani jej profesja, natomiast trzeba było pilnie znaleźć dla niej odpowiedniego małżonka. Du Barry nie mógł wystąpić w tej roli ( był żonaty), ale przecież miał brata, kawalera. Ten, za godziwą opłatą, dnia 23 lipca 1768 poprowadził Jeanne Becu do ołtarza, po czym błyskawicznie wrócił do swojej Langwedocji. Jesienią hrabina du Barry zajęła apartament Le Bela. Ten bowiem dość szybko zmarł na wątrobę, ale zdaniem wielu zszedł ze świata, bowiem nie umiał przeszkodzić w pośmiewisku swego pana.

http://images/cleardot.gif" border="0" alt="" width="1" height="1" align="BOTTOM" />

Skandal rozwijał się prężnie, a to dzięki klanowi de Choiseul. Hrabia de Stainville, niezwykle uczciwy, bogobojny, pryncypialny, protegowany samej  markizy de Pompadour,, ambasador Francji w Wiedniu , w grudniu 1758 podniesiony do godności księcia Etienne Francioisse de Choissel, miał ten dar, iż etykę łączył z przyjemnością, a cynizm to ułatwiał. Zasłynął w historii tym , iż pogonił jezuitów z Francji, a nadto spowodował, że    Maria Antonina ( Austriaczka z domu )  została żoną Ludwika XVI . Siostrunia była z tej samej gliny. Arogancka i wredna księżna de Gramout liczyła na to, iż właśnie jej przypadnie tytuł oficjalnej faworyty  króla. Madamme de Beavar, jego kochanka, także nie cierpiała  Jeanne Becu. I jeszcze ślubna księcia de Choissel do kompletu. Te trzy harpie ( które darły koty między sobą o miejscu w łożu księcia) czyniły wszystko, by pozbyć się hrabiny du Barry.  Siła klanu była potężna, ale się przeliczyli. Nie uwzględnili drobiazgu - Ludwik XV nie wyobrażał sobie, by Anioł mógł odejść. Królewskie pismo do księcia de Choissel, jako wyraźne ostrzeżenie, zostało zbagatelizowane.  Rozpoczynał się akt drugi.

Du Barry dał jeszcze raz dowód przenikliwości i inwencji, bo przy pomocy księcia de Richelieu przedstawił oczywiste, bezdyskusyjne i niepodważalne dowody szlachectwa Jeanne Becu, a wynajęta stara i podupadła hrabina, za odpowiedni trzosik odegrała kluczową rolę matki chrzestnej. Tego wymagała dworska etykieta. Kiedy po kilkakrotnym odraczaniu oficjalnego przedstawienia nowej faworyty, nastąpił dzień 22 kwietnia 1769 roku, Wersal zaniemówił.  Jej naturalne loki ułożone w piramidę, ozdobione piórami i świeżymi kwiatami, pięknie kontrastowały z kamieniami szlachetnymi na szyi i sukni. Najtrudniejsza próba polegała na złożeniu trzech ukłonów, które należało wykonać, idąc tyłem i nie zaplątać się w tren sukni. Hrabina du Barry wybrnęła z tego z fantazją, odsuwając dolną część za pomocą zdecydowanego ruchu obcasem, i to w taki sposób, jakby przez całe życie nie robiła nic innego.

Książę de Richelieu, widząc co się dzieje w obozie de Choissel, zgromadził obrońców. Oczywiście, miał w tym swój cel, ale w grupie znalazło się nawet tzw. stronnictwo pobożne. To nic, że mieli bronić jawnogrzesznicy, gdyż zemsta za wygnanie jezuitów była celem nadrzędnym, ale doprowadzili do upadku klanu . Faktem jest, iż w dniu 24 grudnia 1770 de Choissel został pozbawiony łaski Ludwika XV, a 26 grudnia musiał opuścić Paryż.  Dodajmy w tym miejscu, iż trzy harpie zabiegały o pomoc u.... tak, tak, u hrabiny du Barry. Co więcej, ta tak naciskała na Ludwika XV, że władca  zgodził się na cofnięcie wygnania. Moralność ma jedną twarz, ale różne  oblicza, jak z przekąsem twierdził Charles de Talleyrand Perigord - jego niewielebna przewielebność - biskup Autun.

