Sollunari


Inspiracje

2017-10-20


- Dlaczego występuje pan przeciw moralności, przeciw księgom, które my uważamy za najświętsze? 
- Co jest święte? Czy święty jest obraz w świątyni, symbol, słowo? Gdzie szukać świętości? W tym drzewie, w tej wieśniaczce dźwigającej ciężki tobół? Przypisujecie świętość rzeczom, które uważacie za święte, wartościowe, znaczące. Ale jakąż wartość ma wizerunek wyrzeźbiony ludzką ręką lub stworzony przez umysł? Dla was najwyraźniej ta kobieta, drzewo, ptak - te żywe istoty mają wartość jedynie przemijającą. Dzielicie życie na to, co jest święte, a co święte nie jest, na to, co niemoralne, a co moralne. Ten podział to źródło niedoli i okrucieństw. Albo wszystko jest święte, albo nic święte nie jest. 
- Nie rozmawiamy teraz o tym, co jest święte, a co nie jest, chciałbym raczej dowiedzieć się, dlaczego szydzi pan z dyscypliny?
- Dyscyplina w potocznym rozumieniu polega na przestrzeganiu pewnego systemu głupich nakazów politycznych, społecznych lub religijnych. To pociąga za sobą naśladownictwo, tłumienie popędów lub jakąś formę wykraczania poza aktualny stan rzeczy, nieprawdaż? Taka dyscyplina wiąże się oczywiście z nieustanną walką, konfliktem, które wypaczają umysł. Dopasowujemy się, mając na względzie obiecaną lub wymarzoną nagrodę. Narzucamy sobie dyscyplinę, aby coś otrzymać. Żeby coś osiągnąć, jesteśmy posłuszni i ulegli, a system - polityczny, religijny czy własny - urasta do rangi autorytetu. Nie ma w tym żadnej wolności. Tymczasem jedyna dyscyplina to uczenie się, a ucząc się odrzucamy wszelkie autorytety i posłuszeństwo. Takie uczenie się nie oznacza gromadzenia informacji, ale jest bezpośrednim postrzeganiem. Oto prawdziwa dyscyplina, ponieważ uczymy się, a nie - dopasowujemy. Aby się uczyć, niezbędna jest wolność. 
- Zatem odrzuca pan także tradycję... Czyż nie?
- Przenoszenie przeszłości w teraźniejszość, przekładanie ruchu teraźniejszości na język przeszłości, niweczy żywe piękno chwili obecnej. W tradycji, jakkolwiek starożytna czy współczesna by ona była, nie ma nic świętego. Mózg dźwiga wspomnienia przeszłości będące tradycją i boi się je utracić, nie potrafi bowiem stanąć twarzą w twarz z czymś nowym. Tradycja staje się naszą opoką, a gdy umysł jest bezpieczny, niszczeje. Trzeba wyruszyć w podróż bez obciążeń, radośnie, bez wysiłku, nie zatrzymując się w żadnym sanktuarium. Trzeba wyruszyć samemu, z poczuciem piękna i miłości. 

 

Jiddu Krishnamurti


 

 

05.10.2016

 

Choć uczono nas wierzyć, że jeśli będziemy wszystko puszczać, zostaniemy z niczym, na każdym kroku samo życie uczy nas czegoś innego: zwolnienie uchwytu jest drogą do prawdziwej wolności. Uderzające o brzeg fale nie niszczą skał, lecz rzeźbią w nich cudowne kształty - podobnie zmiany mogą urabiać nasz charakter i wygładzać jego szorstkie krawędzie. Pomagają nam wyrobić w sobie łagodne, lecz niewzruszone opanowanie. Rosnąca wiara w siebie spontanicznie wyzwala w nas dobro i współczucie, które opromieniają radością naszych bliźnich. Owo dobro, fundamentalne dobro zawarte w każdym z nas, przeżywa śmierć. Samo życie nieustannie uczy nas, jak dobro to odsłonić i urzeczywistnić.

 

Każda strata, każda ułuda życia udziela nauki o nietrwałości, przywodzi nas bliżej prawdy. Kiedy spadasz z bardzo wysoka, możesz spaść tylko w jedno miejsce: na ziemię. Na ziemię prawdy. A jeśli jest w tobie zrozumienie, które osiągasz dzięki praktyce duchowej, upadek nie jest już katastrofą, lecz odkryciem wewnętrznego schronienia.

 

Trudności i przeszkody, jeśli właściwie  się je zrozumie i wykorzysta, mogą okazać się nieoczekiwaniem źródłem siły.

 


Sogjal Rinpocze "Tybetańska księga życia i umierania" , tłum. A Kozieł, Wyd. Diogenes, Warszawa 2001

 

 


 

 

 

 

2.07.2016

 

Badając swoje życie, zauważasz, że twoje popędy, emocje, uczucia i myśli uwikłały cię w twoją codzienność. Jak to mawiają, twoja psychika objawia się w twojej codzienności.

Jak wygląda twoja codzienność? Jakie są najzwyklejsze i najprostsze czynności, które co dnia wykonujesz i które stały się treścią twojego życia? Może zajmujesz się bardzo ciekawymi sprawami, masz swoją pasję i jesteś pogrążony w dociekaniach lub badaniach jakiegoś wyjątkowego tematu. Jak śpisz, jak wstajesz po śnie i przygotowujesz się do swojego dnia, jak jesz, pracujesz, chodzisz, załatwiasz sprawy, jak i o czym myślisz, jak rozstrzygasz swoje problemy? Jak się bawisz lub martwisz? Jak patrzysz na żonę lub męża, na dziecko, na współtowarzyszy twojej codzienności? Jednym słowem, jak dzieją się najzwyklejsze czynności, które wykonujesz na tej Ziemi?

Czy masz jakieś aspiracje, którym te wszystkie czynności są podporządkowane, czy też po prostu jakoś mija dzień za dniem? Czy lubisz to, co robisz, czy też z niechęcią przystępujesz do swoich zajęć? Jakie są twoje reakcje na autorytet, na władzę, której podlegasz? Jak się czujesz, mając władzę, którą sprawujesz? Czego i kogo się boisz? Czy w twoim postępowaniu jest lęk przed czymś lub przed kimś?

(...)

Twoje dnie i noce. Dostrzegasz następowanie po sobie okresów aktywności i pasywności. Czy widzisz nadchodzący dzień? Jak czujesz pory dnia, napływający zmierzch i nadchodzącą noc? Czy jesteś uważny wobec tych naturalnych faz codzienności? Czy też dziś jest dzień i noc, jutro będzie dzień i noc, i dopóki coś nie wstrząśnie tym nawykiem, trudno o bardziej banalny układ wydarzeń, jak ta właśnie codzienność.

(...)

STOP. Przeczytaj te pytania jeszcze raz. Nie są to pytania retoryczne. Twoja pamięć mówi ci o wszystkim, co było twoim życiem. Jutro, którego oczekujesz z nadzieją, przyniesie coś znowu. Żyjesz jakoś, borykasz się z problemami, jesteś na dobrej drodze, by przeżyć to życie i zakończyć je bez zrozumienia: co też mi się naprawdę przydarzyło. Nie raz cię przecież ostrzegano, abyś się nad tym wszystkim nie zastanawiał, bo zwariujesz. Albo wmawiano ci, że od tego są specjaliści - kapłani, ideolodzy, filozofowie, prorocy, mistrzowie, politycy, lekarze, psychiatrzy i oni powiedzą ci, czym jest twoje życie, co masz robić, jak masz postępować, kogo słuchać, z kim walczyć i jak rozwiązywać swoje problemy. Jeśli i ty tak uważasz, to przerwij tę naszą rozmowę, ponieważ nic nowego nie wniesie ona do twojego życia.

Od niepamiętnych czasów wmawiano przecież człowiekowi, że jego własne życie jest tylko wysługiwaniem się temu lub owemu - idei, państwu, kościołowi, bogom. Wmawiano skutecznie, bowiem zdołano mu to wmówić i pozbawić naturalnego poczucia, że jest to jego własne życie. A któż nam to wmawiał? Tacy sami ludzie, jak ja i ty. A komuż to wmawialiśmy? Sobie, właśnie sobie.

