Sollunari


W poszukiwaniu marsowej bogini



Bogini Atena była córką Zeusa, najwyższego rangą boga w panteonie bóstw starożytnej Grecji. Urodziła się nad jeziorem Trytonis w Libii i stamtąd przywiozła do miasta Ateny szczep oliwki szlachetnej. Oliwka szlachetna nie rodzi owoców; dopiero zaszczepiona na oliwniku lub na dzikiej oliwce staje się płodna.


Akropol - Akropolis- kolebka miasta Ateny, fot. 2010© Krystyna Daca
Drzewko oliwki było niegdyś czczone jako emanacja bóstwa Ateny; do dziś jest symbolem miasta i wiele drzew oliwnych rośnie dookoła starożytnej jego części. Według mitologii greckiej drzewo oliwne stało się bezpośrednią przyczyną zwycięstwa Ateny w zawodach z Posejdonem. Ten z bogów, który ofiarował miastu cenniejszy dar miał stać się jego patronem. Wygrała Atena, gdyż drzewo oliwne, przez nią podarowane, zyskało większą wdzięczność mieszkańców niż źródło wody- dar Posejdona. Od imienia bogini wzięła swą nazwę osada a potem miasto-skupione wokół wzgórza Akropolu.




Atena była boginią Księżyca, "tą która świeci w nocy", patronką sztuki kowalskiej i wszelkich rzemiosł mechanicznych. Za jej to przyczyną ludność Aten poznała gliniane naczynia, pług, grabie, jarzmo dla wołu, uzdę dla konia, rydwan, okręt a także flet i trąbę. Była nauczycielką liczb, oraz gotowania, tkania i przędzenia. Jako bogini wojny zasłużyła się miastu nie tylko doskonale opanowaną sztuką walki ale również umiejętnością odnoszenia zwycięstwa nad wrogiem (Atena - Nike). Nie walczyła dla przyjemności, ale z potrzeby i w razie konieczności.


Zmiana warty przed budynkiem Parlamentu w Atenach
Według Roberta Graves'a* :
"Ateńczycy nie lubili wojny, chyba że prowadzili ją w obronie wolności lub z jakiegoś równie ważnego powodu, i gardzili Trakami jako barbarzyńcami, ponieważ oni wojnę uważali jako rozrywkę."

Dzięki swej opiekunce starożytne miasto Ateny rozkwitało i miało się dobrze. Ateny były jednym z większych (powstało z 12 wsi, gdy np. Sparta tylko z 5) oraz ważniejszych miast-państw helleńskich (polis) o ustroju demokracji bezpośredniej. Znaczne pod względem politycznym dzięki reformom Kleistenesa, Ateny liczące w starożytnych czasach ok. 100 tys. mieszkańców, były także silne gospodarczo oraz znane jako ośrodek kultury i filozofii. Dzięki Związkowi Helleńskiemu, tj. porozumieniu strategicznemu z innymi polis, Ateny mogły przeciwstawiać się przez wiele lat potędze Persów. Paradoksalnie, miasto rozwijało się również dzięki wojnom i przewaga Aten nad innymi polis rosła.

Nie podobało się to Sparcie, innemu silnemu polis w Helladzie, która najpierw była sojusznikiem Aten w wojnach z Persami a potem uznała Ateny za przeciwnika zagrażającego jej pozycji. W rywalizacji o prymat wśród miast-państw Sparta wszczęła dwie wojny peloponeskie, które znacznie osłabiły oba państwa-miasta helleńskie.


Muzeum Archeologiczne w Atenach, płaskorzeźba
Sparta jako starożytne hellenistyczne miasto-państwo była czystą emanacją energii Marsa. Było państwem typu militarnego i już współczesnym znane z surowego wychowania obywatelskiego. Dzisiejsze powiedzenie "spartańskie wychowanie" pochodzi właśnie od Sparty i oznacza surowe , rygorystyczne, dyscplinujące warunki kształcenia i wychowywania młodzieży. W Sparcie już małych chłopców oddawano do szkolenia wojskowego po ukończeniu 7 roku życia. Celem szkolenia było wypracowanie określonego postępowania obywatela w dorosłym życiu a życie to miało być podporządkowane państwu. Obywatel Sparty miał obowiązek słuchać dowódcy, nie ulegać wrogowi pod żadnym pozorem, wytrwać w szyku, zwyciężyć albo zginąć.

