|
Artykuł w Angorze jest beznadziejny. Sam tytuł "Horoskopy kłamią" wystarczy, aby pominąć go w lekturze.
Nie tylko poziom wiedzy astrologicznej jest żaden, ale w ogóle autor ma trudności z logicznym mysleniem. Rewelacyjne stwierdzenia w stylu:
"Astronomia i astrologia rozeszły się 2000 lat temu. Astronomia szła naprzód a astrologia stała w miejscu. Efekt? Znaki zodiaku, jakie są przypisane konkretnym okresom w kalendarzowym roku, nie mają nic wspólnego z gwiazdozbiorami, na tle których "przesuwa się Słońce."
Każde z tych zdań obciążone jest błędem logicznym.
Kiedy się rozeszły i gdzie? Skoro się rozeszły to znaczy, że nie powinny? Dlaczego właściwie powinny się "nie rozchodzić" ?
"Astrologia stała w miejscu", to kiedy ruszyła, bo rozumiem że czas przeszły "stała" wskazuje, że teraz już nie stoi.
Kuriozalny jest wniosek końcowy. Efektem różnic pomiędzy obiema naukami czy systemami poznawczymi nie jest brak pokrywania się Zodiaku z gwiazdozbiorami. Na to wpływa precesja Ziemi i precesję astrolodzy uwzględniają w swych obliczeniach, tylko... autor tego nie wie. Naczytał się horoskopów gazetowych i stąd te rewelacje. Każdy rozsądny człowiek , nie mający z astrologią nic wspólnego wie, że horoskopów gazetowych rozpisanych na 12 znaków Zodiaku nie należy brać na poważnie, gdyż działanie przeciwne doprowadziłoby do stwierdzenia, że na świecie żyje jedynie 12 typów ludzi, którym przytrafia się to samo w danym miesiącu .
Pisząc ogólnie o astrologach albo astrologii , która nie uwzględnia precesji Ziemi znów popełniane jest nadużycie. Aby móc w ten sposób uogólnić należałoby przyjąć, że wszyscy astrolodzy nie uwzględniają precesji Ziemi.
Tak nie jest, bo ja uwzględniam i jeszcze dodam, że uwzględniam również precesję gwiazd stałych. Nie jest więc prawdą, że "wszyscy" nie uwzględniają i że "astrologia nie bierze w ogóle pod uwagę faktu precesji Ziemi", jeżeli chociażby jedna z osób należących do zbioru "astrolodzy" precesję uwzględnia.
Trochę mi szkoda czasu na pisaninę Tomasza Rożka, który fizykiem jest i nawet ma tytuł doktorski, ale wkurzyłam się... na stwierdzenie, że astrologia się nie rozwija, lecz stoi w miejscu, "jest jednym wielkim oszustwem" i "dlaczego tyle osób w nią wierzy"?
No właśnie, panie Rożek. To chyba powinno być pytanie retoryczne. Dla ułatwienia podam, że odpowiedź tkwi w pytaniu.
I jeszcze jedno: astrologia nie ma nic wspólnego z wiarą. Czy musi Pan wierzyć w kalendarz, aby się nim codziennie posługiwać? Wymyślili go astrolodzy, dość dawno temu, a nadal jest używany. O zegarku na bazie kalendarza nie wspomnę... Faktycznie astrologia "stoi w miejscu" , w sensie że stale się sprawdza i niezmiennie ułatwia ludziom życie .
Dla początkujących astrologów rada: czytajcie wszystko o astrologii ale myślcie samodzielnie, nie dajcie sobie czegoś wmawiać, sami wyrabiajcie sobie pogląd, sprawdzajcie empirycznie. Rozwój astrologii polega również na tym, na stałym relatywizowaniu tradycji z nowością i postępem. Również poprzez to, że analogie astrologiczne do układów planetarnych się zmieniają. Kiedyś koniunkcja planety z Plejadami wskazywała m.in. na upodobanie do noszenia peruk i nakryć głowy , które dodawały wzrostu i poprawiały wygląd a dzisiaj jest analogią m.in. do noszenia dredów i tzw. dopinek włosów sztucznych do włosów naturalnych (przedłużanie, zagęszczanie).
pozdrawiam
|