To ty coś robisz, nieprawdaż? To ty żyjesz nawet wówczas, gdy robisz dokładnie to, co inni chcą, abyś robił.

Obudź się - przeżywasz swoje własne życie, jedyne i niepowtarzalne. Obudź się - o tym właśnie rozmawiamy, właśnie to w tej chwili robimy. Obudź się - zobacz co się w tej chwili dzieje: rozmawiamy o naszym a więc o twoim życiu. Tak, jest to twoje i tylko twoje życie.

 

 

Leon Zawadzki "O tym..." Studio Astropsychologii Białystok 1998

 

--------------

19.06.2016

 

Człowiek działa w sposób doskonały, kiedy nie oczekuje ani dobrych, ani złych skutków swoich czynów.

 

B.K.S. Iyengar

 

--------------

16.05.2016

 

Wziąłem sobie do serca, czego nauczał nas Isochar. A mówił on, że są cztery rodzaje czytelników. Jest czytelnik gąbka , czytelnik lejek, czytelnik cedzidło i czytelnik sito. Gąbka wchłania w siebie wszystko, jak leci; jasne jest, że potem dużo z tego pamięta, lecz nie umie wydobyć najważniejszego. Lejek - przyjmuje jednym końcem, drugim zaś wszystko, co przeczytane, z niego wylatuje. Cedzak przepuszcza wino, a zatrzymuje winny osad; ten w ogóle nie powinien czytać i lepiej, żeby zajął się rzemiosłem. Sito zaś oddziela plewy, żeby otrzymać najlepsze ziarno.

"Chciałbym, żebyście byli jak sito i nie zatrzymywali tego, co niedobre i nudne" - mawiał do nas Isochar.

 

Olga Tokarczuk "Księgi Jakubowe", Wydawnictwo Literackie Kraków 2015

 

 

------------

1.05.2016

 

 I we mnie pewnie, jak w każdym człowieku, też jest jakieś pragnienie nieśmiertelności. Tłumaczę je sobie tak, że wyraźnie część mnie, część nas, jest nieśmiertelna i nie zgadza się na odejście wraz ze śmiercią ciała. Ja odpowiedzi znajduję w dziedzinie duchowości, która wydaje mi się znacznie bardziej praktycznym rozwiązaniem niż megakosztowne, skomplikowane i ryzykowne badania naukowe. Duchowość dla mnie to nie żadne ezoteryczne czary-mary, tylko po prostu wzmocnienie zaufania do siebie. To „tak!" mówione sobie z każdym uśmiechem. To usłyszenie naszych serc i poczucie rytmu życia w nas pulsującego. Duchowość to zaufanie intuicji i temu, że w jakiś niezrozumiały sposób tak czy inaczej rozumiana Opatrzność o nas dba. Duchowość to też celebrowanie każdej chwili w miejsce gonienia za czymś, choćby i nieśmiertelnością. Duchowość to także zaufanie światu, że wszystko ułoży się tak, jak ma się ułożyć - i mimo różnych chwilowych wstrząsów i tyranii zwyciężą spokój, pokój i prawda.

 

Piotr Bielski "Spotkanie z nieśmiertelnością", www.polityka.pl, 8.04.2016

 

------------

1.05.2016

 

 

Rzeczywistość to coś, co nie znika, gdy przestaję w to wierzyć.

 

Philip K. Dick

 

------------

7.04.2016


Zasadniczo rozumiem ich poruszenie - wciąż (i w coraz szybszym tempie) przybywa państw prawnie sankcjonujących realia życia społecznego; krajów uznających, że dla sprawniejszego i sprawiedliwszego funkcjonowania aparatu państwowego i jego obywateli warto uwzględnić i uporządkować rozmaite formy życia i współżycia, na jakie owi obywatele się decydują. To oburza samozwańczych rzeczników prawa naturalnego, które jakoby żadnym zmianom nie podlega z racji swego boskiego pochodzenia. Kretyńskiej wręcz ahistoryczności tego sposobu myślenia nawet nie warto opisywać.

Zmiany w charakterze i formie życia społecznego przebiegają zawsze i nieprzerwanie, ale raz na jakiś czas te zmiany osiągają pułap, którego nie da już się ignorować i który wyraźnie już nie mieści się w aktualnym systemie prawnym. Więcej ta - widoczna dla wszystkich, którzy mają otwarte oczy i nie wstydzą się rozglądać - zmiana niejako domaga się rewizji potocznych wyobrażeń o tym, co jest normalne. Żeby sięgnąć po gruby (i łatwy) przykład: był w życiu społeczeństw czas, w którym niewolnictwo było normalne (a więc i moralne), ale dziś - choć różne formy niewolnictwa nadal istnieją - trudno byłoby znaleźć społeczeństwa akceptujące niewolnictwo prawnie i moralnie. (Świadomie abstrahuję tu od pewnej formy niewolnictwa, której moim zdaniem podlegają kobiety w państwach muzułmańskich).

Chciałbym, żeby było jasne, że nie utożsamiam tych dokonujących się nieustannie zmian z postępem (ani tym bardziej z degrengoladą)  - nie w tym rzecz. To jasne, że to, co jednym wydaje się pozytywne (postęp), dla innych jest negatywne (degrengolada), to, co jedni propagują, inni zwalczają, ale zmiany i tak nieuchronnie zachodzą (czasem satysfakcjonujące jednych, czasem drugich, a najczęściej nikt nie jest zadowolony).

 

 

Jacek Kowalczyk, "Atak na rodzinę", www. polityka.pl, 28.06.2013

 

------------

7.04.2016

 

Inny nieoczywisty czynnik, który ma wpływ na siłę naszej woli, to wykluczenie społeczne i brak wsparcia. Już samo myślenie o samotnym życiu powoduje, że zastanawiający się nad tym ludzie nie potrafią zmusić się do wykonania czynności nieprzyjemnych, choć korzystnych - jak na przykład wypicie tranu. A gdy zaczynamy sądzić, że inni nas nie lubią i nie zechcą z nami współpracować lub przebywać, może to się skończyć zjedzeniem dużej liczby batoników lub ciasteczek w najbliższej cukierni za rogiem. Niezaspokojenie naszych potrzeb społecznych ma więc wpływ na mechanizmy samoregulacji, co - oprócz większej wrażliwości na pokusy - może objawić się także szybszą rezygnacją z podjętych zadań przy pierwszej przeszkodzie lub rozkojarzeniem, niemożnością skupienia uwagi przez dłuższy czas.

 

B. Kaczmarek "Bezsilność woli" ,www. polityka. pl, 27.10.2007

 

--------------

07.04.2016

 

Na kondycję człowieka w dzisiejszym świecie, pisze Krzysztof Kropisz z Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy w pracy „Zmęczenie jako efekt patologii woli sensu", wpływa też, już w makroskali, inna charakterystyczna cecha zmęczenia: tym go mniej, im więcej zadowolenia i poczucia sensu. To popularna dziś w Europie koncepcja. Ubocznym skutkiem kariery, jaką zrobił indywidualizm, ma być głębokie przeświadczenie wychowanych w tym systemie ludzi, że to, co się w życiu liczy, co ma sens, to osobiste osiągnięcia. To własny rozwój. Toteż jeśli musimy wkładać wysiłek w działalność, której sensu nie jesteśmy w stanie odczytać, subiektywne odczucie zmęczenia pojawi się bardzo szybko. Oto masowa współczesna frustracja

Jak się porządnie zrelaksować? Martyna Bunda, Polityka.pl, 22.03.2015

 

 

-------------

25.03.2016

 

Patriotyzm jest cnotą ludzi ziejących nienawiścią.

 

Oscar Wilde

 

-----------

25.03.2016

 

Czemu ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lękiem?

Jesteś - a więc musisz minąć

Miniesz - a więc to jest piękne.

 

Wisława Szymborska , wiersz "Nic dwa razy się nie zdarza"

 

 

--------------

26.01.2016

 

 

Gdyby zaniechać nauki (xue), nie byłoby żalu.

Jak wielka różnica dzieli potakiwanie od sprzeciwu?

A dobro i zło - jak bardzo się różnią?

Nie boję się tego, czego inni się obawiają.