Paryż zalała fala niewybrednych plotek, piosenek, znanych w literaturze jako anegdoty na temat hrabiny du Barry. Była to kolejna zemsta klanu za dymisję ministra, podyktowana, jak utrzymywali, kaprysem  ladacznicy. Oczywiście, cenzura i policja robiła co mogła, ale mariaż polityki, króla i pornografii cieszył się ogromnym powodzeniem u  wszelkiej maści pismactwa, suto opłacanego przez klan de Choissel.  Madamme du Barry, w przeciwieństwie do markizy de Pompadour, nie wtrącała się do polityki. Wielcy  Paryża zgodnie podkreślali jej hojność, uprzejmość i wielką dobroć. Naturalna elegancja, arystokratyczny sposób bycia w połączeniu z emanującą pięknem urodą została podkreślona przez Talleyranda - miała maniery, poprawny język mówienia, a sztukę opowiadania opanowała z werwą, mimo gorszego wykształcenia od swej poprzedniczki.

Jedna słabość pozostała przez całe życie - miłość do strojów, biżuterii i wspaniałych domów. Ludwik XV  czerpał garściami ze skarbca, by spełnić zachcianki faworyty, czego nie czynił wobec jej poprzedniczek, przynajmniej w takiej skali. Ale też hrabina stanęła na wysokości zadania, gdyż kwoty, jakie otrzymywała były sukcesywnie przeznaczane na to, co w kulturze Francji zostało określone mianem stylu du Barry. Eklektycznego, stanowiącego połączenie granic dwóch różnych środowisk - sztuki dworu, Wersalu w służbie zmysłowej miłości. Do dziś można podziwiać posiadłość w Louveciennes, której prawo użytkowania  otrzymała od władcy, zgromadzone tam obrazy. Innowacje w dziedzinie mody dążyły do zadziwiającej prostoty. Jej uroda nie wymagała pudrów, szminek, czy innej tablicy młodego chemika, wyrzuciła wszystkie gorsety, fiszbiny, krynoliny. W ich miejsce pojawiły się delikatne materiały, eksponujące kształty sylwetki. Zakochana w  jedwabiach o jasnych barwach, haftowanych w kwiaty, po opuszczeniu Wersalu, przeszła na bawełnę, muśliny i prążki. Idee  du Barry wyprzedzały o wiele lat to, co miało dopiero wejść do mody, by podkreślić piękno kobiety w sposób naturalny, subtelny, prosty, niewinny, a zarazem bardzo zmysłowy. O opiece nad architektami, malarzami, rzeźbiarzami, producentami porcelany i gromadzeniu dzieł sztuki wspomnieć wypada wyłącznie na marginesie, by podkreślić odważną promocję nowych tendencji.

Nadszedł dzień 27 kwietnia 1774. Ludwik XV poczuł się źle w ulubionym pawilonie w Petit Trianon, gdzie uwielbiali wprost przebywać. Dwa dni później stan zdrowia się pogorszył, wskazując pierwsze objawy ospy. Hrabina nie opuściła władcy nawet na chwile, zdając sobie sprawę, że też może paść ofiarą zakażenia. Książę de Richelieu, który awansował do pozycji pierwszego pokojowca, zdecydowanie bronił swego pana przed arcybiskupem Paryża, gdy ten usiłował wyspowiadać Ludwika XV. A za ścianami pokoju już trwały ustalenia w poszczególnych frakcjach, podkreślające wrogi dystans do faworyty. Czwartego maja 1774 władca pojął, że ma ospę, stąd następnego dnia wieczorem odprawił hrabinę do Barry do zamku w Rueil, zdając sobie sprawę co może ją spotkać w Wersalu. Nie uwzględnił jednak twardych serc przedstawicieli własnej rodziny ( wnuka Ludwika XVI i jego ślubnej - Marii Antoniny), jak też  biskupów. Ci zażądali umieszczenia hrabiny w klasztorze, bez kontaktu ze światem zewnętrznym.  12 maja 1774, dwa dni po śmierci Ludwika XV, Jeanne Becu została zesłana do klasztoru. Tam, odizolowana, w spartańskich warunkach, traktowana jak kryminalistka, pokazała wszystkie silne cechy swego charakteru. Dawna łagodność i wspaniałomyślność, pogarda wobec śmierci została zastąpiona godnością, pogodą ducha i to tak, że wzbudziła zachwyt mniszek.

