Sollunari


W poszukiwaniu Ksiê¿yca...


*

*

Poszukiwaæ wody (analogia Ksiê¿yca) na pustyni marokañskiej to zadanie trudne ale i ciekawe. Niektórzy mog± zdziwiæ siê, ¿e w tym celu wybra³am takie miejsce na Ziemi. Jednak u podstaw mojej wiary w to, ¿e energiê Ksiê¿yca odnajdê w tak trudnych warunkach do ¿ycia biologicznego i spo³ecznego le¿a³o prze¶wiadczenie, ¿e skoro Ksiê¿yc, jako satelita opiekuje siê ca³ym globem ziemskim, to przejawy jego emanacji musz± byæ obecne i tutaj.

Jak ³atwo siê domy¶liæ nie pomyli³am siê a poszukiwania energii ksiê¿ycowej w krajobrazie, w architekturze czy ¿yciu codziennym Marokañczyków okaza³y siê owocne. Krajobraz zadziwi³ ró¿norodno¶ci± swoich form, gdy¿ na obszarze tego kraju mo¿na cieszyæ siê wybrze¿em Morza ¦ródziemnego, Oceanu Atlantyckiego, obserwowaæ stepy Mesety Marokañskiej, kamieniste pustynie ci±gn±ce siê do pasma gór Atlas a w samych górach pustynie skaliste, ze sk±pym udzia³em ro¶linno¶ci i wody pitnej, wystêpuj±cej jedynie w oazach górskich. Na po³udniu Maroka rozpoczynaj± siê piaski Sahary a do Timbuktu - centrum handlowego miêdzy Afryk± "czarn±" a Afryk± "arabsk±" jest tylko 50 dni wielb³±dem. Tutaj woda wystêpuje zaledwie w dawkach aptekarskich, daj±c jednak szansê na prze¿ycie.


Miasto na pustyni skalistej/Góry Atlas/Maroko 2011
Podró¿ nasza rozpoczê³a siê nad oceanem ale wiod³a w kierunku po³udniowym, wybranym ¶wiadomie i z pominiêciem znanych kurortów turystycznych, skupiaj±cych siê g³ównie wzd³u¿ wybrze¿y Pacyfiku i Morza ¦ródziemnego. Nie odbiegaj± one wygl±dem od podobnych o¶rodków na Wyspach Kanaryjskich czy w basenie ¶ródziemnomorskim. Le¿±c na le¿aku przy basenie w którymkolwiek z tych krajów turystycznych trudno poczuæ lokalny koloryt, o genius loci nie wspominaj±c (genius loci- z ³ac. - duch opiekuñczy danego miejsca; wed³ug mitologii rzymskiej jest to opiekuñcza si³a, która okre¶la dan± przestrzeñ lub miejsce jako jedyne w swoim rodzaju). Chodzi³o nam o poznanie autentycznego ¶rodowiska naturalnego Maroka oraz ¿ycia codziennego mieszkañców, jak najmniej ska¿onego cywilizacj±. Tego mogli¶my szukaæ tylko na po³udniu, w górach Atlas i na pustyni. Od pocz±tku podró¿y by³o wiêc jasne, ¿e mo¿emy "odkryæ" i do¶wiadczyæ analogii Ksiê¿yca g³ównie w powi±zaniu z surowo¶ci± emanacji Saturna. By³o zatem niewygodnie, czêsto "g³odno, ch³odno i do domu daleko". Mo¿na by³o poczuæ siê wyobcowanym, przyt³oczonym nieomal potêg± przyrody, skrajnie prymitywnymi warunkami bytowania tuziemców i odebraæ swoist± lekcjê pokory.

