Sollunari

 

To jest Forum dla astrologów.Usmieszek

 

Prosimy zapoznać się z informacjami : Baza danych osobowych , Zasady pomocy wzajemnej oraz Zasady Forum

 

Zapraszamy!Usmieszek

 


 


Forum > Horoskopy znanych osób

Mars Szopena
starybosman 2010-05-01, 10:50:32

Mars  Szopena

 

DSC jako dom wszelkich związków podlega Wenus, planecie opiekującej się miłością, przyjaźnią, partnerstwem. W horoskopie Szopena tu właśnie posadowił się Mars, określając sposób odczuwania i działania, niezależność, inspirację przez impuls, bez względu na konsekwencje. W biografii artysty jest  szczególnie interesujący, na co Jasmin zwróciła od razu uwagę. Zważmy, że poza półsekstylem ze Słońcem planeta ta nie tworzy żadnych innych aspektów. Pozwala to na postawienie hipotezy, że aspekt ten oznacza reakcję, działającą sporadycznie, jakby wybiórczo, często pośpiesznie. Jakby przestrzegał, że szczerość może przynieść poważne kłopoty i troski, będąc „ nagrodą” za wzbudzenie marsa w sposób dramatycznie głęboki.

Półsekstyl sam w sobie wskazuje na zdolności artystyczne. Położenie w Rybach, gdzie egzaltowana jest Wenus, wywołuje napięcia rzutujące na dom 2 ( finanse ) oraz dom 12 ( ograniczeń życiowych). Maszowa dostrzegła działanie Marsa poprzez swobodę postępowania w nowatorskim sposobie prowadzenia lekcji gry, przez kompozycje, a przede wszystkim – ze zrywaniem z wszelkimi ograniczeniami. Przecież Szopen przestał publicznie koncertować, kiedy to ukazały się recenzję nie dość wychwalające kunszt maestro.  Ponoć G.Sand złośliwie zaproponowała, żeby teraz grał bez świec, bez audytorium i przy niemym fortepianie.

Mars jakby informował, że szczęścia u kobiet to Szopen nie zazna i wróżone mu to nie jest, a każde rozstanie nastąpi z wielkim hukiem. Tak było z K.Gładkowską ( wyjazd do Paryża), M.Wodzińską ( niemal rekuza ). Bardzo wymowny jest tu fakt, ze wszystkie listy  od Wodzińskich zostały opatrzone krótkim zapisem artysty – „moja  bieda”.  No i G.Sand. To ostatnie zerwanie jest otoczone pewną mgiełką tajemnicy, nie sposób dociec co było faktycznym powodem, ale okoliczności sprawy zdają się wskazywać na coś szczególnego. Otóż, pierwszym partnerem G.Sand był artysta, ale rzeźbiarz i jego miejsce zajął inny – pianista. W nowym związku  G.Sand  czuła się jak w celibacie,  co sama podnosiła w listach do przyjaciółek. Może chciała w ten sposób powiedzieć, że Marsowi podlegają męskie narządy płciowe i popęd seksualny? Półsekstyl zdaje się coś w tym przedmiocie wyraźnie sugerować.

G.Sand miała dwoje dzieci: chorowitego syna , a jego reumatyzm leczono na Majorce, oraz córkę starszą. I tę to latorośl uwiódł był ów rzeźbiarz ( pierwszy partner Sand), czego zdzierżyć nie mogła. Na dodatek Szopen wziął stronę oblubieńców ( rzeźbiarz był jego przyjacielem), nie dziw więc, że na dalszy wikt i opierunek liczyć nie mógł. Nie od rzeczy będzie też wspomnieć, że związek z G.Sand nie był szczytem marzeń Szopena, skoro sam pisał, że „ co innego mi się śniło”.