Ach! Ileż zamętu - bez końca.

Radosne tłumy - jakby byli na odpuście lub świętowali nadejście wiosny.

Tylko mnie bezwład ogarnia i nie daję żadnego znaku jak niemowlę, które jeszcze się nie nauczyło uśmiechać.

Łazęga, który nie ma gdzie wrócić... Takie sprawiam wrażenie.

Mnóstwo rzeczy - wszyscy mają więcej niż potrzebują.

Ja jeden wyglądam, jakbym był w potrzebie.

Moje serce (xin) to serce głupiego człowieka:

Tępe i bez rozróżnień.

Ludzie - wszyscy pełni są światła.

Tylko ja jeden jestem jak pogrążony w mroku.

Ludzie - wszyscy widzą różnice i podziały.

Tylko ja jeden ich nie widzę.

Jestem jak dryfujący na środku oceanu;

Jak wiejący wysoko wiatr, który nigdy nie przestaje wiać.

Ludzie - wszyscy mają jakieś cele.

Tylko ja jeden jestem jak wiejski głupek.

Tylko ja jeden jestem inny.

Cenię sobie matczyną opiekę (czyli dao jako matkę świata).

 

 

"Daodejing 20", tłum. A. I. Wójcik, publ. Filozofia Wschodu tom I.-I. Szymańska, t. II - M. Kudelska, Kraków 2001-2002

 

 

 

 


2015

 

17.12.2015

Bo my odwracamy kolejność: jesteśmy szczęśliwi, bo się śmiejemy, a nie odwrotnie. Czasami zdarza mi się słyszeć, że to się da zrobić nie u nas, tylko na Zachodzie, bo tam ludzie się chętniej uśmiechają i śmieją, bo życie jest dla nich prostsze. A ja wtedy pytam: skąd wiesz, że nie jest odwrotnie - że życie jest prostsze właśnie dlatego, że ludzie się uśmiechają i śmieją? W ten sposób budujemy publiczną infrastrukturę życzliwości, która jest niemniej ważna dla gospodarki niż odpowiednia sieć dróg i lotnisk. Ale o tym następnym razem.

PS Wbrew temu, co głoszą niektórzy, nie ma Polek i Polaków „gorszego" ani „lepszego sortu". Za to każdy z nas może stać się człowiekiem radosnego sortu. Kochającego sortu. Szczęśliwego sortu... Wszystko, co trzeba, macie już w sobie, my zaś z naszą jogą śmiechu możemy Wam pomóc to uruchomić.

 

Piotr Bielski (Jogin śmiechu), "Czy przeszłość jest sexy?", Tygodnik Polityka z 15.12.2015r.

 

-----------

12.12.2015

PROF. MIROSŁAW BAŃKO: (...) Kiedyś mijałem grupkę gimnazjalistów, z których jeden na pożegnanie powiedział: „Buongiorno, stare kinderosy". Szedłem dalej i rozważałem w myślach, co on powiedział i ilu języków użył. Zaczął od włoszczyzny, potem było po polsku, a te „kinderosy" - niemiecki rdzeń, niemiecka końcówka, potem hiszpańska końcówka, polska końcówka. No, zaimponował mi chłopak.

NEWSWEEK: Panu się to podoba?

PROF. MIROSŁAW BAŃKO: Podoba mi się, kiedy ludzie nie czują się skrępowani własnym językiem, kiedy potrafią się nim bawić, zachować dystans do siebie i języka. Nie podoba mi się, kiedy boją się mówić, zwłaszcza w towarzystwie polonistów. Wielu Polaków oczekuje od językoznawców, że będą rządzić językiem. Albo wierzą w teorie spiskowe, że o sprawach języka decydują jakieś tajne gremia. Piszą do Poradni Językowej: „Czy to prawda, że można już mówić »poszłem«, bo podobno jakaś komisja to ustaliła?".

NEWSWEEK: Ustaliła?

PROF. MIROSŁAW BAŃKO: Tak, ale nikt o tym nie wie. To jest rzeczywistość jak z Kafki: już coś nas podobno obowiązuje pod groźbą napiętnowania albo jedynki w szkole, ale nigdzie nie można znaleźć stosownych uchwał.

 

„W Newsweeku": „Sczalendżować" i „zalajkować słit focię", czyli prof. Bańko o języku polskim - wywiad Aleksandry Gumowskiej z Mirosławem Bańko; Newsweek z 11.11.2015r.

 

--------------

25.10.2015

 

PODOBNO SAMOOKREŚLENIE językowe pomaga lepiej żyć także w aspekcie wyzwalania się od sztucznych ograniczeń, fałszywych zobli­gowań i niepotrzebnych uzależnień. Powiedzenie „jestem alkoholikiem" jest początkiem leczenia tej choroby. Skłonny jestem wierzyć. Wiem, że kiedy rzucałem palenie, powiedzenie, że rzucam, uważałem za koniecz­ne. Rzuciłem w momencie dużych napięć - wszystkim to radzę. Żadne­go uniezależniania się, kiedy mamy na to czas!

Uzależnienie

Na znaczną część stawianych mi pytań chce mi się odpowiedzieć „to za­leży..." - albo przynajmniej tak właśnie zacząć odpowiedź. Nawet na ta­kie pytania, jak „Co słychać?", „Czy to miejsce jest wolne?" czy „Ile Pan słodzi?". W przypadku pytań poważnych, wymagających zastanowie­nia, ale - jak zwykle pytania konwersacyjne - nie odnoszących się do prostych faktów, miar i wag jest to i wygodne, i w jakimś sensie uczciwe. A przy tym bywa interesujące, zwłaszcza gdy po tym „zależy" następuje wyjaśnienie, od czego mianowicie zależy. Ale bywa też odbierane jako zbyt enigmatyczne, wykrętne lub ukazujące nieznajomość odpowiedzi właściwej - zwłaszcza gdy takiego wyjaśnienia nie ma.

W każdym razie odpowiedź „to zależy" trudno byłoby uznać za nie­prawdziwą, niezależnie od tego, czego dotyczy. Zawsze przecież jest tak, że to, o czym mówię, od czegoś czy kogoś zależy.

Zależnościami nazywamy relacje tak ogólne, że powszechne. Zależność przypisuję wszystkim rzeczom, bytom, zdarzeniom, a także ludziom, nie wyłączając mnie samego. Ale choć łatwo przyznaję, że nie ma rzeczy, by­tów, zdarzeń i ludzi niezależnych od innych rzeczy, bytów, zdarzeń i lu­dzi, niechętnie uświadamiam sobie własne zależności, ograniczające moją wolność czy choćby swobodę. Myślę więc o zależności w zestawie­niu z tym, od czego (czy od kogo) jestem zależny, a o niezależności nie tylko jako o braku zależności od czegoś czy kogoś, lecz jako o wartości ogólnej, niezależnej od możliwości określenia tego, od czego mogę być niezależny. Zależny jestem od okoliczności, pogody, pieniędzy, nastroju i Iksińskiego - niezależny jestem „w ogóle". „To człowiek niezależny" - takie określenie chciałbym o sobie słyszeć. Niektórym jest łatwiej, na przykład posłom, którym wystarczy nie należeć do żadnego klubu parla­mentarnego, żeby być posłami niezależnymi, ale poseł niezależny i czło­wiek niezależny to jednak niezupełnie to samo.

Zależność jest pewną cechą stałą, działa dłużej, jestem zależny od kogoś czy czegoś, nawet gdy akurat nic nie robię i gdy wcale tego sobie nie uświadamiam. Jest cechą relacyjną, nie wewnętrzną - zależność jest mię­dzy A i B, nie w samym A.

Ale mogę wejść na inny stopień zależności, określanej imiesłowem uza­leżniony. Wtedy zależność staje się cechą wewnętrzną. Już nie tyle dzia­ła, nawet gdy nic nie robię - działa tak, że nie mogę czegoś nie robić. Tego, od czego jestem uzależniony. To mnie osacza, wyznacza i określa. Staję się tym, czym określa mnie moje uzależnienie. Niekiedy nawet przybieram nazwę związaną z uzależnieniem. Staję się palaczem, alko­holikiem, narkomanem.