Mali chłopcy, a potem młodzieńcy całe dnie pozostawali bez opieki rodziców, za to w towarzystwie rówieśników i pod kierunkiem starszych, 20-30 - letnich towarzyszy. Zajmowali się gimnastyką, nauką pieśni bojowych, w starszym wieku ćwiczeniami wojskowymi i polowaniem. Spali w namiotach, jedli tylko w swoim towarzystwie, mówili krótko i treściwie czyli lakonicznie (nazwa pochodzi od krainy Lakonii, w której Sparta wiodła prym). Takie wychowanie wyrabiało twardość charakteru, konieczną do tego, aby zostać wojownikiem. Spartiaci uważali siebie za najlepszych żołnierzy wśród ludów helleńskich i trudno o bardziej marsową społeczność. Waleczność ich przez wieki była podkreślana a wierność ojczyźnie do dziś jest wzorem dla współczesnych. Szczególnie szanowana była i jest postawa Spartan w czasie II wojny perskiej, podczas bitwy pod Termopilami, kiedy to 300 Spartan pod wodzą króla Leonidasa walczyło z całą armią Persów. Wszyscy zginęli a na polu bitwy pod Termopilami, gdzie pochowano ich ciała, znajduje się obecnie kurhan z kamienną tablicą z epigramem Symonidesa, liryka greckiego, które w tłumaczeniu brzmi:

"Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżym jej syny,
prawom jej do ostatniej posłuszni godziny."


Wracając do Aten:

Świątynia Ateny Nike na Akropolu - widok z Areopagu
Ateny jako miasto wiele razy było niszczone przez wrogów (w 480 roku p.n.e. przez Persów; w 338 r. p.n.e. przez Macedończyków; w 86r. p.n.e. przez Rzymian; przez Wizygotów oraz przez Turków, panujących tu od 1456 do 1828r.) W trakcie panowania Turków Ateny zostały sprowadzone do małej osady ogromnego imperium osmańskiego. Podczas wojny Osmanów z Wenecjanami, w dniu 26 września 1687 roku Akropol został prawie doszczętnie zniszczony przez pocisk wystrzelony przez Wenecjan, który trafił w turecki magazyn amunicji umieszczony w Partenonie.

Do dzisiaj stosunki grecko-tureckie mają charakter marsowy, a kolejne pokolenia Greków usiłują odbudować zabytki Akropolu.

Przyglądając się współczesnym pracom na Akropolu ma się wrażenie, że po raz kolejny Grecy budują Akropol z tego, co leży dookoła na wzgórzu, dorabiając brakujące części z materiałów współczesnych. Z pożogi wielu wojen niewiele bowiem zostało: Partenon nie ma dachu, stropu ani ścian bocznych, jego wnętrze jest zupełnie ogołocone z wszelkich posągów bóstw znanych z mitologii, płaskorzeźb przedstawiających sceny z wydarzeń mitologicznych. Posąg 12 metrowej Ateny z marmuru i złota (dzieło Fidiasza), który uświetniał to miejsce nie istnieje. Dorycki fryz pod sklepieniem Partenonu , który obrazował przebieg różnych wojen i świadczył o wielkości Ateńczyków również został zniszczony, tak jak fryz joński, umieszczony na ścianach celli a przedstawiających panatejską procesję na Akropol z okazji dorocznego święta bogini Ateny. Część obu fryzów znajduje się w Narodowym Muzeum Akropolu a także poza Grecją, w British Muzeum czy w paryskim Luwrze. Ludzkie marsowe działania przy podbojach Aten to nie tylko niszczenie ale i grabienie i ślady tego rodzaju poczynań głównie wpłynęły na wizerunek obecnego Akropolu.

Przykłady zabytków lub zbiorów muzealnych w Atenach wyrażających choćby częściowo astrologiczną zasadę Marsa:


  • Należy do nich Hefajstejon - świątynia poświęcona Hefajstosowi i Atenie, patronom rzemiosła żelaznego, położona ponad dawną Agorą, najlepiej zachowana do dzisiaj (może dlatego, że do 1834r.n.e. pełniła rolę kościoła). Hefajstos był bogiem ognia, kowalstwa - zawodu marsowego w swym charakterze. Zgodnie z mitologią grecką Hefajstos był mężem Afrodyty ale kochał się w Atenie.


  • Nie sposób pominąć Olimpejonu, czyli świątynię Zeusa Olimpijskiego (patrona m.in. współzawodnictwa i zwycięzców w igrzyskach), największą jaką temu bogu postawiono w Atenach, w całej Helladzie i w okresie starożytnej Grecji.