Idźmy jednak dalej tropem Marsa. Jest w radixie sam jak palec i przez to bardzo wymowny, bo widoczny, ale daje też podstawy do twierdzenia, że Szopen urodził się jednak 22 lutego, a nie 1 marca. Prawdą jest, iż w gronie rodzinnym utrzymywano datę 1 marca, taka też podał sam artysta w 1833 wstępując do Towarzystwo Historyczno-Literackiego w Paryżu. Ale.... nie można pominąć, iż Maestro to natura wielce wrażliwa, ulegająca wpływom innych, niezdecydowana, chwiejna, zmienna, a więc wielce charakterystyczna dla osób z I dekanatu znaku Ryb, pozostającego pod dodatkowym wpływem Neptuna ( Jowisza), gdzie nawet mało wprawne ucho odbierze rozgłos muzykalności. Słońce w 3 stopniu tylko podkreśla zdolności twórcze. Innymi słowy – oskarżanie organisty o błąd z dokumentacji parafialnej wydaje się być mocno naciąganie, a na dodatek brak jest jakichkolwiek danych, by w trakcie wpisu organista stracił był słuch. Poglądy niektórych znawców Szopena, ze rodzina postarzała Szopena przez zmianę daty urodzin, by jako muzyk wydawał się poważniejszy, potraktujmy jako kiepski dowcip, szczególnie, gdy nawet ślepiec dojrzy, iż idzie o różnicę rzędu siedmiu dni.

I na zakończenie taka sobie ciekawostka. Z dostępnych mi źródeł wynika, że G.Sand urodziła się 2 lipca 1804 roku, ponoć o godz. 23.05 w Paryżu. W jej radixie  na ASC jest znak Ryb z Plutonem , u Szopena jest identycznie tyle, że na DSC. Dom 4 jest w Bliźniętach, a dom 10 jest w Strzelcu. U Szopena jest dokładnie odwrotnie. Układ planet u G.Sand przypomina do złudzenia lokomotywę, a taki sam układ ma Szopen. Zatem już w dacie urodzenia mieli zapisane, że coś ich będzie łączyło.

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
Odpowiedzi
Jasmin 2010-05-02, 09:21:03

Tak, ja także skłaniam się do daty 22 lutego. W pomyłkę organisty, czy kogoś kto wypełniał akty metrykalne nie wierzę, gdyż to były już w dacie urodzin Szopena akta stanu cywilnego, z uwagi na wprowadzony Kodeks Napoleona. Akt urodzenia sporządzony w kościele był jednocześnie aktem stanu cywilnego. To był dokument urzędowy. Zajmowałam się genealogią swojej rodziny i wiem, że akty metrykalne były podpisywane nie tylko przez księdza ale również świadków lub przez rodziców chrzestnych. Pomyłka byłaby łatwa do zauważenia, chyba że założymy, że wszyscy byli zakręceni do tego stopnia, że nie wiedzieli, na jakim świecie żyją. Ponadto rodzice potrzebowali odpis urodzenia dziecka , chociażby raz w czasie jego dzieciństwa. Trudno uwierzyć, że nikt nie zauważył pomyłki.

Ponadto owe księgi metrykalne to były rzeczywiście księgi lub grube zbroszurowane bruliony. Kolejne akty chrztu w całej parafii były wpisywane według kolejności urodzin, prawdopodobnie więc w tym dniu urodził sie również inny parafianin lub parafianka. Nie jest zatem możliwe, aby wpisać do księgi metrykalnej pod datą 22 lutego kogoś, kto urodził się 7 dni póżniej a po nim kogoś kto przyszedł na świat np. 23 lutego.

 

Dlaczego Szopen podał inną datę?

Czy odpowiedź na tę tajemnicę tkwi w horoskopie? Gdzie zatem? 

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
Jasmin 2010-05-08, 08:22:04

Jeszcze parę uwag o Marsie.

Mars w VII domu w półsekstylu ze Słońcem to również dobra i silna wola zaistnienia wśród innych, gdyż jest to dom Wagi i kardynalny.

Zważywszy, że Mars jest jednocześnie na wierzchołku VIII domu (przy dacie ur. 22 lutego i godz. 18) to pozycja ta wskazuje na działania i cele o podtekscie Skorpionim. Przy Plutonie na osi DSC w VII domu daje to bardzo silne dążenia do zaistnienia na zewnątrz, do działań publicznych. Energia marsowo-plutoniczna  nie mogła być w dostateczny sposób wyrażona i kumulowała się w organizmie artysty. Starybosman słusznie wskazał brak dużych aspektów Marsa z innymi sygnifikatorami. Ta okoliczność mogła być przyczyną zachorowań. Niemożność dostatecznego wyrażenia swoich uczuć na zewnątrz potwierdza blokada emocjonalna czyli kwadratura Saturn-Pluton. Nie dziwi zatem stwierdzenie Szopena, że chętnie wybuchnąłby, ale zachowuje pozory zewnętrzne.

