Sollunari

Kaśka Kariatyda: "Astrologia Bingo!"

 

Astrologia fascynowała mnie od dawna, nie tyle w kontekście możliwości predykcji, co w uzasadnieniach nieskończonego kalejdoskopu  ludzkich charakterów, sposobów zachowania i motywów postępowania. Nigdy jednak nie miałam czasu na tę dziedzinę. Zaczynałam ok. 1983 r.  urywkami  " Mandali życia" L. Weresa  i broszurowymi wydaniami "Astrologusa"  oraz  inną okazyjną lekturą, czytaną  głównie podczas  wolnych lecz za krótkich chwil .

Obecnie, ale jakże  za późno,  chyba intelektualny Saturn pozwolił mi na uprawianie mojego kolejnego hobby (przygoda z astrologią)  z jednej strony,  a z drugiej -Saturn razem chyba z Merkurym- zainspirowali mnie do szukania przyczyn  minorowych lub  traumatycznych wydarzeń z ostatnich kilku lat mego życia. Mianowicie doświadczywszy od  2007 r. eskalacji kryzysu małżeńskiego postanowiłam   poszukać, jakie  ruchy i konfiguracje planet towarzyszyły tym wydarzeniom oraz były łaskawe  pozwolić na taranowanie  wieloletniego małżeństwa i mej skromnej osoby.

Kardynalne znaczenie miał dla mnie następujący fragment "Mandali życia" nt. współdziałających par planet, konkretnie  Saturna i Neptuna: "Gdy już puściły wiązania  Saturna pojawia się Neptun, stanowiący "uniwersalny rozpuszczalnik" dezintegrujący wszelkie pozostałości. Na skutek takiego działania wszystko zaczyna się człowiekowi wydawać pozbawione sensu. Ma on wtedy do wyboru albo uciec od rzeczywistości w świat iluzji, alkoholu lub narkotyków (typowy negatywny skutek działania energii Neptuna), albo też wypracować sobie nowe reguły uzasadniające egzystencję* (pozytywne działanie Neptuna), chociażby przy współdziałaniu jednej z pozostałych energii** (np. Jowisza, Merkurego, czy nawet Wenus)." ***

 

Słowo "Merkurego" utożsamianego  m.in. z pozyskiwaniem i transformacją informacji  spodobało mi się w tym miejscu znacząco, ponieważ wiedza, informacja, książki były dla mnie zawsze drugim bóstwem.  W ten sposób, prawie jak na smyczy, Merkury zaprowadził mnie do księgarni i na astrologiczne strony internetowe do łapczywej i zawziętej lektury.

Sukces poznawczy przerósł moje  najśmielsze oczekiwania.  Najpierw wypisałam sobie  z różnych stron internetowych " jakie planety i kiedy"  i sama  zamierzałam się przedzierać przez ten gąszcz. Osądziłam np.  w mej świętej naiwności, że we wrześniu 2009 , w bardzo  zwrotnym momencie mego życiorysu ,  Saturn był w Pannie, co pewnikiem miało oznaczać zaporę, tamę dla związku zawartego we wrześniu.

Albo, że Mars w Raku w tym miesiącu  dał mi power  do  postawienia wreszcie stanowczego veta, co było nawet zgodne z  interpretacją  tranzytów  w artykule  Krystyny Daca  "Plutoniczna synchronizacja zdarzeń", dot. sierpnia/września 2009 r. Czytając artykuł znaleziony w "Logonii" po prostu oniemiałam z wrażenia: był to "gotowiec" do wyznaczonego dla samej siebie zadania; dokładna specyfikacja planet, "rozdanie kart", przebieg i skutki epizodów z różnych dziedzin życia  w skali kraju. Kolejnym krokiem było naturalnie odnalezienie  strony "Sollunari".

Z niezwykle ciekawej i absorbującej lektury treści tej strony,  zwłaszcza "Ciekawych Tranzytów" krystalizuje się pewna niepodważalna opinia zobiektywizowana faktami z realnej rzeczywistości.

Mianowicie kreatorka strony  w swoich artykułach i esejach od 2009 r. daje nadzwyczaj dokładną wykładnię  tranzytów i aspektów planet, znajdującą zadziwiająco adekwatną egzemplifikację w epizodach i wydarzeniach z paru lat mego życia.

Treść tych artykułów jest bardzo trafiona i dokładna zarówno co do chronologii i aksjologii, dotyczącej realnych wydarzeń, jak też ich skutków oraz przewidywanego dalszego rozwoju sytuacji, co jest dla mnie faktem  w najwyższym stopniu zadziwiającym i nieprawdopodobnym, wręcz niesamowitym.

Przy tym ewentualna autosugestia w identyfikacji i interpretacji  ustaleń z "Ciekawych Tranzytów " wynikająca z mojej fascynacji  astrologią zostaje natychmiast zweryfikowana: po prostu nie w każdym artykule odnajduję skojarzenia z faktami z mego życia, jedynie tam, gdzie na scenę wchodzą jakiekolwiek rozpoznawane sygnifikatory z mojego, lub partnerowego radix. Co więcej,  odczytuję też losy innych znanych mi dokładnie osób.