Jeżeli jestem uzależniony od pogody, mogę być nazwany meteoropatą, jeżeli od pracy, pracoholikiem.

Jest tu sufiks „-holik", raczej nieumotywowany. Jeśli od alkoholu mam alkoholika, od pracy powinienem mieć pracika, od seksu zaś seksika lub w ogóle nic. Te „-holiki" świadczą chyba o związku nie tyle z samym uzależnieniem, co z uzależnieniem takim, jak od alkoholu.

„Uzależniony" to imiesłów przymiotnikowy bierny. W tym wypadku kategoria gramatyczna szczególnie zgadza się z sensem słowa. O ile ktoś zależny może myśleć jeszcze o marginesie swobody, chyba że jest w peł­ni zależny, ktoś uzależniony nie ma właściwie manewru. Jest na dobrą sprawę traktowany jak ktoś ubezwłasnowolniony. Przez co zresztą - ja­koś także wytłumaczony. Uzależniony od kradzieży kleptoman, zmu­szony wewnętrznie do przywłaszczania sobie cudzych rzeczy, nie jest przecież złodziejem. Jest człowiekiem chorym. Już wszyscy godzą się z tym, że alkoholik jest chory. Uzależniony od pracy pracoholik też nie jest panem samego siebie...

„Erotoman" mogłoby być określeniem człowieka chorobliwie uzależnio­nego od seksu. Ale przyjęło się, że to raczej świadomy i kontrolujący się podrywacz. Uzależniony od seksu seksoholik jest chory. Jest owładnięty chorobliwym przymusem. Powinienem mu, jak innym uzależnionym - holikom, współczuć. Tylko że jakoś trudniej mi to przychodzi.

Chociaż oczywiście to zależy.

 

Jerzy Bralczyk "Mój język prywatny" Wyd. iskry Warszawa 2004

 

-------------

18.09.2015

 

Wielu ludzi pyta mnie: Gdybyś był rozbitkiem i mógł mieć przy sobie tylko jedną książkę, którą byś wybrał? Zawsze odpowiadam: "Jak zbudować łódź".

 

Stephen Wright

 

Linda Hill "Symbole sabiańskie" tłum. R. Oślizło, Studio Astropsychologii, Białystok 2005

 

 

-------------

3.09.2015

 

Pokora jest pewnym stosunkiem duszy do czasu. To zgoda na czekanie. Dlatego też oznaką niższości w życiu społecznym jest to, że się każe komuś czekać. „Niewiele brakowało, żebym czekał"- oto słowa samowładcy. Ale ceremoniał , który przez swoją poezję zrównywa wszystkich ludzi, jest dla wszystkich czekaniem.

Oczekiwaniem jest sztuka. Oczekiwaniem jest natchnienie. W oczekiwaniu przyniesie owoc.

 Simone Weil

 

 

S. Weil „Świadomość nadprzyrodzona" tłum.A.Olędzka-Frybesowa IW „Pax" Warszawa 1986

 

------------

3.09.2015

 

Wydobywanie się dobrych elementów nie napotyka na przeszkody, dlatego wiąże się z wielkim sukcesem. Nie przemoc umożliwia wydobywanie się, lecz skromność i zdolność adaptacji. Ktoś posuwa się naprzód, ponieważ czas przyniósł mu przychylność losu. Powinien wyruszyć na poszukiwanie ludzi mogących służyć mu za wzór. Zadanie to nie daje powodów do obaw, bowiem sukces jest z góry zapewniony. Pod jednym warunkiem: trzeba wziąć się do pracy, bowiem właśnie teraz aktywność (...) przynosi pomyślny los.

 

Richard Wilhelm

Komentarz do heksagramu 46 I- Cing

 

R. Wilhelm „I - Cing" tłum W. Jóźwiak, wyd. Latawiec Warszawa 2001

 

----------

6.08.2015

 

Spuścić z tonu

.

Czyli: spokornieć. Kiedy coś spuszczamy, jest niżej. Niżej to zwykle gorzej. Upadamy nisko, wznosimy się wysoko. Inaczej jest z dźwiękiem: kiedy ktoś cienko (a więc wysoko) śpiewa, to mu gorzej niż gdy basuje. Piąta, najcieńsza, dająca najwyższy dźwięk skrzypcowa struna zwana jest kwintą. Spuszczało się z basa na kwintę, z niskiego do wysokiego (!). Potem na kwintę spuszczało się nos. Ale tu może chodziło o piątą godzinę, nisko na zegarze usytuowaną?

 

Prof. Jerzy Bralczyk

 

Słownik frazeologiczny z Bralczykiem PWN Warszawa 2008

 

-------------

16.08.2015

 

Przeciągnąć strunę

Czyli: przekroczyć stopniowo możliwe granice. Jak coś jest przeciągnięte, czyli nadmiernie wyciągnięte, może się zerwać. Nie należy przeciągać struny, bo zbyt napięta pęknie. Zarówno cięciwa łuku, jak struna instrumentu. Struna jest naprawdę struną, gdy jest napięta, naprężona. Kiedy my jesteśmy wyprężeni jak struna, trzymamy się prosto, to mamy godną postawę. Ale wtedy jesteśmy za bardzo napięci. Tu też nie powinniśmy przeciągać struny.

 

Prof. Jerzy Bralczyk

 

Słownik frazeologiczny z Bralczykiem PWN Warszawa 2008

 

 

-----------

... zdaje się obowiązywać (...)  zasada: to co nudne, nie może być ważne. To właśnie porządna szkoła tabloidu.

Oczywiście poddawany procesowi zaśmiecania osobnik nigdy nie przyzna, że tak się dzieje. Ogląda niemądre programy, czyta kolorówki, surfuje po plotkarskich portalach, ale zdaje mu się, że ma tę swoją niską sferę pod kontrolą. Twórcy, redaktorzy, producenci tabloidowego przekazu to z reguły inteligentni, bystrzy ludzie, którzy dla realizacji biznesowego projektu świadomie „schamiają" treści, wyrażają „oburzenie",  nadużywają słowa „szok" i „skandal". Tabloidowy świat pod pozorem nowoczesności jest w gruncie rzeczy anachroniczny, tradycyjny. Apeluje do stereotypów, uprzedzeń, do surowej moralności. To rzeczywistość zapełniona przez dobre księżniczki, skrzywdzone sieroty, złych panów i szlachetnych młodzieńców. Ale ten przekaz jest perfidny. Niby łatwo jest dostrzec idiotyzm tabloidowego schematu, ale to pozory. Ta zaraza działa na wielu poziomach, wsiąka wszystkimi drogami, mamiąc także tych odbiorców, którym się zdaje, że wszystko mają pod kontrolą. Cechą charakterystyczną zarówno mediów, jak i odbiorców, bo to się nawzajem napędza, jest powolne obniżanie wzajemnych wymagań. Krócej, prościej, ostrzej, prowokacja, szok. Aby z przytupem, bo inaczej ludzie nie zechcą kupić, zakwalifikują jako nudne. A to co nudne, nie istnieje.

 

 

Mariusz Janicki „Tabloidyzacja: głupi na własne życzenie" Polityka - fragm.art. z 9.10.2012r.

 

--------------

15.05.2015

 

BERNIE: Muszę jednak przyznać, że nie spotkałem nikogo, kto by cały czas z ręką na sercu mówił: „To jest to. Ten brzeg, na którym w tej chwili stoję, jest moją ziemią obiecaną. Wszystko, czego mi potrzeba, znajduje się tutaj”. Taki człowiek musiałby żyć całkowicie w chwili teraźniejszej, tu i teraz, ale czy ktoś potrafi tak żyć cały czas? Bez względu na to, jak się staramy, pojawiają się sytuacje, od których chcemy się odgrodzić. Ale skoro naprawdę dokądś zmierzamy, skoro chcemy odnaleźć drugi brzeg, to pozostaje kwestia łódki i wioseł. Załóżmy, że docieram na drugi brzeg – i co? „Dopłynąłem tutaj dzięki tej pięknej łódce i świetnym wiosłom, więc teraz będę je wszędzie ze sobą taszczył”. Narzędzie, które pomogło mi osiągnąć cel, stało się balastem. To ja uczyniłem z niego balast, zamiast się go pozbyć i być wolnym. Gdy po pewnym czasie znowu chcę dostać się na kolejny drugi brzeg, potrzebuję innej łódki z innymi wiosłami, bo tym razem jest to wyprawa przez morze.