 

pozdrawiam przy sobocieUsmieszek

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
starybosman 2010-05-08, 13:24:19

Gwoli uzupełnienia stanowiska Jasmin w przedmiocie Marsa.

Podkreślić należy, iż Szopen na własne życzenie wybrał status emigranta, stąd wszelkie informacje o tym, że nie mógł powrócić do kraju nie oddają istoty sprawy. Otóż wyjazd za granicę odbywał się na podstawie paszportu. I takowy dokument artysta otrzymał od władz rosyjskich. Jednak paszport  podlegał przedłużeniu. W tym celu Szopen miał się udać do ambasady rosyjskiej w Paryżu. Mimo próśb rodziny, w szczególności ojca, postawił na swoim i nie podporządkował się carskiemu rozporządzeniu. Nie sposób przyjąć, by nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji takiej decyzji, ale podkreśla to znaczenie Marsa i brak aspektów – działanie porywcze, wskazujące na niezależność, determinację , ostentacyjne łamanie zasad i restrykcji.

 Nie można wykluczyć, iż chciał w ten sposób „ wejść” w środowisko  jako „prawdziwy emigrant”. Nie dość, że związał się ściśle z tzw. Wielką Emigracją, biorąc udział w jej zebraniach, to grywał na imprezach dobroczynnych dla ubogich uchodźców po powstaniu listopadowym, a często sam je organizował, to i  dzielił mieszkanie w Paryżu z jednym z emigrantów - Aleksandrem Hoffmanem. Tak więc wszelkie sugestie, że winę za  przymusowy pobyt za granicą ponosił wyłącznie rosyjski car, uznać  należy za całkowicie chybione. Po prostu – Szopen chciał być emigrantem i został nim na własne życzenie.

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
Jasmin 2010-05-08, 14:27:20

Dzięki Starybosmanie za kolejne informacje. Jak to dobrze pracować nad horoskopem, gdy ma się taką skarbnicę wiedzy faktograficzno-historycznej do współpracy.

 

Ja dalej w sprawie Marsa, jeśli możnaUsmieszek. Nie wiem o życiu prywatnym Szopena zbyt wiele, ale spotkałam się z opinią, że nie mógł się uskarżać na niedobór wzdychających doń kobiet oraz że poza kobietami, których nazwiska wymieniłeś miewał krótkotrwałe podboje, a czasem wręcz były to znajomości z kobietami  niskiej proweniencji. Czy to prawda? To byłoby takie plutoniczno-marsowe, nie sądzisz?

 

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
starybosman 2010-05-09, 10:27:18

Wywołany do tablicy przez Jasnim zacznę od istotnego sprostowania: nie jestem znawcą Szopena, a tym bardziej skarbnicą wiedzy o artyście. Wszystko, co przekazałem, jest powszechnie dostępne. W moich zbiorach informacje o detalach są dość nikłe, a w książkach z okresu międzywojennego  takich informacji nie umieszczano..

Przechodząc do tematu. To, że Szopenowi przypisuje się kontakty z damami dość niskiej proweniencji, nie powinno ani dziwić, ani też szokować. Znaleźli się badacze jego korespondencji głoszący, że Fryderyk był...homoseksualistą. Dowodem  niezbitym ma być korespondencja pełna egzaltowanego stylu. Kierowana do przyjaciół artysty, jak i pisana do niego. Dzielni znawcy nie uwzględnili drobiazgu. Zapomnieli, że w I połowie XIX wieku tak się po prostu pisało w światku filomatów i romantyków. Wszystkich jednak przebili Japończycy. Odurzeni zapachem kwitnących wiśni, pomiędzy porcją dymiącego ryżu a czarką sake doszli do wniosku, że Szopen był...obojnakiem. Jak się ma skośne oczy, to patrząc pod innym kątem naprawdę wiele można dostrzec.

Latem 1825 roku przypisano Fryderykowi narzeczoną, Teklę Borzęcka. W czasie wakacji Szopen przebywał w Szafarni, zatem nie dziwi, że brał udział w dożynkach, a te kończyły się tańcami. Tak się złożyło, iż z ową pannicą Fryderyk tańczył więcej, co dostrzegły lampuceros pudernicos swoimi kaprawymi oczkami i wymyśliły, że sikorka miała maślane oczy.