Podró¿owali¶my z pocz±tku poci±giem, pó¼niej autobusem, do¶wiadczaj±c kontaktu z rozmaitymi zachowaniami ludzkimi, które by³y nie mniej ciekawe ni¿ zmieniaj±cy siê za oknem krajobraz, aby na koñcu zdecydowaæ siê na wypo¿yczenie samochodu, gdy¿ ta metoda obserwacji dawa³a najwiêksz± swobodê w wyborze kierunku podró¿y, miejsc postoju i czasu jego trwania. Zauwa¿alne by³o, ¿e miejscowi chêtnie sami podró¿uj± i odbywa siê to nie zawsze za pomoc± ¶rodków komunikacji publicznej. W obrêbie ksary (ksar= wioska) a nawet w wiêkszych miastach w obrêbie dzielnicy ludzie przemieszczaj± siê powszechnie na osio³kach b±d¼ mu³ach (tak znacznie rzadziej), rowerach czy skuterach. Miêdzy miastami kursuj± tzw. petit taxi lub grand taxi (s± to sam. marki Mercedes rok prod. lata 70-te w kolorze pustynnego piasku), które nie maj± sta³ego miejsca postoju a swoich pasa¿erów zabieraj± wprost z drogi. Po prostu ten, kto wybiera siê w podró¿ wychodzi na drogê i czeka na nadje¿d¿aj±c± taksówkê, która zazwyczaj jest ju¿ czê¶ciowo wype³niona innymi, obcymi sobie wzajemnie pasa¿erami, zabranymi wcze¶niej po drodze. Op³aty za przejazd s± niewygórowane, za wyj±tkiem miejsc atrakcyjnych turystycznie.

Góry Atlasu Wysokiego by³y d³ugo niedostêpne dla podró¿uj±cych. Przechodzenie na drug± stronê tego pasma, w kierunku Zagory i dalej na Saharê odbywa³o siê w±skimi duktami pod okiem przewodników. Dzisiaj na tej trasie, pomimo dobrej jako¶ci dróg, ruch komunikacyjny jest nadal bardzo ma³y. Trudno jest przejechaæ przez góry Atlas samochodom osobowym a g³ównym ¶rodkiem lokomocji jest autobus. Podró¿ autobusem rozpoczyna siê do¶æ nerwowo, g³ównie za przyczyn± zamieszania przy zakupie biletu na dworcu autobusowym. Od wej¶cia podró¿ni nagabywani s± przez naganiaczy rozmaitych linii autobusowych, którzy za wskazanie w³a¶ciwej kasy biletowej ¿±daj± potem zap³aty, nierzadko te¿ sami sprzedaj± bilety poza kas±, od cudzoziemców bior±c dodatkowe op³aty za baga¿e. Transakcje odbywaj± siê w biegu, ludzie wsiadaj± do autobusu w ostatniej chwili albo z ulicy, zmagaj± siê z baga¿em, który ma postaæ zawiniêtego w chustê tobo³ka, na si³ê upychaj± go w luku baga¿owym autobusu. Zanim autobus ruszy, do jego wnêtrza zagl±da kilku sprzedawców s³odyczy, producentów w³asnorêcznie szytych kapci z czubkiem (wed³ug miejscowego zwyczaju zapewniaj±cym dostatek) czy perfum. Zachwalaj±c swój towar s± w stanie jednocze¶nie dokonywaæ rozliczeñ z wieloma kupuj±cymi. Najczê¶ciej kupowano perfumy o zabójczo ostrym kwiatowym zapachu. Ich przydatno¶æ w podró¿y sta³a siê zrozumia³a, kiedy na skutek wielogodzinnej jazdy po serpentynowych drogach górskich wiêkszo¶æ pasa¿erów dosta³a torsji. Wówczas s±siedzi chorego albo zakrywali g³owy chustami albo rozlewali owe zapachy w charakterze od¶wie¿acza powietrza. Obs³uga autobusu (dodatkowe 2 osoby oprócz kierowcy) by³a na takie sytuacje przygotowana i roznosi³a plastikowe torby dla potrzebuj±cych. Nas choroba ominê³a, odzyskali¶my swoje baga¿e i dotarli¶my do planowanego celu.