  • Zbudowano ją w architektonicznym porządku korynckim z 104 marmurowymi kolumnami o wysokości ok. 17 m każda, których głowice posiadają charakterystyczny podwójny motyw roślinny wzorowany na liściach akantu. We wnętrzu świątyni znajdował się niegdyś posąg Zeusa z kości słoniowej i złota. Sanktuarium zniszczone zostało głównie z powodu trzęsień ziemi. Znajduje się w centrum współczesnych Aten.

    Obok oraz poniżej zamieszczam zdjęcia terenu świątyni z zachowanymi jedynie 15 kolumnami (16-sta leży), zdjęcie jednej kolumny z głowicą koryncką z motywem akantu oraz zdjęcie kwitnącej rośliny akantu w naturze. Roślinę tę sfotografowałam przy wejściu do świątyni. Akant należy do tej samy rodziny oliwkowatych co oliwka.


  • Ciekawym przykładem astrologicznej analogii energii Marsa jest herma (gr. Hermes - dosł. Hermes).


  • Muzeum Archeologiczne w Atenach, Herma
    Był to element dekoracyjny wnętrza w starożytnej Grecji; rodzaj postumentu czworokątnego, na którym umieszczano popiersie lub rzeźbę głowy. Początkowo hermy przedstawiały tylko Hermesa, ale z czasem hermy dotyczyły również wszystkich bogów i istot o mocy nadprzyrodzonej. Na postumencie umieszczano także wyobrażenie fallusa, który miał znaczenie symboliczne związane z energią męską, nasieniem, zapłodnieniem, hegemonią boga lub rolą bohatera.


    Herma na terenie Stoa Attalosa na Agorze

  • Atena na amforze z hełmem wojennym - tu zdjętym oraz kamienna głowa bogini w hełmie- wystawione w Muzeum Archeologicznym w Atenach


  • Skorupka z sądu skorupkowego nad Temistoklesem-wystawiona w Muzeum Agory w Atenach. Na Agorze (agora = gr. rynek), oprócz hal targowych i sklepów znajdowały się również instytucje publiczne i urzędy. Zapewne w jednym z takich urzędów przechowywano skorupki gliniane (gr. ostraka) służące do sądów skorupkowych. Sądy te były przejawem demokracji ateńskiej ale jakże marsowej w swym charakterze. Służyły bowiem do ostracyzmu obywateli i wygnania ich z miasta na lat dziesięć. Ten z obywateli, którego większość z głosujących wypisała na skorupce z rozbitego naczynia glinianego musiał Ateny opuścić.


  • Ofiarami niewdzięcznych mieszkańców Aten byli tacy zasłużeni obywatele tego miasta jak wymieniony już Temistokles czy Sokrates.

    Ateńczycy zawdzięczali Temistoklesowi rozbudowanie floty morskiej, dzięki której Ateny zwyciężyły w II wojnie perskiej. Temistokles zorganizował ewakuację ludności z Aten do Salaminy. Był także strategiem w decydującej bitwie pod Salaminą. Zainicjował odbudowę murów Akropolu po ich zburzeniu przez Persów. Zajmował się także rozbudową Pireusu jako portu i bazy floty wojennej. Chciał połączyć go z Atenami tzw. długim murem obronnym.

    Sokratesa nie sposób przecenić i powszechnie wiadomo, jaki miał wpływ na współczesnych , przemawiając i prowokując obywateli na Agorze. Był synem kamieniarza i akuszerki. Chodził boso , w podartej szacie. Wierzył w istnienie prawdy obiektywnej i możność jej poznania. Nie napisał ani słowa traktatu filozoficznego ale jego myśl i idea istnienia praw moralnych, mających charakter praw przyrodzonych i powstałych nie w drodze umownej do dziś jest wzorem. Filozofię Sokratesa i jego życie znamy przede wszystkim dzięki Platonowi, który był jego uczniem. Sokrates został za swoją prawomyślność i bezkompromisowość w krytyce nawet największych dostojników skazany sądem skorupkowym na wygnanie. Nie podporządkował się woli zgromadzenia ludowego, co de facto spowodowało skazanie go na śmierć. Umarł nie w wyniku wykonania wyroku śmierci lecz w sposób bardzo dramatyczny, a mianowicie popełnił samobójstwo wypiwszy cykutę.

