Sollunari


Z Plutonem w tle

 

 

Wzorzec nieruchomego Wszechświata trwał bardzo długo i nawet odkrycia wielkiego Alberta Einsteina nie pozwoliły na możliwość ekspansji na drodze teoretycznych argumentów. Pewne jest, iż  genialny uczony nie mógł sobie do końca życia darować  - jak to ujął - największej swojej pomyłki. Może i dobrze się stało, bo nie poznalibyśmy innych ludzi, którzy  dołożyli swoje cegiełki do poznania nieznanego.

 

W obserwatorium astronomicznym w Arizonie pracował sobie zdolny astronom Vesto Slipher, zodiakalny Skorpion (11.11.1875 - 8.11.1969), prowadząc badania na polu spektrogramów gwiazd. Zauważył, że wtedy, gdy dana gwiazda się oddala, widmo przesuwa się na kolor czerwieni, a kiedy się przybliża, światło przybiera barwę błękitną. I tak mu się skojarzyło to odkrycie z tzw. efektem Dopplera, które to przesunięcie austriacki fizyk opisał w 1842, jednak odnosiło się do dźwięku. W ogromnym uproszczeniu efekt polega na tym, że nieruchomy obserwator słyszy zbliżający się pojazd w postaci podwyższonego dźwięku. Kiedy pojazd minie obserwatora i zacznie się oddalać, następuje obniżenie dźwięku.  Slipher dostrzegł, iż zjawisko przesunięcia musi mieć też związek ze światłem. Tak się jednak niefortunnie złożyło, iż obserwatorium miało kiepskie notowania na rynku astronomicznym, a to za sprawą Percivala Lowella (założyciela obserwatorium), Slipher nie znał teorii Einsteina, świat nie znał Sliphera i jego odkrycie nie pozostało nagłośnione.

 

W 1919 roku znano tylko i wyłącznie jedną galaktykę - Drogę Mleczną, a wszystko inne było traktowane jako część tejże, względnie jakimiś obłokami gazu, bez znaczenia dla astronomii. Pojawił się jednak Edwin Hubble, też Skorpion (20.11.1889- 28.09.1953), na dodatek ciekawa osobowość. W latach młodości był utalentowanym sportowcem w wielu dyscyplinach (kula, młot, dysk, skok o tyczce, skok wzwyż, biegi), wyjątkowo zdolnym uczniem, a przy tym wyjątkowo niepoprawnym łgarzem. Bez trudu dostał się na fizykę i astronomię, wynikami w nauce zapracował na studia w angielskim Oxfordzie. Kiedy wrócił w 1913 r. był typowym Anglikiem, tak pod względem ubioru, akcentu, nieodłącznej fajki. Oczywiście, na uczelnię na wrócił, zajął się trenowaniem koszykarzy, ale ciągnęło do zrobienia doktoratu. I całe szczęście.

 

Hubble wykazał, nie tylko, że galaktyka się oddala, ale udowodnił, że jest ich bardzo, bardzo dużo. Przesunięcia zaobserwowane przez Sliphera ujawniały, ze galaktyki są w wiecznym ruchu, nawet prędkość szło określić, ale nie było jakoś sposobu na to, by stwierdzić w jakiej są odległości od Ziemi. Hubble miał jednak farta. W obserwatorium koło Los Angeles, gdzie go zatrudniono, pracowała sobie cicha pani Henrietta Swan Leavitt, zodiakalny Bliźniak (4.06.1868 - 12.12.1921), zajmująca się analizą płyt fotograficznych oraz dokonywaniem obliczeń. Jako kobieta nie mogła  prowadzić badań, ale Henrietta odkryła, że pewne gwiazdy pulsują w regularnym rytmie, zmieniając okresowo swoją jasność. Ustaliła to na podstawie analizy gwiazd  gwiazdozbioru Cefeusza, stąd takie pulsujące gwiazdy nazwano cefeidami. Są stosunkowo rzadkie, ale jedną znamy wszyscy. Tak, to Gwiazda Polarna. Była też druga niepospolita dama - Annie Jump Cannon, kolejny Skorpion  (11.11.1863 - 13.04.1941) i to jej astronomia zawdzięcza klasyfikację gwiazd, stosowaną do dzisiaj. Tym paniom należy się szczególny hołd. Nie dość, że nie miały dostępu do badań i pracy naukowej, to na podstawie niewyraźnych plamek na zdjęciach potrafiły wyciągnąć fundamentalne wnioski. Taki William Pickering, uparty Koziorożec (24.12.1910 - 15.03.2004) mógł patrzeć w teleskop kiedy chciał i ile chciał, badał sobie teorię  plam na Księżycu,  za które były odpowiedzialne... roje sezonowo migrujących owadów. Drugi naukowiec, któremu przydarzyła się wpadka to sam Percival Lowell, założyciel obserwatorium, w którym pracował Vesto Slipher, a od 1929r. sam Clyde Tombaugh (odkrywca Plutona). Otóż Lowell głosił, że kanały na Marsie zbudowali sami Marsjanie, by transportować wodę ze stref polarnych do urodzajnych lecz suchych obszarów równika. Szukał też gazowego giganta, którego określał jako Planeta X i na tych poszukiwaniach stracił życie. Kiedy C. Tombaugh (nie był zawodowym astronomem, lecz bystrym i pracowitym obserwatorem, jak to Wodniki mają w naturze (4.02.1906 - 17.01.1997) odkrył Plutona i dowodził, że obliczenia P. Lowella były błędne w przedmiocie ruchów Urana i Neptuna i to, co stwierdził, to nie żaden gazowy olbrzym, czyli Planeta X, ale ogromna lodowa bryła, prasa go zakrzyczała. Pismaki wiedziały lepiej głosząc, że amerykański astronom P. Lowell po raz pierwszy odkrył planetę. Pośmiertnie doczekał się przymiotu geniusza, a na dodatek nazwa Pluton pochodzi od inicjałów Percivala Lowella.  Czy Planeta X faktycznie istnieje, nie wiadomo. Część naukowców twierdzi, że tak jest. Może doczekamy się jej odkrycia.