Krajobrazy i obrazy ksiê¿ycowe takie ja te i jeszcze inne:


droga do Timbuktu

surowo¶æ przyrody

karawana

oaza na pustyni

droga przez pustyniê

oaza w górach

mleko dla ma³ego

wielb³±dy

pustynia

podró¿uj±cy

napis na zboczu


Bardzo interesuj±cym do¶wiadczeniem by³a obserwacja architektury marokañskiej. Ksiê¿yc w astrologii to analogia m.in. domu w znaczeniu nieruchomo¶ci, budynku, siedziby, mieszkania. Przemierzaj±c drogê wiod±c± na po³udnie mo¿na by³o obserwowaæ malownicze zabudowania ksar i kazb, bardzo efektownie wkomponowanych w t³o górskiego i pustynnego krajobrazu. Te urokliwe przyk³ady architektury spe³nia³y niegdy¶ g³ównie zadanie obronne, gdy¿ zamieszkuj±cy po³udnie Maroka Berberowie byli stale nara¿eni na ataki rozmaitych naje¼d¼ców. Dzisiaj ich forma architektoniczna jest niew±tpliwie atrakcj± turystyczn±. Budynki te wznoszone by³y i s± nadal z br±zowo- czerwonej ceg³y, wykonanej z wysuszonej na s³oñcu gliny rzecznej pise, wzmacnianej s³om± i kamieniami. Ten wodny materia³ budulcowy s³u¿y nadal do konstrukcji budynków i murów obronnych w ksarach.


Ksar
Niegdy¶ budowano z niego wysokie zamki z wie¿ami strzelniczymi (kazba). Specyficzny kszta³t blanek na wie¿ach pomaga³ odpieraæ ataki agresorów chroni±c broni±cych siê Berberów przed strza³ami i kulami. Teraz nadaje ca³ej konstrukcji bajkowy wygl±d. Potêguj± to wra¿enie liczne zdobienia dooko³a okien w postaci wzorów geometrycznych. Nawet kraty w oknach maj± swój urok. Kazby s³u¿y³y tak¿e jako domy mieszkalne (ich wnêtrza s± ciep³e zim± a ch³odne latem). Kazby by³y równie¿ spichlerzami. Niestety trwa³o¶æ budynków jest krótka, gdy¿ pod wp³ywem opadów atmosferycznych po 20 latach budowle rozpadaj± siê. Ta cecha glinianych fortyfikacji by³a zreszt± wykorzystywana przez naje¼d¼ców, którzy za pomoc± wody z rzeki (skierowuj±c j± kana³ami pod mury), burzyli je. Glina rzeczna jako budulec mia³a zatem swoje dobre jak i z³e strony. Bardzo ciekawa analogia Ksiê¿yca po³±czonego z energi± Saturna.

Wnêtrze domu marokañskiego jest urz±dzone w sposób prosty i wygodny. Pokoje s± rozmieszczone wokó³ kwadratowego niezadaszonego dziedziñca, na którym znajduje siê albo basenik z wod± (w miastach) albo studnia (na wsiach). Dziedziniec wy³o¿ony jest dywanami i niskimi sto³ami. Okna wychodz±ce na ulice s± bardzo ma³e z powodu ha³asu i/lub upa³u, dla bezpieczeñstwa zazwyczaj zakratowane.

Najwiêcej glinianych zamków mo¿na zaobserwowaæ w Dolinie Dadis zwan± s³usznie Dolin± Tysi±ca Kazb. Bardzo znanym przyk³adem architektury kazb jest ksar Ajt Bin Haddu niedaleko Ouarzazate. Architekturê Berberów mo¿na podziwiaæ równie¿ w innej dolinie gór Atlas, a mianowicie w Dolinie Dara.

Pasmo Atlasu, które zawiera siê miêdzy tymi dwiema dolinami nosi nazwê D¿abal Saghru. Uznawane jest za najbardziej niedostêpne a zamieszkuje je plemiê berberyjskie Ajt Atta. Lud ten uznany zosta³ za wojowniczy, gdy¿ najd³u¿ej (do 1933r.) opiera³ siê ingerencji Francuzów w strukturê administracji klanowej w czasach francuskiego protektoratu nad Marokiem (od 1912r. do 1956r.). Wiêcej o historii Maroka tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Maroka