Gdy zacząłem praktykować zen, drugim brzegiem było dla mnie oświecenie. Sądziłem, że doświadczając oświecenia, zrozumiem wszystko w pełni i będę szczęśliwy. I właśnie to pierwsze doświadczenie uświadomiło mi, że wszystko znajduje się tutaj, pod moimi stopami, a tym, czego szukam, jest życie – takie, jakie jest w tej chwili; nie ma potrzeby szukać gdzie indziej. Praktykowałem dalej i po pewnym czasie uświadomiłem sobie, że praktyka i oświecenie nie mają końca. A ponieważ doświadczenie oświecenia to przebudzenie się na współzależność życia, będzie się ono pogłębiać w nieskończoność. Zaczyna się od poczucia, że „ja” to moje ciało, a potem świadomość rozszerza się, aż widzę siebie jako cały wszechświat.

Wraz z pogłębianiem się i rozszerzaniem tego rozumienia wiele razy zmieniałem łódkę. Medytuję codziennie, ale musiałem się też nauczyć nowych rzeczy, gdy zacząłem współpracować z ludźmi, którzy nigdy nie medytowali.

(…)

JEFF: Kiedy pojawia się coś ważnego, człowiek naprawdę może się załamać. Jak mówi Nieznajomy w Lebowskim: „Czasem ty wszamiesz misia, a czasem, hm, on wszamie ciebie”. Robi się ciekawie, prawda? I co wtedy? Mówisz sobie: „Aha, tak właśnie zachowuję się w podobnych sytuacjach. Interesujące. Chcę w tej chwili tego samego? Czy to najlepszy sposób, żeby przez to przejść? Może powinienem po prostu to obczaić i coś zaimprowizować?”.

A więc perfekcja to jeden z tych wymarzonych drugich brzegów. Jest mnóstwo innych: „Gdybym tylko był lepszy”, „Gdybym tylko był szczęśliwszy”, „Gdybym tylko był bardziej przebojowy”.

BERNIE: „Gdybym tylko był oświecony”.

JEFF: Ostro pojechałeś.

Był taki cudowny mnich benedyktyński, brat Thomas Bezanson. Był ceramikiem, tworzył wspaniałe glazury i formy, ale należał do tych artystów, którzy niszczą dziewięćdziesiąt osiem na sto swoich prac, bo jego zdaniem tylko dwie są dobre.

Z drugiej strony masz takiego artystę jak Picasso, który niby robił podobnie, ale w innym duchu. Mówi: „To będzie tak” i rysuje scenę na francuskiej Riwierze.

My na to: „Rany, super rysunek!”.

On zerka i odpowiada: „Eee, gdzie tam, niedobrze, może...”

A my wtedy: „Czekaj, czekaj, bo to spieprzysz! Nie poprawiaj, bo zepsujesz... Och, aha, rozumiem... O, to ciekawe. Boże, przepiękne. No dobra, ale teraz już zostaw tak, jak jest... O nie, nie, znowu? Znowu schrzanisz!”.

Robi tak z pięć, sześć razy, a potem zgniata kartkę, wyrzuca ją i mówi: „Przyszedł mi nowy pomysł do głowy”.

Nie ma nic cennego. Nic nie jest cenne albo wszystko jest cenne. Rozumiesz, o co mi chodzi?

BERNIE: Jest taki styl w japońskiej ceramice, w którym twórcy cenią kiksy.

Bo gdy zależy ci na perfekcji, to równocześnie zależy ci, żeby spełniło się twoje oczekiwanie. Lepiej zatroszczyć się o to, gdzie jestem w tej chwili, co się teraz dzieje. Gdy spędzam czas z uczniami, mówią mi, że przeczytali w książce albo usłyszeli od nauczyciela coś, do czego we własnym mniemaniu nie dorastają. A ja odpowiadam: „Zatroszcz się o siebie teraz, w tej chwili. Bądź z tym, co się dzieje teraz, a nie z tym, kim chciałbyś być albo jaki powinien być świat. Teraz jesteś tutaj, więc jak zamierzasz zadbać o siebie w tej chwili?”.

Jedyny sposób to rezygnacja z dążeń do ideału i wszystkich drugich brzegów, którymi nabiliśmy sobie głowę. Jedyny sposób to zaimprowizować z tym, co się dzieje. Więc jeśli część sytuacji stanowi moje bycie perfekcjonistą, to muszę się o tego perfekcjonistę zatroszczyć. Prawdopodobnie zdaję sobie sprawę, że ideał jest nieosiągalny, że zawsze znajdzie się coś jeszcze lepszego, ale mimo to troszczę się o tego faceta, który chciałby, żeby jego instrument wydał idealny ton. Nie dlatego, że takie oczekiwanie jest słuszne czy niesłuszne, ale dlatego, że taki właśnie jestem w tej chwili i chcę o siebie zadbać.

JEFF: Stary, w tym jest coś pięknego.

 

 

 

Jeff Bridges, Bernie Glassman „Koleś i mistrz zen” , tłum. R. Sudół, Wydawnictwo Charaktery Kielce 2014

 

 

--------------

23.04. 2015

 

Samo w sobie przeistaczanie się wolności w posłuszeństwo jest czymś odstręczającym i groteskowym. Niemniej wyraża się w tym procesie ów paradoks wolności, która zawsze doświadczana jest dwoiście: jako mogę i jako muszę, jako splot wybierania i konieczności. Bez wątpienia istota wolna musi podejmować jakieś decyzje, dokonywać jakichś wyborów i następnie wcielać je w czyn. Skoro tak, to musi być zdolna do zastanowienia, do refleksji, do analizy i oceny. Musi być rozumna. Bez tego, a więc działając bezmyślnie, tak jak zapewne czynią niżej zorganizowane zwierzęta, mogłaby co najwyżej afirmować swe stany wewnętrzne i działania, a więc cieszyć się nimi, nie mogłaby jednak uznać się za sprawcę swych działań. Aby być wolnym, trzeba mieć zdolność do uświadomienia sobie własnej wolności.

 

 

Jan Hartman "Głupie pytania. Krótki kurs filozofii" Agora SA Warszawa 2013

 

--------------

25.02.2015

 

32. HENG. Trwanie

 

Silny trygram czen jest w górze, słaby trygram sun w dole. Heksagram ten jest odwróceniem poprzedniego. Tam były wzajemne starania i wpływy, natomiast sensem tego heksagramu jest zjednoczenie jako trwały stan. Obrazem jest piorun i wiatr, zjawiska, które występują w takim właśnie trwałym związku. Dolny trygram ukazuje łagodność w sferze wewnętrznej, górny - ruch w sferze zewnętrznej.

W dziedzinie stosunków społecznych symbolizuje to instytucję małżeństwa, będącą trwałym połączeniem płci. O ile w czasie zalotów młody człowiek zajmuje wobec dziewczyny pozycje podporządkowaną, to w małżeństwie (wyrażonym jako połączenie symboli najstarszego syna i najstarszej córki) mężczyzna jest na zewnątrz, jako ten, kto inicjuje i prowadzi, kobieta zaś pozostaje w sferze wewnętrznej, łagodna i posłuszna.

 

ORZECZENIE

 

Trwanie. Powodzenie. Nie ma ujmy.

Sprzyjająca jest wytrwałość.

Sprzyjającym jest mieć dokąd pójść.

 

Trwanie to proces, w którym nie pokonuje się przeszkód. Nie jest to stan spoczynku, ponieważ zastój jako taki oznacza regres. Trwanie polega na ruchu - zamkniętym w sobie i dlatego nieustannie się odnawiającym - zorganizowanej i trwale zespolonej całości, odbywa się on w zgodzie z niezmiennymi prawami i, osiągnąwszy swój kres, rozpoczyna się od nowa. Końcowa faza ruchu ma kierunek do wewnątrz, jak przy wydechu, skurczu serca, koncentracji, a następnie przechodzi w fazę początkową zwróconą na zewnątrz, jak przy wydechu, rozkurczu serca, ekspansji.