Jednak Tekla to był przysłowiowy mały pikuś. Szopenowi bowiem przypisano ojcostwo. Otóż w Sannikach, gdzie przebywał na zaproszenie rodziny Pruszaków, lubił spacerować po okolicznym parku z guwernantką ich dzieci. Kiedy pani pedagog zaciążyła, miejscowe mohery zgodnie wskazały kto jest ojcem, stąd Szopena uznano na dworze za persona non grata. Kiedy do czynu przyznał się inny bywalec domu, uwielbiający spacery po gaiku włosianym, czego mohery nie zdołały dostrzec, wymyśliły, że ojcem chrzestnym  nowonarodzonego syna guwernantki ma być... właśnie Szopen. Tak wierciły dziurę w brzuchu biologicznemu ojcu, iż ten w końcu poprosił Fryderyka, by został ojcem chrzestnym. Co też stało się faktem.

W czasie, gdy kwitła platoniczna miłość do Konstancji Gładkowskiej, pojawił się epizod z Moriolką. Hrabianka Aleksandryna de Molliores była córką francuskiego guwernera syna W.Księcia Konstantego, na dworze którego grywał Fryderyk  jako pacholę. Jako 19-letni młodzieniec korzystał z zaproszeń starszej od siebie, samodzielnej i zamożnej hrabianki. Na ile był zachwycony ideałem Konstancji, a jak wielce pochłonięty kobiecością Moriolki, zapewne się nie dowiemy. Są jednak ślady wskazujące, że mógł być to moment przekroczenia bram męskiej dojrzałości.

Co do Marii Wodzińskiej wolno przypomnieć, że jej bracia byli kolegami Szopena, gdy ten pobierał nauki w liceum warszawskim. Wodzińska stała się natchnieniem dla Słowackiego, co nie przeszkodziło poecie stwierdzić, że Maria była po prostu... brzydka.

Szopen nie był okazem cielesnego piękna, ale paryska aura powodowała, że kobiety lgnęły do niego jak przysłowiowe ćmy do światła. Zważmy jednak na ówczesną obyczajność , która wręcz nakazywała mdleć na jego koncertach, a do wielce dobrego tomu należało być utrzymanką bogatego kochanka lub odwrotnie – posiadać znanego artystę. Szopen był rozpieszczany przez damulki, bo mogły się pochwalić na salonach lekcjami u tak znanej osoby, co nobilitowało w sposób szczególny. Ponoć „ wszystko co zwana kobietą” chciało poznać Szopena. Potwierdzeniem jest G.Sand, bo ta czyniła wiele, by bywać nie tylko na koncertach, ale i w pierwszym rzędzie. Prawda – szokowała swoim pojawieniem się, dziwacznym strojem, paleniem damskich cygar, a także fajki, jak i stylem kobiety wyzwolonej. Coś musiała w sobie mieć, że Szopen stracił właśnie dla niej głowę, i to na wiele lat. Trzeba jednak oddać, że stała się jego prawdziwą samarytanką. Dość powiedzieć, że w Hiszpanii musieli opuścić willę, w której mieszkali, z uwagi na restrykcyjne przepisy dot. gruźlicy. W klasztorze, w którym potem zamieszkali, też nie było lekko, bo autochtoni byli wyjątkowo wrogo nastawieni, a nawet agresywni, co nie dziwi, bo w ultrakatolickiej Hiszpanii odmowa sprzedaży żywności niemoralnej parze nie uchodziła za grzech. Wyjazd do Marsylii i przeprawa statkiem w okropnych warunkach, była prawdziwą gehenną. A jednak G.Sand trwała przy Szopenie,  mimo iż liście z czerwca 12847 pisała „ od siedmiu lat żyję z nim jak dziewica”.

Przypisywano Szopenowi romans z Jerry Lind, szwedzką śpiewaczką operową. Teza taka powstała na podstawie analizy listów kierowanych przez artystę do Wojciecha Grzymały i o tym, że Lind bywała na koncertach, zapraszała na obiad, grywali do północy na fortepianie, czy też śpiewała szwedzkie pieśni w ojczystym języku. Szopen przyjaźnił się też z inną śpiewaczką – Pauliną Viardot, z którą nie tylko muzykowali w Nohant. Tam też pozostawiła swoją córeczkę, gdy udawała się na swoje tournee. Faktem jest, że małolata Fryderyka bardzo lubiła i to z wzajemnością. Z Klarą Schumann nawiązany został kontakt przez znajomość Szopena z Robertem Schumannem. Wielce cenił kunszt gry Klary i nie ukrywał nigdy, że spośród wszystkich kobiet ona właśnie najlepiej gra jego utwory. Klara odpłacała się Fryderykowi w sposób szczególny – admiracją jego muzyki w Niemczech. Nie można zapomnieć o jeszcze jednej osóbce. Mianowicie Marii d´ Agoult. Ta miła pani była, jak się wydaje, piekielnie zazdrosna o Szopena, ale ..... Jako dama  za wszelką ceną chciała błyszczeć na salonach, przebić konkurencję i mieć u stóp nie tylko wielkiego Liszta. Na ile wpłynęła , by Liszt napisał kontrowersyjną recenzję o muzyce Szopena, zapewne się nie dowiemy. Faktem jest, że obaj panowie ostro się poróżnili.