 

Wróćmy jednak do E. Hubbla. Korzystając z dorobku H. Swan Leavitt oraz odkrycia V. Sliphera, zaczął mierzyć odległości obiektów na niebie i w 1923r. wykazał, że to, co widać obok konstelacji Andromedy, to nie żaden obłok gazu, znany jako M 31, lecz osobna galaktyka, szeroka na 100 tysięcy lat świetlnych i odległa od Ziemi o 900 tysięcy lat świetlnych. W 1924r. Hubble  udowodnił, iż Wszechświat to nie tylko Droga Mleczna, ale ogrom galaktyk, które nazwał mgławicami. Hubble nie spoczął jednak na laurach. Badając widma galaktyk przy pomocy 100 calowego teleskopu Hookera stwierdził, że niemal wszystkie galaktyki oddalają się od nas. Wszechświat zatem nie jest nieruchomy, co więcej, skoro się oddala, to musiał być jakiś punkt centralny, w którym tenże ruch się zaczął. Hubble był jednak genialnym obserwatorem, ale nieco mniejszym myślicielem. Może i dobrze, bo na horyzoncie astronomii pojawił się belgijski ksiądz nazwiskiem Georges Lemaitre, tym razem zodiakalny Rak (17.07.1894 - 20.06.1966), naukowiec z tytułem doktora Instytutu Technologicznego w Massachusetts.  On to połączył dwie nitki, dotąd snujące się oddzielnie i doszedł do wniosku, iż istnieje „teoria fajerwerku". Właśnie temu duchownemu nauka zawdzięcza teorię Wielkiego Wybuchu. Wszechświat zaczął się od „ pierwotnego atomu", który w pewnym momencie wybuchnął i się rozszerza. Po latach jakoś zapomniano  o księdzu i jego epokowym odkryciu, stąd też niewiele jest danych z jego biografii (przynajmniej ja nie trafiłem).  Tak to, dzięki mozolnej pracy wielu naukowców i wspaniałych kobiet, świat  stwierdził, iż jedną z konsekwencji teorii względności Einsteina jest to, iż wszechświat musi się rozszerzać lub kurczyć.

 

Edwin Hubble zmarł na atak serca w 1953r. w San Marino (Kalifornia). Gdzie jest jednak pochowany, tego nie wiadomo do dzisiaj.  Jego żona odmówiła jakichkolwiek szczegółów w tej materii i nigdy nie zdradziła miejsca pochówku. Ale Edwin Hubble ma swój pomnik. Teleskop Kosmiczny umieszczony na orbicie w 1990r. nosi jego imię. Właśnie dzięki temu przyrządowi  ustalono kolejny księżyc Plutona.

 

 

Starybosman

 

©Starybosman

Publikacja 17 lipca 2012r.

Źródła:

pl.wikipedia.org,

B. Bryson - Krótka historia prawie wszystkiego

B. Steczko - Rozszerzanie się Wszechświata i ucieczka galaktyk

E. von Daeniken - W krzyżowym ogniu pytań

 

 



<< więcej artykułów dotyczących Plutona


<< powrót do strony głównej                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.