    W starożytnych Atenach w okresie demokracji bezpośredniej, rządy sprawowało zgromadzenie ludowe, urzędnicy byli wybierani przez losowanie za pomocą maszyny losującej i nie mieli wielkiej władzy. W państwie wybijały się jednostki, które umiały trafić do zgromadzenia ludowego. Byli to demagodzy. Demagodzy przemawiali w miejscach publicznych - najczęściej na Agorze lub w gimnazjach. Demagogia narodziła się więc w demokratycznych Atenach. Określenie "demagog" miało wówczas znaczenie pozytywne - był nim przywódca ludowy. W tym rozumieniu, demagogiem był również Sokrates.

    Dziś określenie i funkcja społeczna demagoga ma wydźwięk pejoratywny. Z pewnością zajmują się tym politycy, nie tylko we współczesnych Atenach ale i na całym świecie. Niewiele pożytku mamy z demagogii polityków, o czym ostatnio można było przekonać się na przykładzie Grecji.


    Ateny współczesne


    Kolejne rządy doprowadziły w tym kraju do kryzysu finansowego a rozbudowane związki zawodowe skutecznie blokują przeprowadzenie reform, przez co mamy dzisiaj do czynienia z niewypłacalnością państwa greckiego. Zadłużenie finansów publicznych jest bowiem tak duże, że nikt nie chce udzielić Grecji dalszych kredytów. W kwietniu b.r. rząd grecki prowadził z UE i MFW negocjacje w sprawie pakietu pomocowego wartego 40-45 miliardów EUR. Grecja powinna uzyskać pomoc nie później niż 19 maja, gdyż w tym dniu mija termin wykupu obligacji państwowych na sumę ok. 9 mld euro. Jeśli zabraknie na to pieniędzy, żaden emeryt ani pracownik budżetu nie otrzyma swojej emerytury lub pensji. Sytuacja w samej Grecji oraz w Europie, spiętej z nią wspólnym traktatem unijnym i walutą niczym szyja przyciasnym kołnierzykiem, robiła się pod koniec kwietnia coraz bardziej dramatyczna, gdyż ani państwa unijne, z Niemcami na czele, nie miały ochoty płacić za przesadny "socjal" w tym kraju ani społeczeństwo greckie nie miało zamiaru rezygnować z 13 i 14 pensji oraz z 13 i z 14 emerytury. Obligacje Grecji rosły w lawinowym tempie. Kiedy w piątek, w dniu 23 kwietnia b.r. premier Grecji Jeorios Papandreu poprosił o obiecane przez strefę euro i MFW wsparcie finansowe, rząd grecki musiał oferować inwestorom obligacje 10-letnie po 8,6 %. W poniedziałek 26 kwietnia trzeba było płacić już 9 % za wykup. Niemcy jako największy potencjalny "filantrop" pomocowy dla Grecji nie zgodzili się na jej finansowanie bez spełnienia warunków ograniczających wydatki i naprawę finansów publicznych.

    Równocześnie opinia publiczna w Europie została zbulwersowana informacjami o oszukiwaniu Unii i podawaniu błędnych danych o zadłużeniu Grecji a także informacjami o przechodzeniu w Grecji na emeryturę średnio w wieku 53 lat, podczas gdy w Niemczech z uwagi na kryzys i niż demograficzny, wiek przechodzenia na emeryturę podwyższono do 67 lat. Nie poprawiły nastrojów w Niemczech doniesienia tamtejszej prasy o niechęci społeczeństwa greckiego do wyrzeczeń i oszczędności, które jako takie są dla znacznej większości Niemców sprawą oczywistą. Nie naprawiły wizerunku greckiego społeczeństwa wieści o strajkach w pierwszych dniach maja, bunt i rozruchy uliczne, rażenie ogniem za pomocą koktajli Mołotowa i w efekcie o 3 ofiarach śmiertelnych i zniszczonym mieniu państwowym.

    Pomimo tego, pomoc została przez Niemcy przyznana 3 maja b.r.- przede wszystkim z dbałości o własną gospodarkę i strach przez obniżeniem wartości Euro, które leciało na łeb na szyję, nie mówiąc o giełdach światowych. Zgoda ministrów finansów państw strefy euro również została udzielona. Pomoc dla Grecji przyznano w wysokości 110 mld EUR w ciągu trzech lat, do 2012 roku. Warunkiem wsparcia finansowego z udziałem Międzynarodowego Funduszu Walutowego są drastyczne reformy budżetowe, do których zobowiązała się Grecja.