Co do Delfiny Potockiej zdania są różne. Była kobietą niewątpliwie piękną, obdarzoną wspaniałym głosem, jego uczennicą i wielbicielką talentu. Prawdą jest, iż pojawiły się listy miłosne Fryderyka do Delfiny. Atmosferę tej znajomości i prawdziwości korespondencji podgrzewała okoliczność dedykowania właśnie Delfinie koncertu f-moll z 1836r. Zachowanie Szopena wobec kobiet, co podkreślają zgodnie nawet jego przeciwnicy, były nacechowane arystokratyczną elegancją, zaś ujawnione listy do Delfiny pełne.... dość obcesowych myśli i zwrotów. Ekspertyza wykazała, że korespondencja jest po prostu spreparowana, a niejaka Czernicka, deklarująca ,że jej posiada, musiała mieć głowę do interesów i wyczucie rynku.

W tym obrazie bawidamka, czy też niezaspokojonego kochanka, nie może zabraknąć Jane Stirling. Pochodziła ze Szkocji, była jego uczennicą, wielbicielką i troskliwą opiekunką. To jej należy zawdzięczać zachowanie bardzo wielu pamiątek po Szopenie, przez co naraziła się wielu osobom. Z nią właśnie, po zerwaniu z G.Sand wyjechał Szopen do Anglii i Szkocji w 1848r.  Korespondencja Szopena z tamtego okresu dowodzi, że angielski klimat źle wpływał na zdrowie, ale i sam artysta czuł się podle, bo nie znał języka angielskiego, a dżemojady do dziś uzna ją, że wszyscy muszą znać angielski. Za swoje oddanie i poświęcenie J.Stirling doczekała się przydomku „ wdowa po Szopenie”, gdyż po śmierci artysty ona jedna ubierała się na czarno.

Kobiety towarzyszyły Szopenowi od narodzin do śmierci , a nawet i po. Wiadomo, że umierał długo i powoli, na oczach całego Paryża. W kościele św. Magdaleny też żegnał go kobiecy śpiew. Właśnie muzyka Szopena przekonała miejscowego arcybiskupa, gdyż po raz pierwszy w historii wyraził zgodę na to, by podczas mszy żałobnej muzykę chóralną wykonano głosami żeńskimi.

I na zakończenie – nie wydaje się, by Szopen korzystał z usług pań z półświatka. Był postacią wielce znaną i pojawienie się artysty na takich pokojach musiałoby odbić się szerokim echem na mieście. Nie wspominając o nobilitacji zakładu, z którego korzystał, urodzie personelu i fachowości najwyższej klasy. Paryskie brukowce takiej gratki nie mogłyby przepuścić. A w tej materii cisza. Stąd też jestem skłonny twierdzić, że historyjkę w tej materii po prostu zmyślono w jakimś określonym celu.

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
Jasmin 2010-05-09, 11:37:37

Skarbnico, nie uraziłam Cię ...? mam nadzieję?Buziaczek

 Co się dziwisz, rzadko mamy do czynienia z bezinteresownym przekazywaniem wiedzy i to w takim zakresie (za przeproszeniem).

 

Ja  tak czasem mam, że jak ktoś daje, to przesadnie dziękuję albo przeciwnie - uznaję, że to nic takiego z jego strony...i wtedy nie dziękuję, czym mogę oczywiście zranić ofiarodawcę. Lepiej więc chwalić i dziękować przesadnie niż przemilczeć.

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
starybosman 2010-05-09, 11:54:00

Jasmin.