 

Wydaje się więc  oczywistą  predestynacja astrologów do inspirowania innych, dyskutowana niedawno  na forum Sollunari.  W moim przypadku inspiracja dotyczyła odnalezienia względnego spokoju i "wiatru w żagle".

Warte podkreślenia jest też niezwykle humanitarne przesłanie astrologii, zdejmujące z naszych "darczyńców" chociaż częściowo odium żalu, goryczy, niechęci, czy innych negatywnych odczuć, jeżeli wiemy, że przyczyną naszej krzywdy nie była tylko zła wola, ale głupota i brak introspekcji, czy  elementarnej autorefleksji.

Wprawdzie precesja, Wężownik i inne opozycyjne argumenty zastanawiają dociekliwy umysł, ale liczony tysiącami lat dorobek astrologii jest pozytywnie weryfikowany przez realny ludzki byt, nawet w odnośnych przypadkach najbardziej zatwardziałych ignorantów.

 

Komentarze dotyczące transpozycji treści artykułów "Ciekawych Tranzytów" na przeżycia moje i mego otoczenia mam nadzieję przedstawiać sukcesywnie w dziale "VARIA".  Bez obawy, że w związku z wstecznymi datami  skomponują się w percepcji Odbiorcy w oryginalne "esprit de l'escalier" ****. Bowiem wydarzenia które działy się "wczoraj",  dziś mają swoje następstwa i życie przynosi wciąż nowy zasób doświadczeń. A jutro podobne epizody mogą spotkać inne osoby. Spojrzenie na pewne wydarzenia z perspektywy czasu ma ponadto  tę zaletę, że  jest bardziej obiektywne, stonowane o pierwotne emocje.

Na pewnym forum astrologicznym dyskutowany był  nawet niedawno temat stworzenia "słownika - przewodnika" empirii odpowiadającej teoretycznym  tranzytom i konfiguracjom sygnifikatorów.  Okazało się, że "wąskim gardłem" jest  zbyt skromny, skąpy oddźwięk ze strony internautów, dotyczący ich przeżyć związanych z konkretnymi ruchami i aspektami planet.

 

Poniżej, z racji niewielkiej objętości,  przedstawiam moją realną analogię pewnej "diety"  z  2009.10.14. z treścią  artykułu "Koniunkcja Wenus-Saturn w znaku Panny"  z "Ciekawych Tranzytów".

 

Suponowana dieta niestety doszła do skutku i udała się. "Niestety", bo była to dieta zła, niszczycielska, a dotyczyła "odchudzania" miejscowego lasu.

Jak w wielu rejonach  w Polsce, owej nocy z 13/14 10. 2009  spadło bardzo dużo mokrego śniegu, który zatrzymywał się na drzewach pełnych liści.

Nie było do tamtej daty  jeszcze ani jednego przymrozku i liści spadło niewiele, więc na drzewach był prawie kompletny zielony garnitur. I tu zaczęło się katastroficzne  "umieranie lasu". Drzewa, nawet starsze i grube pochylały się pod ciężarem śniegu i złowrogim trzeszczeniem zaczynały się łamać, aż głównym, głośnym trachnięciem dokonywały żywota.  Mars rzeczywiście rządził, a ta "pogrzebowa muzyka lasu" była słyszalna jeszcze długo w noc.

Nie tylko " skrupulatne (...) ograniczenie (...) przyjemności" (patrz artykuł) , ale całkowita frustracja i trauma. I chyba symptom  interesownej miłości, albo miłości do kogoś starszego i dojrzałego (las jest tu od zawsze)  też wystąpił. Ten las jest przez wszystkich wokół uwielbiany , bez niego to miejsce straciłoby swoją magię. Na szczęście wiatr i temperatura przerwały ten proces a zniszczenia okazały się nie tak duże.

 

Na koniec nie odmówię sobie jeszcze tylko  paru wyrazów komentarza natury estetycznej ad " Wenus w znaku Byka " z 31.03.2010.

Mianowicie wyobrażam sobie, jak pięknie wyglądała Wenus w Byku w swej jedwabnej sukni!  Jak ta suknia falowała grawitacyjną mięsistością  żorżety lub krepy. Albo  olśniewała  (nie "błyszczała", nie; to zbyt tanie określenie) ekskluzywnym splendorem atłasu lub szantungu.

 

Kaśka Kariatyda

 1.05.2011r.

 

Przypisy:

 

1/  *, **   -  podkreślenie moje;

2/  ***   - Rafał T. Prinke Leszek Weres   "Mandala życia. Astrologia - mity irzeczywistość"  KAW Poznań 1982, t. 1 str. 102, w. 41 - 43; str.103 w. 1 - 5.

3/  **** -  "dowcip na schodach",  "musztarda po obiedzie"

 

Dodaj komentarz

<< spis artykułów   




<< powrót do strony głównej                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.