Przyjaciele nie opuścili jej w potrzebie. Po roku zsyłki, wiosną 1775, uzyskała prawo opuszczenia celi, zamieszkania ok. 10 mil od Paryża, zaś jesienią Ludwik XVI przyznał jej prawo do zatrzymania dóbr, kosztowności, przywracając pełną wolność.  Zaczęło się nowe życie w ukochanym Louveciennes. Pomoc biednym z miasteczka, filantropia była przeplatana pobieraniem nauk u Jeana J.Rousseau, odwiedzinami starych i nowych przyjaciół, w tym Józefa II ( późniejszego cesarza Austrii i brata Marii Antoniny, najzagorzalszego wroga), a nawet dawnej kochanki księcia de Choiseul. Ta wyjaśniła, że wrogość była podyktowana tylko i wyłącznie tym, iż zajęła miejsce przy boku Ludwika XV. W końcu hrabina nawiązała długi i owocny romans z księciem de Brissac.

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
Odpowiedzi
starybosman 2012-12-08, 13:24:33

We Francji wybuchła rewolucja, a jej cienie sięgnęły też do cichego miasteczka. Du Barry z charakterystycznym dla niej altruizmem pomagała przyjaciołom, ukrywała ich w pałacu przed jakobinami, a nawet proponowała pomoc Ludwikowi XVI i jego żonie, mimo iż ta dwójka obeszła się z nią w sposób tak bezwzględny. Zgubiła ja miłość do biżuterii. Czy w styczniu 1791 padła ofiarą kradzieży brylantów, które w lutym odnalazła brytyjska policja w Londynie, czy też był to tylko pretekst do wyjazdów za granice, by pomagać uciekinierom, którzy nie podzielali idei rewolucjonistów, nie wiadomo do końca. Jednak wyjazdy te wzbudziły podejrzenia władz. W lutym 1793 musiała wrócić z Londynu, bowiem dotarła do niej wiadomość, że pałac zostanie zarekwirowany, a sama będzie wpisana na listę emigrantów, a więc wrogów rewolucji. Wróciła, otoczona gęstą i groźną siecią oszczerstw, podejrzeń i anonimów ze strony tych mieszkańców Louvenciennes, którym tak pomagała.

 

22 września 1793 doręczono nakaz aresztowania, po czym zamknięto ją w więzieniu Sainte Pelagies. 19 listopada stanęła przed trybunałem rewolucyjnym, zaś 4 grudnia została przeniesiona do innego więzienia i zaczął się proces. Świadkami oskarżenia byli niewdzięczni mieszkańcy jej ukochanego Louvennciennes, a także służba, gdzie pierwsze skrzypce grał niejaki Zamet, czarny służący, który jako dziecko został objęty opieką przez du Barry podczas jej bytności w Wersalu. Oskarżał sam prokurator generalny Antoine Fouquier - Tinville, o którym mawiano, ze lód na Antarktydzie jest oazą ciepła.. Oczywiście w mowie oskarżycielskiej hrabina urosła do roli partnerki tyrana, Messaliny winnej konspiracji przeciwko Francji, siejąc zgorszenie związane z awansem społecznym. Kara śmierci ( trybunał nie znal innego wyroku) miała owo zgorszenie wyplenić i potwierdzić panowanie moralności. Co ciekawe, identyczne zarzuty prokurator wysunął wcześniej przeciwko Marii Antoninie. Wyrok miał zostać wykonany w dniu 8 grudnia 1793 o godz. 11.00 rano.

 

 

W horoskopie natalnym rzuca się w oczy nów i WK południowy w koniunkcji z Plutonem w Skorpionie - taka koniunkcja może wiązać się z przemocą (..) stosowaną w imieniu wyższej instancji.

 

Znaczący mógł się okazać nów zaćmieniowy z 5 września 1793, zwłaszcza że 22 września doręczono nakaz aresztowania. Wiadomo, że jakiś czas musiało potrwać zanim doszło do wysłania takiego nakazu - jakieś zbieranie dowodów, zeznań świadków, samo pisanie też pewnie nie odbyło się "na kolanie", potem jakieś pieczęcie i ważne podpisy. Kilka dni to mogło trwać, niewykluczone, że jakieś działania zostały podjęte właśnie w dzień tego nowiu.

Na obrazku z dnia wrześniowego nowiu zwraca uwagę:

- podwójna koniunkcja:  Saturn na natalnym WK i WK z Merkurym (władcą zaćmienia) na natalnym Saturnie.