Gwoli wyjasnienia wszelkich nieporozumień ( których i tak przecież nie ma). Moim obowiązkiem było tylko podkreslić, że przekazując dane w postach korzystam z zasobów wiedzy innych osób. Musiałem to napisać, by nie powstało wrażenie, iż jestem sam autorem wszystkiego i sam do takich ustaleń doszedłem. Naprawdę nie czuję się urażony, wręcz przeciwnie, mile połaskotano moją próżność, jednak trzeba zejśc na ziemię i powiedzieć to, co trzeba powiedzieć. Jeśli te wszystkie ciekawostki okaża się przydatne, wzbudzą zainteresowanie, to jest mi bardzo, bardzo miło.

 A co do materii podziękowań. Może najpierw ja podziękuję za to, że dano mi możliwośc wypowiedzi. Jak i za to, że czas, jaki  Forumowicze poświęcają na czytanie, nie jest uznany za czas stracony. Wydaje się jednak, że wszyscy mamy wspólną ideę - propagowania piękna astrologii, najlepiej jak każdy z nas potrafi, prze dorzucenie bezinteresownie czegoś od siebie, do wspólnego koszyczka.

 Przesyłam niedzielny uśmiech, pełen słońca i radości.

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
maszowa 2010-05-09, 12:22:06

Wtrącę się i ja z wyrazami uznania. Usmieszek Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się czytać z takim zainteresowaniem o Szopenie. Krótkie informacje na poziomie szkoły podstawowej w zupełności wystarczały - było mi obojetne, co tam o nim mówią czy piszą. Teraz nagle zaczynam w nim widzieć człowieka - żywego, prawdziwego, pełnego emocji i problemów.

 

Tematów: 25
Odpowiedzi: 820
Dołączył/a: 2010-04-24
Teksty w działach stałych
Jasmin 2010-05-09, 14:09:52

Miło Was czytać, doprawdy, jak to rzadko się zdarza taka klasa w kontaktach...ech wzruszyłam sięZawstydzenie.

 

Co do przekazywania wiedzy, masz słuszność Starybosmanie. Kierowałam się tym przesłaniem zakładając tę stronę i mam nadzieje, że kiedyś stanie się ona wspólną stroną tych wszystkich, którzy razem będą dążyć do zgłębiania astrologii, oraz że będą mogli na siebie liczyć - właśnie w przekazywaniu wiedzy jak i w jej gromadzeniu. Czasy komunizmu zostały przekreślone razem z postawą robienia czegoś z przyczyn ideologicznych i teraz mamy czysty kapitalizm, z jego "opłaca się czy się nie opłaca robić coś dla innych".

Stworzyłam dla zachęty nawet miejsce na blog dla ewentualnego chętnego lub chętnej - bo wiem skadinąd, że ludzie mają wiedzę astrologiczną tylko z jakiegoś powodu nie starcza im odwagi lub nie mają ochoty jej przekazać. Ale jestem dobrej myśli i

 

pozdrawiam serdecznie i wylewnie Was oboje

~ a innych także

bo wiem, że czytają

choćby w niedzielę...Uśmiech

 

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
Jasmin 2010-05-09, 15:18:39

Starybosmanie,

z Twojego opisu stosunków Szopena z paniami wynika , że miał on jakiś magiczny wdzięk, który powodował dość duże powodzenie. Moda na znajomość ze znanym artystą nie tłumaczy wszystkiego i chyba nie od rzeczy będzie zwrócić uwagę na Neptuna  posadowionego na IC , dość ściśle z tą osią związanego i od strony IV domu księżycowego. Taka pozycja Neptuna nie tylko tłumaczy genialne uzdolnienia muzyczne ale "medialność" w ogólności. Pod tym pojęciem można rozumieć wrażliwość oraz naturalną więź z innymi tego rodzaju księżycowymi osobami (czyt. artyści, kobiety, dzieci). Ta emanacja silnego Neptuna zwracała uwagę kobiet, pomimo fizyczności Szopena, ...nazwijmy to niekoniecznej, choć ja uważam, że mężczyzna powinien być przede wszystkim interesujący. My kobiety, bardziej cenimy w mężczyźnie wyczucie chwili, takt , delikatność, wewnętrzne pozytywne wibracje,  itd. aniżeli urodę filmowego amanta.Jeżeli obok tej niewidzialnej siły przyciągania wyczuwalny jest dodatkowo silny Mars w Baranie oraz Pluton na DSC, to mnie nie dziwi wcale taka siła oddziaływania Szopena i staje się on dla mnie osoba medialną. W dzisiejszych czasach taka osobowość byłaby z pewnością widoczna w mediach.