Ceg³y gliniane

Miasto

Ska³y i oaza

architektura ksar

M'Hamid

Kazby w Ajt Bin Haddu

Ajt Bin Haddu- widok z góry

Kazba w dolinie Dadis

Kraty w oknie


Spo³eczeñstwo Maroka tworz± w wiêkszo¶ci Berberowie i Arabowie. Jêzykiem urzêdowym jest arabski ale dialekty berberyjskie aspiruj± do równorzêdnej roli w tym zakresie. Stosowany powszechnie w turystyce jest jêzyk francuski i angielski. Wiêkszo¶æ rdzennych mieszkañców Maroka stanowi± Berberowie (nazwa wziê³a siê od s³owa "barbarus" czyli "nie mówi±cy po ³acinie", "obcy", któr± Rzymianie okre¶lali lud dawniejszego pañstwa mauretañskiego). Zwyczaje i ustrój klanowy plemion berberyjskich przetrwa³ do dzi¶. Berberowie z Gór Atlasu Wysokiego nadal prowadz± koczowniczy tryb ¿ycia, mieszkaj± w namiotach, zajmuj± siê hodowl± wielb³±dów i kóz, handluj± ich we³n± i skórami.

Wed³ug oficjalnych danych Marokañczycy to w 98% muzu³manie, co w przypadku Berberów nie do koñca odpowiada rzeczywisto¶ci, z uwagi na kultywowanie przez nich w³asnych wierzeñ np. wiary w marabutów czyli ¶wiêtych mê¿ów i czczeniu ich grobowców o bia³ych kopu³ach (zwanych kubba).

Wp³ywy arabskie s± na co dzieñ najbardziej widoczne w praktyce religijnej (modlitwa 5 razy dziennie, niekoniecznie w meczecie) oraz w ubiorze. Zasady religii muzu³mañskiej dotycz±ce okrycia wierzchniego w relacjach publicznych s± powszechnie znane przez kobiety i mê¿czyzn. Starannie ukrywa siê tzw. "nieskromne czê¶ci cia³a". Pomimo zapewnieñ o równym traktowaniu mê¿czyzn i kobiet w systemie nakazów obyczajowych, na ulicy marokañskiej widaæ, ¿e zasady zakrywania siê stosowane s± jednak g³ównie przez kobiety. W zale¿no¶ci od od³amu religii islamskiej nieskromne i godne ukrycia mo¿e byæ ca³e cia³o kobiety pod tzw. burk±, w tym oczy i rêce albo wszystko - z wy³±czeniem tych czê¶ci cia³a. Strój tak szczelnie okrywaj±cy cia³o zabezpiecza przed pokus± i teoretycznie chodzi o to, aby nie zwracaæ na siebie uwagi innych. Jednak to, co kobiety mog± ods³oniæ jest bardzo umiejêtnie przez nie podkre¶lane. W efekcie koñcowym potrafi± one przykuæ cudz± uwagê intensywnym makija¿em oczu albo misternym rysunkiem henn± na d³oniach. Kobiety berberyjskie nie zakrywaj± r±k i twarzy jak kobiety z krêgu kultury arabskiej. Podobnie jak one nosz± jednak chusty (nie zawsze jest to hid¿ab) i szarawary, albo d³ugie spódnice. W niektórych plemionach berberyjskich zwyczajowo kobiety maj± twarze ozdobione tatua¿em. Mê¿czy¼ni z plemion berberyjskich nosz± stroje tradycyjne, turban i d¿alabijê. To zaobserwowali¶my rzeczywi¶cie w Atlasie Wysokim. Podobno takie stroje w³a¶ciwe s± tak¿e Berberom pustynnym czyli Tuaregom, znanym z jasnych oczu i w³osów oraz wysokiego wzrostu. Jednak¿e nie mogê tego potwierdziæ, gdy¿ ¿aden wysoki Taureg z niebieskimi oczami i jasnymi w³osami, ubrany w niebiesk± d¿alabijê i siedz±cy na bia³ym wielb³±dzie czyli typowy przedstawiciel tego "arystokratycznego" plemienia- nie zaszczyci³ nas swoj± obecno¶ci±. Mimo poszukiwañ "b³êkitnych ludzi" i starañ czynionych w tym kierunku na zasadzie opozycji Ksiê¿yc - Saturn. Mo¿e takich nie ma na pustyni w okolicy M'Hamid.