 

Przykładem trwania są ciała niebieskie, które poruszają się po stałych orbitach i dlatego posiadają trwałą moc wydzielania światła. Pory roku następują wedle stałych praw przemian i przekształceń i dlatego mogą powodować trwałe skutki. Podobnie człowiek działajacy z oddaniem nadaje swemu życiu trwały sens i dzięki temu świat uzyskuje kształt. Poprzez to, w czym przejawia się trwanie rzeczy, można rozpoznać naturę wszystkich istot nieba i ziemi.

 

OBRAZ

 

Piorun i wiatr: obraz Trwania.

Podobnie człowiek szlachetny stoi pewnie

I swej orientacji nie zmienia.

 

Piorun grzmi i wieje wiatr; oba te zjawiska są czymś niezmiernie ruchliwym, z pozoru przeciwieństwem trwałości, lecz ich pojawianie się i zanik, przychodzenie i ustępowanie, podlegają trwałym prawom. Podobnie niezależność człowieka szlachetnego nie polega na tym, że posiada nieugięty i stały charakter. Postępuje on z duchem czasu i wraz z nim się zmienia. Trwała pozostaje w nim tylko niezmienna orientacja, wewnętrzne prawo jego bytu, określające wszystkie jego działania.

 

R. Wilhelm „I-CING Księga Przemian" , tłum. W. Jóźwiak, M. Barankiewicz, K. Ostas ; Wydawnictwo Latawiec Warszawa 2001

------------

7.02.2015

 

Człowiek wyzwolony to ten ,który doświadczył w życiu wielu trudności i pokonał je. Ktoś taki nie jest Bogiem (...). Nie możemy być Bogiem, chociaż możemy stać się boscy. To boskie życie- w którym idealnie zrównoważone są przyjemności życia i przyjemności ducha - może osiągnąć jedynie ktoś, czyj intelekt świeci równie mocno, jak światło duszy.

 

B.K.S. Iyengar

 

B.K.S. Iyengar „Drzewo Jogi" tłum. S. Bubicz Akademia Hatha- Jogi Warszawa

 

--------------

31.01.2015

 

 

Przeznaczenie i los.

Przeznaczenie jest możliwością, jaką Opatrzność daje materii ku przebóstwieniu. Korzeniem słowa możliwość jest Moc, siła sprawcza, która otwiera materii - poprzez człowieka - drogę do czystej świadomości. Przeznaczenia nie można zmienić, gdyż każde zjawisko jest wyzwaniem ku doskonałości Zbawienia. Natomiast Los jest ramieniem Przeznaczenia, sposobem jego dokonywania się. Los można odmienić, jeśli człowiek - w znanym nam świecie tylko człowiek - rozumie prawa, które nie podlegają zmianie ponieważ są Przeznaczeniem.

Los jest mechaniczny, ponieważ podlega prawom natury, i dlatego życie i śmierć na poziomie mechanicznym są bezwzględnie zdeterminowane. Chodzi Pani, siada wstaje, biega zgodnie z prawem grawitacji. Jeśli temperatura Pani ciała podnosi się do 39 stopni to czuje się Pani chora. Nasza psychika też jest zdeterminowana, ale trudniej to zaobserwować. Nasze myślenie obsługuje nasze popędy i dopóki tak jest, też jesteśmy uwarunkowani. Człowiek ma jednak w sobie naturalny pęd do uwolnienia się z tej pułapki. Więc na poziomie duchowym Los przestaje nas niewolić, zaś prawda o życiu i śmierci ujawnia się w całej swojej świetlistej prostocie. Należy jeszcze tylko spłacić dług zaciągnięty w kosmicznym banku energii i... jesteśmy wolni, determinacja się skończyła.
                                                                                                                                                                       

 Leon Zawadzki

 

--------------

22.01.2015

 

Sztuka - wizja albo „podchody" do wizji - dają uczucie innego wymiaru (złudzenie?), miłość - passion również. Czysty erotyzm doprowadzony do ostatnich granic, narkotyki, dają też takie złudzenia, u jednych „poczciwe", u innych zamurowane w swoim egoizmie czy nawet zbrodnicze. U prawdziwych, autentycznych zbrodniarzy, u tych, dla których zbrodnia jest obsesją, koniecznością, jest ona t a k ż e wyrazem głodu innego wymiaru. Święta Teresa gdzieś pisze, że dusza nie poruszana wysoko będzie poruszana nisko. Może to lepiej niż znienawidzona przez Simone Weil médiocrité (mierność), ten strach wszelkiego ruchu duszy, bez którego człowiek się dusi, dusza umiera. Za młodu jest tyle nowości, przeżyć i takie jeszcze złudzenia: świat przemienię, będę kochany wzajemnie, albo będę sławny, będę podróżował, wszystko błyszczy. Ale S.W. jakże prędko doszła do pewności, że to wszystko jest kłamstwem i że „życie jest niemożliwe".

Józef Czapski

 

J. Czapski „Wyrwane strony" Les Editions Noir sur Blanc 1993

 

-------------

 

 

2014

Inspiracje ukazały się w kolejności:

 

22.12.2014

Ostatecznie to właśnie przeszłość jest, tak jak i jest moja nieświadoma osobowość i moje zasoby pamięci. To w przeszłości bytuje Świat i w przeszłości bytuję ja. Tworząc samego siebie, w toku doświadczenia (toku samorodnym - wysnuwającym z siebie czas, a nie od czasu zależnym), żyję coraz bardziej realnie - realnie w przeszłości, by tak rzec: „żyję przeszle". Rządy, jakie sprawuje nade mną fatalne wyobrażenie „upływającego czasu", nieustannie rozpoławiającego moją egzystencję na „przyszłość" i „przeszłość" ostrzem „teraźniejszości", stopniowo słabną, gdy z biegiem lat pojmuję, że to nie czas rządzi mną, lecz ja rządzę czasem, czasem jako sposobem, w jaki prezentuję sobie samego siebie i nadaję postać (formę) swojemu doświadczeniu. Dojrzewając, a potem słabnąc w wielu wymiarach życia, usuwam się spod rządu wyimaginowanego „czasu obiektywnie upływającego" i przenoszę się do królestwa poza czasem, do pozaczasowej irrealności. Owa irrealność nie jest już zależna od intensywności przeżywania, będącej źródłem naiwnej i czysto subiektywnej idei rzeczywistości. Ta irrealność jest prawdziwym, nieprzeżywanym istnieniem, z którym to przecież pragnę się spotkać, gdy usiłuję myślą uchwycić „siebie" takim, jakim jestem wtedy, gdy wcale nie myślę, w owym nieświadomym podścielisku doświadczenia, które nazywam psychiką albo duszą.

 

Jan Hartman „Głupie pytania. Krótki kurs filozofii"  Agora SA Warszawa 2013

 

----------------

 

13.12.2014

 

WIELKIE JĘZYKOWE WRAŻENIE zrobił na mnie ten fragment Przygód Piotrusia Pana, w którym Piotruś, podczas pojedynku z Kapitanem Hakiem, zapytany przez Haka, kim jest, odpowiedział: „jestem młodością, jestem radością, jestem małym ptaszkiem, który wykluł się z gniazdka". Czyli powiedział absolutnie i bezpretensjonalnie po prostu cokolwiek. Ta odpowiedź przez swoją pełną prostoty bezsensowność uświadomiła Hakowi, że Piotruś nie ma pojęcia, czym ani kim jest. Hak uznał to niedbanie o to, kim się jest, za przejaw najlepszego wychowania. To, że Piotruś okazał się tak dobrze wychowany, załamało Haka, który uważał dobre maniery za coś najważniejszego i wierzył, że on sam ma maniery najlepsze. Z tego wszystkiego dał się pożreć krokodylowi. Zgadzam się z Hakiem.

(...)

Żeby nie komplikować, mówię i robię coś po prostu. Po prostu mówię, jak chcę powiedzieć, a jak chcę coś zrobić, to po prostu robię. I już. Bez takich tam różnych. Zamiast mówić, że nie jestem szczególnie usatysfakcjonowany wypowiedzią mojego interlokutora, mówię po prostu, że bredzi.