- koniunkcja Urana z natalnym Słońcem

- kwadratura Jowisza z natalnym Słońcem

- Pluton w opozycji do natalnego nowiu

Nie zapowiadało się więc nic przyjemnego, zwłaszcza że progresywny Mars powoli zbliżał się do aspektu z natalnym Uranem (natalnie te planety tworzą kwadraturę).

W dzień egzekucji, o godzinie 16:30 Księżyc przechodzi przez 25 stopień Wodnika, gdzie nie tylko staje w opozycji do natalnego Słońca pani du Barry ale również w ścisłej kwadraturze do osi ASC/DSC wrześniowego zaćmienia (25 st. Skorpiona i Byka)

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
starybosman 2012-12-08, 13:27:38

Jednak sędziowie "zasugerowali" przed egzekucja, że gdyby była skłonna wyjawić, gdzie też ukryła klejnoty, to zostanie ułaskawiona. Co więcej, do celi przyniesiono nowe piękne stroje, biżuterię, by wskazać, że oferta jest prawdziwa. Bite trzy godziny hrabina du Barry wymieniała wszystkie schowki, a sędziowie skrupulatnie to notowali. Kiedy uznali, że mają wszystkie dane, kazano zdjąć stroje i ubrać się w koszulę skazańca.  Tak rewolucja wypleniała zgorszenie i potwierdzała panowanie moralności. Dwukołowy wózek ze skazaną sunął uliczkami Paryża pośród dyszącej nienawiścią tłuszczy,kobiet robiących na drutach pod gilotyną, szydzących z osoby, która  płaczem i krzykiem apelowała do uczuć tłumu.  Kat widząc, że może być groźnie, gdyż tłuszcza obróciła się przeciwko niemu, o 16.30 wykonał wyrok.

 

 

Tranzyty na dzień 8.12.1793 zdają się oddawać bardzo plastycznie perfidnie przygotowaną intrygę, i to w taki sposób, iż zainteresowana mogła uznać ją za wiarygodną. Słońce w kwadracie do natalnego Jowisza, Wenus bieżąca w identycznym aspekcie do Księżyca, jak i jej  sekstyl z natalnym Neptunem oddają istotę rzeczy. Zapewne poranna wiadomość była zaskakująca ( Księżyc w Wodniku pod Uranem), wywołując iluzoryczne obrazy na przyszłość ( Jowisz kwinkunks natalny Neptun). W tej sytuacji aspekt Słońca z natalnym Merkurym pomagał jasno i wyraźnie w przekazywaniu wiadomości o skrytkach z biżuterią, a co za tym idzie - stratach materialnych ( Pluton z Księżycem w Wodniku w opozycji do natalnego Księżyca). Warto podkreślić, iż Merkury bieżył przez Koziorożca, jakby przestrzegając przed szczerością  wobec oszukańczej manipulacji zaznaczając, że wszystkie marzenia zostaną wkrótce wyrzucone na burtę. Nie widać tutaj  wyeksponowanego znaku Barana ( głowa) i Marsa ( gilotyna), ale zważyć trzeba, iż jest półkwadratura do natalnego Księżyca.  Niósł więc ten aspekt tylko i wyłącznie opóźnienie egzekucji o kilka godzin. I tak się właśnie stało. To było nieuchronne, gdyż Pluton tranzytowy tworząc opozycję z natalnym Księżycem, niezależnie od tego, co powiedziano wyżej, w ewidentny sposób sygnifikuje  nieodwracalne zmiany

 

W literaturze przedmiotu można spotkać opinie, że du Barry się załamała i stąd taka a nie inna reakcja przed gilotyną. To nie tak, a planety to potwierdzają. Osoba, która nie bała się śmierci, co wykazała wcześniej, pokazała tylko jedno: że sam wyrok jest po prostu absurdalny, okrutny, wręcz głupi. Nawet nie wypada wspomnieć, iż niesprawiedliwy. Co więcej, była jedyną, która nie umiała znieść widoku szafotu, w przeciwieństwie do wszystkich tych, którzy pokazywali zgromadzonej tłuszczy swoją dumę i pogardę dla gawiedzi. Jak ktoś chce, może uznać zachowanie hrabiny jako słabość charakteru.