Sprzedawca zió³
Bardzo ciekawym miejscem do obserwacji ¿ycia spo³ecznego jest suk czyli targ. Na suku kupuje siê i sprzedaje wszystko, co mo¿e przydaæ siê na co dzieñ w organizowaniu ¿ycia rodzinnego. W Atlasie Wysokim w miejscowo¶ci Imilchil, na ostatnim suku przed zim±, organizowanym na czê¶æ miejscowego ¶wiêtego mê¿a (marabuta), dziewczêta berberyjskie mog± wybraæ sobie mê¿a. Jak w innych czê¶ciach ¶wiata tak¿e i tutaj targowisko sprzyja spotkaniom, wymianie najnowszych wie¶ci i plotek czy te¿ zawieraniu znajomo¶ci z przysz³ym kontrahentem.

Handel towarem prezentowanym wprost na ziemi (pochodz±cym z w³asnej uprawy, hodowli, w³asnorêcznie zrobionym, utkanym czy te¿ zebranym) ma czêsto charakter wymienny, niekoniecznie wiêc p³aci siê za niego pieniêdzmi. Ludzie po prostu pozbywaj± siê nadmiaru produktów, maj±c jednocze¶nie nadziejê, ¿e w zamian uda im siê otrzymaæ to, czego im brakuje. Towary oferuje siê w niewielkich ilo¶ciach, co jest zrozumia³e zwa¿ywszy, ¿e plony z upraw tarasowych na skalistych stokach górskich czy w oazach s± niezbyt obfite a hodowlane zwierzêta maj± zabezpieczyæ przede wszystkim potrzeby w³asne rodziny. Jedynie nadmiar warzyw, mleka, skór czy miêsa mo¿na przeznaczyæ na sprzeda¿. Obowi±zuje zasada targowania siê sprzedawcy z kupuj±cym. Targowanie siê (nawet najbardziej ha³a¶liwe i zajmuj±ce) nie zwalnia z czujno¶ci i szybkiej reakcji na okrzyk balek! który zapowiada przepychanie siê tragarza z towarem lub ostrzega przed biegn±cym os³em.


Osio³ek i motorower

Targi

U rze¼nika na suku

¯ycie w oazie

Zagroda

¯niwa

Pasterka

Uprawa roli- tarasowa

Sprzedawca wody w Marrakeszu

Nomadzi w górach Atlas


Status prawny kobiet w Maroku jest formalnie zrównany ze statusem mê¿czyzn z pewnymi ograniczeniami, wynikaj±cymi z religii muzu³mañskiej.

O zwiêkszenie praw kobiet zadba³ król Muhammad VI, dobrze wykszta³cony, zorientowany kulturalnie i gospodarczo w stronê kultury europejskiej. Dziêki zmianom w prawie marokañskim dokonanym w 2004r. zniesiono nakaz wielo¿eñstwa (poligamia odt±d jest dozwolona tylko za zgod± pierwszej ¿ony i sêdziego), uregulowano wiele kwestii zwi±zanych z zawieraniem ma³¿eñstw (np. kobieta mo¿e sama wybraæ sobie mê¿a bez zgody ojca lub najstarszego z braci), kobietom przyznano prawo do ¿±dania rozwodu i alimentów, unormowano zasady dziedziczenia.

Kobietom marokañskim przys³uguj± bierne i czynne prawa wyborcze. Objête s± one równie¿ systemem kszta³cenia ale i tak wiêkszo¶æ kobiet to analfabetki, tylko 1/3 pracuje zawodowo (g³ównie w o¶wiacie i s³u¿bie zdrowia). Rzadko pe³ni± one funkcje kierownicze i pod tym wzglêdem s± zdominowane przez mê¿czyzn.


Wielkie pranie i suszenie nad brzegiem rzeki
Formalne równouprawnienie p³ci nie przek³ada siê na ¿ycie codzienne, szczególnie na wsiach. Nie umiej±ce czytaæ i pisaæ kobiety nie znaj± swoich nowych praw, a zatem trudno jest im z nich korzystaæ czy je egzekwowaæ. Wielowiekowa tradycja, religia muzu³mañska i kultura nakazuje kobietom trzymaæ siê z ty³u za mê¿em i tak postêpowaæ, aby nie naraziæ honoru rodziny na szwank. Kobieta w kulturze Berberów ponosi surow± karê, je¿eli stanie siê przedmiotem nieobyczajnych plotek, nawet niezawinionych. Jej pozycja w dzieciñstwie i m³odo¶ci jest bardzo uzale¿niona od ojca i braci a w doros³ym ¿yciu od mê¿a. Wprowadzenie postêpowego prawodawstwa z pewno¶ci± u³atwi ¿ycie codzienne kobiet marokañskich w przysz³o¶ci ale póki co nadal ich rola spo³eczna ograniczona jest do funkcjonowania w krêgu najbli¿szej rodziny czy klanu.