Ale też bywa, że jak mówię, to się czasem wikłam.

I chcę to wyprostować. Wtedy mówię, że no, po prostu tego, wiesz. I chcę, żeby to się zrobiło proste dla Ciebie, a i dla mnie. Żebym to mógł po prostu tego, no, po prostu powiedzieć po prostu. I im bardziej chcę, tym mi trudniej. Po prostu jakoś nie wychodzi.

A czasem powiem dosyć jasno, a potem chcę jeszcze raz, i mówię, że to będzie po prostu, a mówię zawile i niezrozumiale. Mówię niejasno, po prostu konstruuję wypowiedzi o mniejszym stopniu przejrzystości. I robi mi się przykro, po prostu zaczynam odczuwać pewien dyskomfort komunikacyjny.

Albo w ogóle mówię „po prostu", żeby coś po prostu powiedzieć, żeby po prostu nie umilknąć i po prostu wiesz, tak sobie po prostu mówię. Po prostu.

Pokomplikowało się.

Zresztą i w innych sytuacjach, kiedy nie mówię, tylko po prostu coś robię, i chcę, żeby coś było bez komplikacji, po prostu, to też mi się nie udaje. Inni mogą jakoś po prostu, a ja robię nie to, co trzeba, i nie tak. I dopiero potem trzeba prostować.

Albo po prostu dać sobie spokój.

 

J. Bralczyk „Mój język prywatny" Wydawnictwo Iskry Warszawa 2004

 

------------

 

22.11.2014

 

Pytać zawsze - dokąd, dokąd? 
Gdzie jest prawda, ziemi sól, 
Pytać zawsze - jak zagubić, 
Smutek wszelki, płacz i ból 

Chwytać myśli nagłe, jasne, 
Szukać tam, gdzie światła biel, 
W Twoich oczach dwa ogniki, 
Już zwiastują, znaczą cel, 
(...)
Świecie nasz, świecie nasz, 
Chcę być z Tobą w zmowie, 
Z blaskiem twym, siłą twą, 
Co mi dasz - odpowiedz! 

(...)
Marek Grechuta

 

--------------

27.10.2014

Która z nich jest najsilniejsza - rzeczywistość, z której powstaje iluzja, celuloidowa iluzja sama w sobie, czy potrzeba iluzji?

Czy trzymamy lustro w górze i nurkujemy? A jeśli tak, jakie są tego konsekwencje?

 

Marjorie Rosen

 

Źródło jak niżej

--------------

 

27.10.2014

 

Czyż nie dowierzasz, że w człowieku jest głębia tak bezmierna, że może pozostać ukrytą nawet przed tym, w kim jest?

 

Św. Augustyn

 

L. Hill „Symbole sabiańskie", tłum R. Oślizło, Studio Astropsychologii, Białystok 2005

 

--------------

27.10.2014

 

Pracując nad systemami sonarnymi dla marynarki, wiedzieliśmy, że dźwięk rozprzestrzenia się w przybliżeniu cztery razy szybciej w wodzie niż w powietrzu. To dopiero jest interesujące. Badając głębiny mórz - symbolizujące przejmujące uczucia - sygnały akustyczne (jak w słuchu) docierają cztery razy szybciej. Sugestia brzmi tak, że przy odkrywaniu większych głębin, dźwięki, zarówno słyszalne jak i niesłyszalne, są zasadniczo szybsze. Zdolności percepcji wzrastają kilkakrotnie.

 

Philip Sedgwick

 

--------------

20.10.2014

Program nauki samowiedzy.

Główne składniki:

Samoświadomość: obserwowanie siebie i rozpoznawanie swoich uczuć; tworzenie własnego słownika uczuć; znajomość związku między myślami, uczuciami i działaniami.

Podejmowanie decyzji: analizowanie podejmowanych działań i przewidywanie ich konsekwencji; rozpoznawanie, czy przy podejmowaniu decyzji kieruje tobą myśl czy uczucie; korzystanie z tych umiejętności w sprawach takich, jak współżycie seksualne i narkotyki.

Kierowanie uczuciami: śledzenie przebiegu „rozmów z samym sobą" w celu wychwycenia negatywnych przekazów, takich jak niepochlebne myśli o własnej osobie; uświadomienie sobie, co kryje się u podłoża danego uczucia (np. ból, który wywołuje złość); przyswajanie sposobów opanowywania obaw i niepokojów, złości i smutku.

Radzenie sobie ze stresem: poznanie wartości ćwiczeń fizycznych, ukierunkowanych wyobrażeń i metod relaksacji.

Empatia: rozumienie uczuć i trosk innych osób i patrzenie na świat z ich punktu widzenia; respektowanie różnic w uczuciach, które budzą w ludziach te same rzeczy.

Porozumiewanie się: skuteczne rozmawianie o uczuciach - umiejętne słuchanie i zadawanie pytań; rozróżnianie między tym, co mówi albo robi ktoś inny, a tym, co sądzisz lub jak na to reagujesz ty; zamiast obwiniania, mówienie w pierwszej osobie o własnych odczuciach spowodowanych konkretnym zachowaniem rozmówcy.

Otwartość: cenienie otwartości i budowania zaufania w stosunkach z innymi osobami; orientowanie się w tym, kiedy można bezpiecznie zaryzykować rozmowę o swoich własnych uczuciach.

Wnikliwość: rozpoznawanie schematów rządzących twoim życiem emocjonalnym i reakcjami; dostrzeganie takich samych schematów u innych osób.

Samoakceptacja: odczuwanie dumy z siebie i postrzeganie się w korzystnym świetle; rozpoznawanie swoich słabych i silnych punktów; zdolność śmiania się z siebie.

Odpowiedzialność osobista: branie odpowiedzialności na siebie; ponoszenie konsekwencji swoich decyzji i działań, akceptowanie swoich uczuć i nastrojów, wywiązywanie się z obowiązków (np. obowiązku uczenia się).

Asertywność: przedstawianie swoich uczuć i trosk bez złości i rezygnacji.

Dynamika grupowa: współdziałanie; umiejętność rozpoznawania kiedy i jak przewodzić, a kiedy iść za kimś innym, kiedy kierować, a kiedy dawać sobą kierować.

Rozwiązywanie konfliktów: jak uczciwie spierać się z innymi dziećmi, rodzicami i nauczycielami; zawierać kompromisy według zasady, że wygrywają obie strony.

 

 

D. Goleman „Inteligencja emocjonalna" , tłum. A. Jankowski, Wydawnictwo Media Rodzina

 

-------------

 

2.09.2014

 

Marzenie na jawie wywodzi się z jakiejś racjonalnie postrzeganej intencji. Jego przedmiotem jest coś, co intelekt, racjonalny umysł podsunął wyobraźni. Jest to swobodna fantazja. Natomiast głębokie marzenie, marzenie senne wywodzi się z tego, co nazywam mądrością ciała - z narządów i energii tworzących nasze życie. Rozum nie potrafi go zinterpretować. Potrzeba psychiatry lub specjalisty od snów, żeby powiedział nam, co staraliśmy się sobie samym przekazać. Te zakorzenione głęboko i przeniknięte energią marzenia pochodzą z tego samego miejsca co mity. Stanowią słownictwo ciała żywej mądrości. W swoich rozważaniach posługuję się pewną małą formułką. Mit to marzenie społeczne a marzenie to indywidualny mit. Analizując własne sny, można odkryć rzeczywistą dynamikę przebiegu życia, cel własnego życia i popęd życiowy. Wówczas umysł może określić środki niezbędne do osiągnięcia tych celów. W innym przypadku, człowiek żyje, kierując się rozumem.

Joseph Campbell

 

J. Campbell „Kwestia bogów" tłum.Piotr Kołyszko Agencja Wydawnicza Jacek Santorski & Co Warszawa 1994

 

--------------

 

11.08.2014

 

Jedną z moich ulubionych obsesji jest wykazywanie, że słowa są albo chociaż mogą być, podobne do rzeczy. Przynajmniej słowa wymawiane. Zamęczam tym studentów, używając wszystkich chwytów aktorskich. Wmawiam im, że „zeszyt w kratkę" wymawia się w kratkę, a „zeszyt w linię" - w linie. Sam w to już prawie uwierzyłem.