 

 

 

(DUET - StaryBosman i Maszowa)

 

źródła:

 

B. Craveri    - Kochanki i królowe, PWN 2005

N.Davies     -  Europa, Znak 1999,

M.Krogulska - Nów Księżyca , Astrologia profesjonalna, nr 1-2/2012

H.Banzhaf,A.Haebler - Klucze do astrologii,

K.Konaszewska - Astrologia tom I,III, IV,

S.Wroński  - Astrologia klasyczna tom II – XIII,

B.i L.Huber – Astrologia Węzłów Księżycowych

http://interia.pl/" target="_blank">interia.pl     -  Madamme du Barry i Ludwik XV,

żivotopis.osobnosti,cz/ madamme du Barry,

http://wikipedia.pl/" target="_blank">wikipedia.pl - madamme du Barry,

 

radixy wykreślono dzięki programowi Urania

 

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
genny19 2012-12-09, 00:07:59

Dzięki za ciekawą historię.

 W solariuszu na 1793 roku Słońce było w koniunkcji z Lilith i Uranem a  tranzytujący i natalny Saturn w koniunkcji z węzłem wschodzącym. W dniu egzekucji punkt szczęscia był w koniunkcji z Saturnem i węzłem wschodzącym solariusza.

Ciekawe bo  w horoskopie Astroheme Lilith znajduje się w 20 stopniu Koziorożca w koniunkcji z Uranem .

Tematów: 115
Odpowiedzi: 2190
Dołączył/a: 2010-12-23
Teksty w działach stałych
Jasmin 2012-12-09, 07:49:38

Witam,

 

cieszy oczy od rana Wasz tekst - z przyjemnością go przeczytałam. Zapewne wrócę do niego nieraz, gdyż natalny Mars anielskiej bohaterki w koniunkcji do tranzytowego Księżyca dzisiaj i w sekstylu do tr. Słońca.

 

Dzięki bardzo Usmieszek.

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
Jasmin 2012-12-12, 09:07:13

Odnośnie tranzytu na dzień stracenia JB:

 

Opisany przez Duet Merkury istotnie jest makiawelliczny w swej energii, tranzytując przez Koziorożca.  Jego tranzyt jest istotny, bo włada horoskopem natalnym , gdzie pozostaje w koniunkcji z natalnym Nowiem, w półsekstylu z Punktem Szczęścia i  Jowiszem, w sekstylu do Marsa oraz w kwadraturze z Plutonem. Zdolności do makiawelizmu miała więc sama właścicielka horoskopu - o sile oddziaływania na innych nie wspomnę. W chwili śmierci Merkury w Koziorożcu także władał horoskopem i pozostawał w sekstylu do Neptuna i w kwadraturze do Marsa. Aplikował także do sekstylu z Ogonem Smoka.

 

Zapowiedź uwięzienia i nagłej śmierci na skutek wyroku sądu wynika z natalnych domów : z IV i z XII. W tranzycie widać wypełnienie zapowiedzi natalnej - szczególnie w tranzytowych domach: IV  (Uran) i XII (Saturn na wierzchołku).

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
olimpia 2013-01-05, 11:28:20

Bardzo ciekawa opowieść , smutne życie , które skończyło się tragicznie. Czy Pluton w XII domu to więzienie i

zakłady zamknięte ?  Chyba by pasowało do tego smutnego życia .Chociaż wiele czynników mówi o tragicznych przejściach  i dużej niesprawiedliwości.  Lilit w koniunkcji z Saturnem w XII domu , mocne uderzenie ;)

 

 

Zawsze fajnie pisałeś , ciekawie się czytało .

Pozdrawiam Wasz duet

 

Tematów: 0
Odpowiedzi: 2
Dołączył/a: 2012-12-14
Kaśka Kariatyda 2013-01-11, 23:42:32

Olimpka, drobna pomyłka; Pluton jest w Rx  Madame  w 2.d., a nie w 12.

Udało Ci się niechcący i na chwilkę "popełnić zbrodnię doskonałą"Oczko, wyrażając swój aplauz tylko dla  Staregobosmana, ale zaraz się poprawiłaś w pozdrowieniu dla "duetu".Usmieszek

Ode mnie  dla Duetu gratulacje i podziękowania za kolejny owocny i ciekawy nakład pracy.

 

Zaciekawiło mnie, która planeta może być w Rx sygnifikatorem altruizmu  kobiety?

Duet @:  "Du Barry z charakterystycznym dla niej altruizmem pomagała przyjaciołom, ukrywała ich w pałacu (...)"