    Reformy przewidują m.in.: rezygnację z 13 i 14 pensji w sektorze publicznym dla zarabiających ponad 3000 EUR miesięcznie i ograniczenie dodatkowych pensji do 1000 EUR dla zarabiających mniej. Przewiduje się cięcia dodatków i świadczeń w sferze budżetowej o dalsze 8 %. Zredukowane mają być emerytury, a także stopniowo wydłużony zostanie staż pracy uprawniający do pełnych świadczeń emerytalnych z obecnych 37 do 40 lat. Podniesione zostaną podstawowa stawka podatku VAT z 21 do 23 % oraz akcyza na papierosy, paliwo i alkohol o 10 %.Co na to społeczeństwo greckie? Nie chce pomocy Unii i woli zbankrutować, ewentualnie wyjść ze strefy walutowej Euro. Należy zatem spodziewać się dalszych marsowych działań, do czego namawiają związki zawodowe.

    Miałam sposobność w kwietniu i maju b.r. być w Atenach i na własnej skórze odczuć niechętny stosunek do obcokrajowców ale tylko we wszystkich instytucjach państwowych. Rozmowa z pracownikami tych instytucji wyglądała tak, jak mniej więcej przebiega skecz Tadeusza Rossa o rozmowie Staśka z siostrą oddziałową, w której Stasiek pyta siostrę o różne rzeczy a ona mu odpowiada, przy czym sposób jej odpowiedzi charakteryzuje fraza : "rykła siostra oddziałowa", którą to frazę raz po raz dodaje Ross jako narrator w skeczu. W prywatnych firmach, zakładach, gastronomii itd. było w miarę normalnie, gdyż tu każdy pilnował swojego interesu i znał związek pomiędzy jakością usług a ilością klientów.

    Tym niemniej nie zmieniłam swojego pozytywnego stosunku do Greków jako narodu wesołego, sympatycznego i z którym mam same miłe wspomnienia z dzieciństwa. Tak się złożyło, że wychowywałam się w mieście, w którym społeczność przez dziesięciolecia tworzyli emigranci greccy - uciekinierzy z czasów wojny domowej w Grecji (lata 1946-1949), partyzanci DSE (Demokratycznej Armii Grecji) i ich rodziny. Przybyli oni do Polski w liczbie ok. 14000 osób i przebywali w naszym kraju z rodzinami aż do ukształtowania się demokracji w Grecji, co praktycznie nastąpiło dopiero po 1974r.. Część z nich zasymilowała się, założyła rodziny i pozostała w Polsce na stałe ale większość jednak wróciła do ojczyzny. Pamiętam z dzieciństwa tzw. zabawy ludowe i piosenki, tańce oraz muzykę grecką temu towarzyszącą. Niektóre refreny piosenek w oryginale pamiętam do dziś.
    Piosenka grecka zapamiętana z dzieciństwa:
    - "Dzieci Pireusu" Tu można posłuchać:
    http://blizejgrecji.pl/muzyka-grecka/ta-paidia-toy-peiraia

    Miałam w szkole podstawowej nauczycielkę geografii greckiego pochodzenia, panią Agorastu (imienia niestety nie pamiętam), która miała dużą wiedzę o przedmiocie a w kontaktach była kobietą waleczną, bardzo ateńską, że tak powiem. Lubiłam ją i zawdzięczam jej dobrą (jak mniemam) znajomość geografii oraz zainteresowanie Grecją, podróżami. To zainteresowanie kontynuowałam w liceum. Nasz profesor historii, pan Franciszek Łuczko był ogromnie zafascynowany historią starożytnej Grecji (i Rzymu) i tę pasję usiłował nam przekazać. Poza wielką wiedzą był (i jest oczywiście) nauczycielem dość oryginalnym, o czym świadczy m.in. wykładowy i akademicki sposób prowadzenia lekcji historii. Miał też zwyczaj przepytywać nas z wiedzy historycznej w taki oto sposób: " Kowalska - wchodzisz na Akropol, mijasz Propyleje, doszłaś jakimś cudem do Partenonu, wchodzisz i co widzisz po swojej prawej stronie?"

    No właśnie, co ja widzę?



    © tekst i zdjęcia Krystyna Daca
    Maj 2010


    Źródła:
    * "Mity greckie" R. Graves , Wyd. Vis-a-vis Etiuda Kraków 2009
    ** "Historia kultury starożytnego Rzymu i Grecji" K. Kumaniecki PWN Warszawa 1964




    << powrót do strony głównej