 

J. Bralczyk

 

--------------

 

5.06.2014

 

Wiara to doświadczenie tego, że rozum jest oświecony przez miłość. Tylko że tę wyższość miłości rozum powinien uznać przechodząc właściwą sobie drogę stwierdzenia i dowodzenia. Podporządkować się powinien dopiero wtedy, kiedy wie, dlaczego, i to w sposób doskonale ścisły i jasny. Bez tego podporządkowanie się jest błędem, a to, czemu się rozum podporządkowuje, wbrew etykietce nie jest miłością nadprzyrodzoną, ale czymś innym. Może to być na przykład wpływ środowiska.

 

S. Weil „Świadomość nadprzyrodzona" tłum.A.Olędzka-Frybesowa IW „Pax" Warszawa 1986

 

--------------

 

29.05.2014

 

Gdy identyfikujesz się ze swoimi myślami, zwiniętymi we wspomnieniach i planach na przyszłość, odnosisz się do ja. Ja jest zbiorem rzeczy, takich jak twój wiek, płeć, to co lubisz i kochasz, twoje nadzieje i wspomnienia, które nazywasz swoim życiem. Ale żadne z nich nie istnieją, gdy zatrzymują się twoje myśli. Aby obserwować, musisz być świadomy, prawda? Zatem w momencie, gdy umysł jest wyłączony, jesteś świadomy niczego. W tym momencie nie ma nic, prócz czystej świadomości. Oto rozwiązałeś tajemnicę tego, kim jesteś. Jesteś świadomością!

 

 

Frank J. Kinslow „Sekret natychmiastowego uzdrowienia. Wprowadzenie do Mocy Synchronizacji Kwantowej." Tłum. B. Mińska, P&G Editors Warszawa 2012

 

---------------

18 05.2014

 

Nasz nowy świat nie weźmie się z dokumentów i proklamacji. Nie może rozwinąć się ze zwykłej i zbiorowej świadomości, która zdominowała ludzką myśl w tym punkcie. Nie będzie pochodzić z zewnątrz, ale z głębi środka, gdzie oczekuje doskonała świadomość.

Każda nieharmonijna myśl, którą tworzymy, jest jak jeszcze jedno ziarno piasku dodane do ruchomych piasków, które powoli ściągają nas w dół.

Teraz wiem, że sugerowanie, że prosty proces uzdrawiania może uratować naszą wspólnotę z opresji, wydaje się trochę górnolotne, ale tak jest, ponieważ to nie sam proces, a świadomość, którą wnosimy w zadanie, dzierży najwyższą moc. Sam to widziałeś. Świadomość uzdrawia. Im bardziej jesteśmy świadomi, tym więcej uzdrowienia rozwija się wokół nas. Robi to naturalnie, spontanicznie i bez wysiłku.

My, wspólnie znani jako ludzka rasa, mamy jedną lekcję do nauczenia się: bądź świadomy. Wciąż przypominane nam jest, by żyć w teraźniejszości. Ale co to oznacza? Czy oznacza to, że mamy przestać planować na przyszłość lub porzucić wspomnienia? Oczywiście, że nie. Życie w teraz jest życiem w czystej świadomości. Czysta świadomość wymazuje psychologiczny czas, uwalnia umysł od przymusu robienia, pozwalając mu odzwierciedlać nieograniczony czasem doskonały porządek. Świadomy umysł jest zorganizowany, energiczny i twórczy. Świadomy umysł jest spokojny. Nie może zrobić krzywdy.

 

 

 

Frank J. Kinslow „Sekret natychmiastowego uzdrowienia. Wprowadzenie do Mocy Synchronizacji Kwantowej." Tłum. B. Mińska, P&G Editors Warszawa 2012

 

---------------

14.04.2014

 

Każda rzecz zdradzi ci swój sekret pod warunkiem, że ją wystarczająco pokochasz...Odkryłem, że jeśli po cichu obcuję z ludźmi, wyjawiają także swoje tajemnice - jeśli kochasz ich wystarczająco mocno."

 

George Washington Carver

 

 

Frank J. Kinslow „Sekret natychmiastowego uzdrowienia. Wprowadzenie do Mocy Synchronizacji Kwantowej." Tłum. B. Mińska, P&G Editors Warszawa 2012

 

 

-------------

 

Umysł przypomina trochę wartko płynącą rzekę, której dna nie widać. Jeśli bylibyśmy w stanie powstrzymać bieg rzeki w obu kierunkach - tam dokąd płynie, i tam, skąd wypływa - moglibyśmy ujrzeć jej dno. W medytacji możemy powstrzymać umysł goniący za obiektami zmysłowymi i myślami o przeszłości i przyszłości, aby zobaczyć, co kryje się pod burzą myśli. W ten sposób możemy odnaleźć jego ogromny spokój i jasność. Powinniśmy spróbować doświadczyć tego sami... 

(...) Kiedy zaczniemy doświadczać owego podstawowego, naturalnego stanu świadomości, odczujemy go jako pewnego rodzaju „nieobecność", ponieważ przyzwyczailiśmy się do rozumienia własnego umysłu poprzez zewnętrzne obiekty, ponieważ patrzymy na świat poprzez własne koncepcje i wyobrażenia. Kiedy odsuniemy umysł od obiektów zewnętrznych, nieomalże przestaniemy go rozpoznawać, poczujemy jakiś brak, jakąś pustkę. W miarę rozwoju stopniowo zaczniemy jednak dostrzegać świetlistość naszego umysłu, ów naturalny stan.

 

J. Św. Dalajlama, H.C. Cutler „Sztuka szczęścia", tłum. J. Grabiak, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2001

 

--------------

28.02.2014

 

Jeśli istnieje rozwiązanie problemu, nie ma się czym martwić. Jeśli nie ma wyjścia z sytuacji, zamartwianie się też nic nie da.

(...)

Im bardziej altruistyczne będą nasze motywacje, tym bardziej nieustraszeni będziemy nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach.

 

J. Św. XIV Dalajlama

 

J. Św. Dalajlama, H.C. Cutler „Sztuka szczęścia", tłum. J. Grabiak, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2001

 

--------------

7.02.2014

 

To o czym potrafisz pomyśleć lub co potrafisz dostrzec, określa granice tego, co jesteś w stanie osiągnąć. Zatem jeśli uczysz się danego zestawu zasad i przekonań w określonej technice lub jakimś przyjętym sposobie myślenia, nakładasz na oczy klapki tej techniki lub systemu. Nabyty zbiór zasad dopasowuje się do twoich oczekiwań. Jak tylko zaczynasz kwestionować lub widzieć rzeczy z innej perspektywy, ryzykujesz zburzenie swoich hołubionych założeń na temat rzeczywistości. To ten sam fenomen, nad którym wciąż zastanawiają się fizycy. Dlaczego elektron zachowuje się jak cząstka, gdy na niego patrzysz, ale przyjmuje wzór fali, jak tylko spojrzysz na niego z innym zbiorem oczekiwań albo całkowicie odwrócisz od niego uwagę? Witaj w efekcie obserwatora.

 

 

R. Bartlett

 

R. Bartlett „Matryca energetyczna" tłum. A. Ufland Studio Astropsychologii Białystok 2012

-------------

28.01.2014


A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał
Zgasną podłogi i powietrza
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze.

 

 

Tekst piosenki wykonywanej przez Tadeusza Woźniaka

Słowa: Bogdan Chorążuk

Muzyka: Tadeusz Woźniak

 

--------------

26.01.2014

 

Do autorytetów...

Ludzie, którzy nie czują się odpowiedzialni za własne czyny, nie znoszą być krytykowani. Taka osoba ma poczucie, że wszystko robi pod przymusem, a jej działania nie są wyrazem własnej woli. Wówczas oczywiście krytyka jest krzywdząca, niesprawiedliwa.

Susan Sontag

-------------

15.01.2014

 

Tańcz, jakby nikt nie patrzył,

Kochaj, jakby nikt nigdy cię nie zranił,

Śpiewaj, jakby nikt nie słuchał,

Żyj, jakby niebo było na ziemi.

 

 

William Purkey

 


                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.