  Wychodzi na to, że  to Pluton, mocny w domicylu Skorpiona (intensywność i nasilenie zjawiska), w 2.d. (własnych wartości mat. i niemat.), w dekanacie Ryb  (ofiarowanie, poświęcanie swoich dóbr dla innych),  oraz w dwadzie Barana, a więc na skalę największą z możliwych.

 

Przy okazji zauważyłam na Astro, że dama i król mieli główne linie horoskopów  w tych samych  znakach, ale o przeciwnym wektorze. Ona Panna -Ryba i Bliźnieta - Strzelec, a on Ryba - Panna i Strzelec - Bliźnięta.  Może  to w związku z tymi przeciwnymi wektorami  nie żyli ze  sobą "długo i szczęśliwie", ale "incydentalnie, okazyjnie i dorywczo".Niepocieszony

 

Tematów: 6
Odpowiedzi: 152
Dołączył/a: 2011-05-03
Teksty w działach stałych
Kaśka Kariatyda 2013-01-18, 00:36:07

 

 

W ramach ćwiczeń początkujących  zanalizowałam sobie  co nieco Rx  Mme du Barry.

Autorzy rektyfikacji jej horoskopu  i godz. ur. mieli w jej historii  pewne  istotne wskazówki  w lokalizacji sygnifikatorów w domach, np.:

1/ Słońca w 11.d. jako  symbolu potężnego protektora i mecenasa  w osobie króla .

2/ MC w Bliźniętach  jako znaku  pod władzą Merkurego patronującego najstarszej profesji   świata.  Merkury także w  11.d.  „na niwie przyjacielskich kontaktów interpersonalnych”. W systematyce Astro-Databank  w wierszu  „zajęcie”  figuruje  „sex Bussines;  Prostitute/Pimp (Courtesan)".

3/ Jowisza w detrymencie w Pannie, którego energia w negatywnej odsłonie, w 12.d. (sprawy trudne i beznadziejne) jako władcy 4.d. (tu spraw ostatecznych)  w Strzelcu (prawo)  transformowała ostatecznie i  okrutnie wyrokiem (dekanat Koziorożca) na głowę (dwada Barana).

 Jowisz   może symbolizować także  utraconą moralność, ideologię,  która musiała trafić do „podziemia” 12.d.  i , być może, nękać sumienie kobiety  jako ukryty wróg. ( Panna to m.in. skromność, czystość, samokrytycyzm.) 

Skądże, nie było zbytnich lub nawet żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ Jowisz jest w ścisłej koniunkcji z punktem szczęścia.

Można także zauważyć, że Jowisz  wygnany w znaku Panny  jest we władztwie  w 12.d., najwyraźniej jako 2.władca  DSC, a operujący  zapewne w obszarze nobilitujących oficjalnych  aktów nadających  nieruchomości  (dekanat Koziorożca) oraz majątek ruchomy  i godności (dwada Barana  jako  zwiększenie ilości, wielkości ).

Ta płaszczyzna korespondencji: Jowisz w 12.d. jako władca znaku Ryb na DSC może też przywodzić na myśl kwestię pewnego rodzaju ekspiacji  przejawiającej się w działaniach altruistycznych. Może w tym miejscu tkwi uzasadnienie pomocy świadczonej dla przyjaciół i biednych?

4/ Wenus w domicylu zodiak w Wadze potwierdzającej, że źródłem lukratywnych (Wenus b. silna)  dochodów i utrzymania metresy była własna osoba.  Wenus w dekanacie i dwadzie Wodnika, gdyż  zajęcie i dochody były dosyć „odjechane”.

 

Jeden sygnifikator ma bezdyskusyjne,  ściśle zdeterminowane położenie: Mars jako zwiastun  zejścia, władca 8.d.;  Mars , ponieważ dotyczył  głowy.  Na wygnaniu w Wadze, gdzie znak może być symbolem dualnej, zero-jedynkowej opcji:  życie – śmierć.  W dekanacie Wodnika jako ekstremalne doświadczenie, bo wtedy nie było to niekonwencjonalne, ani ekscentryczne.  W dwadzie Byka bo przez ścięcie; Byk = m.in. szyja.

Mars jest na potrójnym  wygnaniu: w znaku Wagi, w dwadzie Byka i w 2. domu  horoskopu. Im słabszy sygnifikator, tym efekty jego przejawień gorsze.

 

Tematów: 6
Odpowiedzi: 152
Dołączył/a: 2011-05-03
Teksty w działach stałych
 


<< powrót do strony głównej                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.