Tematów: 173
Odpowiedzi: 2846
Dołączył/a: 2009-11-23
www.sollunari.pl
starybosman 2010-05-11, 15:54:49

Jest rok 1836. Od najlepszego paryskiego krawca wychodzi młodzieniec średniego wzrostu ( tak na oko ok.170 cm), o blond włosach, szaroniebieskich oczach, w eleganckim surducie. Uchylając kapelusza z dystyngowaną elegancją, z uśmiechem promieniujacym niekłamaną życzliwością, pozdrawia  damę w pobalzakowskim wieku o rubensowskich kształtach.- Mamo! Jak możesz, przecież on mógłby być twoim zięciem!  - Drogie dziecko! Toż to mesje Szopeę. Właśnie wsiada do powozu i jedzie do tej okropnej G.Sand. Czego też szuka na jej salonach, pełnych przypadkowych i wulgarnych ludzi? Doprawdy, trudno pojąć, czym ta rozwódka kusi tak uroczego młodzieńca!Wybaczmy starszej pani, gdyż nie wiedziała, że właśnie od pierwszej wizyty u G.Sand nastąpiło gruntowne przemeblowanie, a salon stał się oazą poważnych rozmów ludzi uprawiających sztukę z najwyższych półek. Dowodem są słowa Solange, córki pisarki, wspominającej rozkwit salonu matki.Szopen był pożądanym gościem. Nie dlatego, że lubił ten splendor, ale dlatego, że był do tego po prostu stworzony. Talenty towarzyskie, nienaganne maniery, umiejętność znalezienia się, stały się podwaliną wielkich sukcesów paryskich. Jako muzyk był traktowany w sposób szczególny, jako ktoś do wynajęcia. Jednak Szopen wszędzie był osobą z najlepszego towarzystwa. Poszukiwany, pożądany, trudno dostępny, mimo drogich lekcji ( godzina kosztowała tyle, ile zarabiał robotnik przez tydzień). Nie zabiegał o zaszczyty. I nie musiał. To o niego zabiegano w każdy sposób. Jak podaje Franciszek Liszt w swojej monografii z 1852 r..Szopen emanował wielkim ciepłem, dowcipem, doskonałym wychowaniem. Tyle było  dystynkcji w jego postawie i manierach, że przy pierwszym kontakcie mialo się wrażenie rozmawiania z księciem.Prawda, był może i dandysem, ale miał to zakodowane od dzieciństwa, i w gwiazdach chyba też. Po jednym z pierwszych koncertów w Warszawie, zapytany co mu się najbardziej tutaj podoba, ten siedmioletni szkrab z dziecięcą szczerością odparł:  najbardziej  mi się podoba mój biały koronkowy kołnierzyk. To, że Szopen nie przejął paryskiego blichtru niech zaświadczy stwierdzenie Stefana Hellera, szwajcarskiego kompozytora. Relacjonując Robertowi Schumannowi zycie paryskie użył takiego zwrotu  Chopin grzęźnie w paryskim bagnie salonowym, ale nic z tego na nim nie pozostaje, pisze pięknie i głęboko.Wnosił więc Fryderyk do salonów wysoki ton, ideały i tę nieuchwytną, lecz wyczuwalną wzniosłość. 

Tematów: 36
Odpowiedzi: 661
Dołączył/a: 2010-04-27
Teksty w działach stałych
jola 2010-05-11, 16:25:02

Brawo  Stary Bosmanie. Jeszcze nigdy nie czytalam tak pieknego opisu Szopena.To co wynioslam ze szkoly, to zimne,suche notatki.U Ciebie  pan ten przeistacza sie w  czlowieka  z   dusza... Zapewne  ,bo muzyka Jego  jest iscie niebianska. Dziekuje    pozdrawiam Wszystkich   Jola

Tematów: 5
Odpowiedzi: 8
Dołączył/a: 2010-01-10
acrux_79 2010-05-11, 17:01:38

Rzadko wyrażam słowa uznania, z racji nieprodukowania nieistosnych postów, ale cieszę się, że takie ciekawe opisy się tu pojawiają. Szczery podziw ! Usmieszek

Tematów: 18
Odpowiedzi: 916
Dołączył/a: 2010-03-03
Teksty w działach stałych
astrologia-horoskop.pl
 


<< powrót do strony głównej                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.