W wiêkszo¶ci rodzin ¿yj±cych w ksarach kobieta zajmuje siê domem, gospodarstwem, upraw± roli, hodowl± zwierz±t i wychowaniem du¿ej liczby dzieci. Jej ¿ycie codzienne nie wspieraj± udogodnienia cywilizacyjne w postaci maszyn rolniczych i urz±dzeñ AGD, nieomal wszystkie prace wykonywane s± rêcznie a zwyk³e pranie trzeba robiæ w górskiej rzece. Monotonia ¿ycia codziennego jest przerywana ¶wiêtem religijnym czy rodzinnym. Wtedy mo¿na pokazaæ siê ¶wiatu, za³o¿yæ srebrn± bi¿uteriê i tradycyjny strój berberyjski, ucieszyæ zmys³y muzyk± czy zakosztowaæ miejscowych specja³ów- przygotowanych przez siebie i inne kobiety.

W¶ród tradycyjnych potraw wyró¿nia siê kuskus, wynalazek Berberów, który zrobi³ ju¿ ¶wiatow± karierê. To oryginalne po³±czenie cech kaszy i makaronu stanowi równie¿ analogiê Ksiê¿yca z Saturnem, gdy¿ jego tradycyjne wytwarzanie polega³o na rozdrabnianiu pszenicy w kamiennych ¿arnach, nastêpnie namaczaniu pokruszonych ziaren w wodzie, kilkakrotnym obsypywaniu ich m±k±, której nadmiar usuwano przetrz±saj±c ziarna przez odpowiedniej wielko¶ci sita (sita o ró¿nej gêsto¶ci s³u¿± do wyrobu kilku rodzajów kuskusu). Gotowy kuskus gotowany jest na parze a podaje siê go z dodatkiem gotowanych warzyw i miêsa, podlanego bulionem.

Inn± tradycyjn± marokañsk± potraw± jest tad¿in. Sama potrawa jest nieskomplikowana i sk³ada siê z kawa³ka gotowanego miêsa i warzyw, czasem dodaje siê jeszcze jakie¶ dodatki (jad³am tad¿in z suszonymi ¶liwkami). Tad¿in to równie¿ nazwa naczynia, w którym przygotowuje siê tê potrawê. Jest to kamionkowy talerz przykryty wysokim sto¿kiem (równie¿ kamionkowym), który w najwê¿szym miejscu u góry (na swoim szczycie) posiada otwór. Przykryty sto¿kiem talerz wype³niony sk³adnikami stawia siê na ruszcie ogrzewanym drewnem. Sk³adniki tad¿inu dusz± siê pod przykryciem we w³asnych sokach a nadmiar pary i gor±ca uchodzi przez otwór w sto¿kowej pokrywie. W smaku potrawa przypomina gêsty rosó³ z kawa³kami gotowanego miêsa i warzyw. £atwo j± przyrz±dziæ w ka¿dych warunkach, ustawiaj±c naczynie wprost na ognisku. Samo naczynie to najlepsza pami±tka przywieziona z Maroka. Sprzedaje siê je zreszt± wszêdzie, nie tylko w ka¿dym sklepie w najmniejszej nawet osadzie ale i na suku. Tad¿in najlepiej smakuje w surowych okoliczno¶ciach przyrody, w górach lub na pustyni, gdzie najprostsza potrawa wydaje siê "mann± z nieba".




Kobiece zajêcie

Kobieta z tatua¿em

Kobiety

Osio³ek kwef

Kobiety zakup

Berberowie - matka z dzieæmi

Kobieta z dzieckiem

Kwef i motor

Targ kwef


*

   

styczeñ 2012 r.

©tekst i zdjêcia Krystyna Daca




<< powrót do strony g³ównej