Sollunari

Krystyna Daca: "Czas tsunami"

wodospady Wiktorii /Zimbabwe fot.2010
wodospady Wiktorii /Zimbabwe fot.2010

 

Rewolucja i przewrót staje się faktem historycznym z momentem opisania go, dokonania jego oceny i wyprowadzenia skondensowanego wniosku. Z chwilą nadania nazwy rewolucji, zarazem nadaje się jej jakość, pewien kształt i obraz a także rozpoczyna się definiowanie ideologii rewolucji czy przewrotu. Nagły uraniczny impuls do działania otrzymuje odtąd podstawę i powszechnie zauważalny kontekst. Od tej chwili „wszechświat się rozszerza” i rewolucjoniści działają pewniej, widząc, że ich walka ma sens i znajduje poparcie. To, co przedtem było zaledwie niewytłumaczalnym zrywem i gwałtowną, emocjonalną reakcją na problem społeczny staje się zinstytucjonalizowane. Staje się tworzywem nowej struktury. Czy erupcja społecznego niezadowolenia oznacza rozwiązanie wszystkich problemów? Oczywiście nie, ale wzrasta poziom świadomości rewolucjonistów; zmienia się ich sposób patrzenia na rzeczywistość i staje się zaczątkiem nowej formy, innego sposobu myślenia, dzięki któremu powrót do stereotypów, do starych, przedrewolucyjnych struktur jest niemożliwy. Dokonuje się postęp, który dotyczy nie tylko społecznego uwolnienia ale i wolności umysłów.

Z uranicznych i plutonicznych procesów zrodzone, nowe twory strukturalne uzyskają niebawem jasną i czystą neptuniczną wizję, nową ideologię. Powstaną nowe rządy i urzędy (Tybet, Libia), nowe organizacje i stowarzyszenia. Zważywszy Plutona w Koziorożcu, odziaływującego głównie na znak Raka (niestety również destrukcyjnie) należy spodziewać się wzrostu przekształceń w strukturach państwowych, społecznych, rodzinnych. Zmiany obejmą instytucje kościelne i religijne, firmy rodzinne i lokalne społeczności. Wszystkie „księżycowe” struktury zostaną zaktywizowane, m.in. zauważalna będzie rola kobiet w życiu politycznym i społecznym. Zaktywizowanie tego rodzaju pól działania społecznego może nastąpić również poprzez zniszczenie starych struktur. Połączona energia działania Urana, Plutona, Saturna i Neptuna może zaskutkować siłą żywiołów, nad którą nie sposób zapanować i która ma postać kataklizmu na miarę trzęsienia ziemi  i powstałego w jego wyniku tsunami.

Nie inaczej dzieje się w umysłach ludzkich. Fale tsunami mogą wystąpić również w sferze uczuć. Wywołane nagle, przez jakiś impuls, spowodują erupcję emocji. Wywołać go może obcowanie z muzyką lub z innego rodzaju sztuką lub zainicjuje go inny dowolny bodziec, którego energetyczne złoże zadziała na nas jak iskra na prochu. Takim bodźcem może być inny człowiek albo przeżyty kataklizm.

Trzeba zdać sobie jasno sprawę z tego, że przeżyte catharsis jest wynikiem wcześniejszych zdarzeń i zajść. Do czasu wybuchu emocjonalnego sprawy i ludzie narastały w nas i tkwiły uporczywie, nie dając spokoju i mącąc umysł. Ta tkwiąca w nas energia mogła być postrzegana negatywnie i stanowić od dawna problem, którego nie umieliśmy rozwiązać. W innych przypadkach „chodzenie w ciąży” z pewnymi uczuciami, niezrozumiałymi i niejasnymi, wiązało się z pozostawaniem w przyjemnym odurzeniu, którego nie należy mylić ze stanem zakochania się. W tym stanie (którego do tej pory nie doświadczaliśmy a który mimo to wydawał się znajomy i kojarzył się z poczuciem bezpieczeństwa lub jego brakiem w przeszłości) poszukiwaliśmy spełnienia.

Początkowo prowadzeni na fali, lekko otumanieni, czując jakieś nieokreślone lunatyczne ukierunkowanie, zmierzaliśmy do niezbyt widocznego celu. Impuls wyzwalający, o którym była wyżej mowa, pozwolił zrozumieć, co oznacza błądzenie w ciemnościach i wyjście w jasność i świetlistość. Jeżeli impulsem był- jest- lub będzie kontakt z żywym człowiekiem, który obudzi w nas wyższą świadomość, to nie należy tej osoby utożsamiać z tym, co przeżywamy. Pozostawanie w bańce uczuć wyższych, w wysublimowanej i czystej aurze, którą ta osoba zdaje się emanować i którą czujemy dookoła nas, wywołuje ekstazę. Wydaje się, że nawiązany rzeczywisty (w sensie naturalny) kontakt z tym, co nas otacza jest zasługą tej osoby. Ale to złudzenie i to nasze własne, przez nikogo nie zawinione ani nie podarowane.

Sam moment odkrycia w sobie zdolności do pozostawania w takim stanie, tj. do poczucia  więzi z najgłębszą częścią samych siebie i jednocześnie z wszystkim, co nas otacza, może wzbudzić ogromną chęć do życia, erupcję energii, szczęście i wenę twórczą. Zaprogramuje to nas (w tym stanie świadomości) na kilka dni albo tylko na kilka godzin.

Warto przemyśleć sobie, co w nas tkwiło tak długo, dlaczego tego wcześniej nie mogliśmy wydobyć na powierzchnię i co z tego tsunami wynika dla nas w zmaganiach z siermiężną rzeczywistością, daleką (?) od przejawień duchowych.

 

 ∞12 marca 2011r.

©tekst i zdjęcie Krystyna Daca

 

Dodaj komentarz

<< spis artykułów   




<< powrót do strony głównej                                                                                                                                                                                                                                                          
Strona Sollunari używa plików cookies do prawidłowego działania strony.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia.
Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.
ZAMKNIJ
Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.