Sollunari


W poszukiwaniu Saturna

Nie jechałam do Indii, aby tam szukać Saturna, choć wyruszając w podróż do tego kraju miałam świadomość, że jego obecność będzie tu oczywista. Tym niemniej byłam zaskoczona tym, że bieda, niedostatek i skrajnie proste warunki życia ludzi są tu tak powszechne i że, jak powiedziała kiedyś Hanna Bakuła, bieda będzie się nam rzucać do gardła. Zwiedzałam Indie Południowe od Bombaju a właściwie od Mumbaju, przez Bangalore (tutejsza Dolina Krzemowa), Cochin, Madurai, Trichy, Thanjavur, aż do Pondicherry, Mahabalipuram i Madrasu czyli Chennai. We wszystkich tych miejscach można było zaobserwować, iż ludzie w tym kraju mają ciężkie i surowe życie. Najgorzej wyglądało to w Bombaju, gdzie dorośli i dzieci spali po prostu na ulicy, na jakimś skrawku folii czy ceraty, w otoczeniu stert gruzu, odpadków i śmieci, które nieustannie były przeszukiwane przez głodne psy i święte krowy. Ludzie tu jedli, spali i załatwiali potrzeby fizjologiczne. Pomiędzy nimi poruszały się szczury, karaluchy i inne insekty. Na przedmieściach często widać było wałęsające się dzikie świnie. Dostało się nam tym między oczy już pierwszego wieczoru w Bombaju, tuż po kolacji, gdy wybraliśmy się na spacer, aby rozprostować nogi po wielogodzinnej podróży samolotem. To, co zobaczyliśmy, nie kwalifikowało się na żaden spacer ale na naukę pokory wobec mizerii ludzkiej, która nie jest tu kwestią wyboru (jak w przypadku kloszardów w niektórych krajach zachodnich) ale koniecznością.

Czym -wobec tamtego- były opuchnięte podróżą nasze nogi? Zrozumiałam, co miał na myśli Ryszard Kapuściński, gdy po powrocie z Indii pisał o swoim zawstydzeniu własną ignorancją.

Bombaj/Mumbaj jest największym (liczy 18 milionów mieszkańców z czego połowa to bezdomni) i najbogatszym miastem Indii. To tutaj mieszka najwięcej milionerów; tutaj też kręci się bajecznie kolorowe, roztańczone i rozśpiewane filmy Bollywood. Ta zwyczajowa nazwa Bombaju, używana dla określenia tego miasta jako centrum kina indyjskiego, została nadana w kontekście amerykańskiego Hollywood przez dziennikarza "Cineblitz". Przemysł filmowy w Indiach jest potężny i daje pracę wielu ludziom a znani aktorzy indyjscy (np. Aishwarya Rai czy Shahrukh Khan) zarabiają krocie (znacznie więcej od aktorów amerykańskich) i należą do najbogatszych obywateli. Ilość produkowanych rocznie filmów w Indiach (w 2000 roku to aż 850 filmów) przekracza ogólną liczbę rocznej produkcji światowej w tym zakresie.

Ludzi bezdomnych nie widać w małych miasteczkach ani w małych wioskach. Nie zauważyliśmy tu też żebraków, których można było spotkać w każdym większym mieście bądź przy świątyniach. Ludność na wsiach była do nas bardziej zdystansowana. Zapewne dlatego, że obserwowaliśmy ich najczęściej przy ciężkiej pracy w rolnictwie: na plantacjach herbaty, palm kokosowych, plantacjach bananów lub na polach ryżowych. Według oficjalnych danych w rolnictwie pracuje ok.60 % ludności Indii, natomiast w usługach ok.25%. Jednakże rolnictwo wypracowuje tylko 26% wartości produktu krajowego brutto. Mnóstwo ludzi głoduje, 30% społeczeństwa jest analfabetami a dochód na jednego mieszkańca wynosi zaledwie 360 dolarów rocznie. Uderzający jest niedobór maszyn rolniczych. Do orki lub transportu płodów używa się nadal arby czyli dwukołowego drewnianego wozu zaprzęgniętego w 1 lub 2 woły. Wozy te są często pięknie i kolorowo pomalowane. Większość prac fizycznych wykonuje się ręcznie, gdyż praca ludzka jest tania a rąk do pracy nie brakuje. Do prostych czynności, które może wykonywać jedna osoba zatrudnia się tu trzy osoby. Podejrzewam, że to celowa polityka, aby ludziom dać możliwość zarobku, niewielkiego bo podzielonego na 3 osoby, ale umożliwiającego przeżycie. W ogrodzie botanicznym w Bombaju/Mumbaju widzieliśmy taką oto scenkę: koszono trawę, wprawdzie przy pomocy kosiarki dość sfatygowanej, ale działającej i sprawnej. Zatrudniono przy tej czynności pracownika, który popychał kosiarkę, drugi trzymał z tyłu kabel elektryczny a trzeci sprawował nadzór nad tymi dwoma. Innym razem obserwowaliśmy prace budowlane. Piasek budowlany był transportowany nie przy pomocy taczki lecz …w metalowych miskach na głowach kobiet. Piasek nakładano do miski narzędziem przypominającym naszą haczkę do pielenia, tylko większą ale z krótkim trzonkiem. Noszenie wszystkiego na głowie jest tu powszechne a najlepiej to widać na targu. W małych miasteczkach ludzie zajmują się prostymi usługami i drobnym handlem ulicznym. Wchodząc do sklepu trzeba zdjąć buty i zostawić je przed wejściem. W miastach Indii Południowych transport miejski w znacznym stopniu zastępują riksze, kiedyś oparte na rowerze i pracy ludzkich nóg, natomiast teraz ich napęd to przeważnie motorower. Średnio kurs rikszą kosztował 50 rupii czyli około 1 dolara. Według danych statystycznych samochód posiada 1 rodzina na 140.



Zbiór ryżu

Sadzenie ryżu po zbiorach

Czyszczenie ryżu

Produkcja sznurka kokosowego

Dzieci

Ryksiarz


Kobieta z bananami

Monety

Zamiast taczki

Pralnia w Bombaju

Kobieta z cytrynami


Czy ciężkie warunki życia są przejawem działania Saturna? Z punktu widzenia astrologii tak to należy rozumieć. Nauki Saturna są dotkliwe ale i pouczające. Dawaną nam lekcję Saturn każe przemyśleć sobie i przyswoić, tak aby niepotrzebnie nie powtarzać materiału poznawczego w oślej ławce. W ciągu naszego życia wszyscy doświadczamy opieki i kurateli Saturna. Jednym pisany jest tylko lekki klaps - i tych z pewnością możemy zaliczyć w szeregi protegowanych Saturna-inni niestety muszą zmierzyć się ze znacznie surowszymi środkami wychowawczymi. Co nie znaczy, że ludziom ze złą pozycją Saturna w horoskopie nie należy się szacunek i współczucie.

Ludzie z silnym, pozytywnie aspektowanym Saturnem w horoskopie, dobrze znoszą trudy życia oraz samotność, którą często sami wybierają; akceptują upływ czasu i godzą się ze starością, chorobą, zmarszczkami, pociemniałą skórą od pracy na słońcu, z ciężkim wysiłkiem i zmaganiami, z cierpieniem i ascezą. W nagrodę Saturn daje im młody wygląd do późnej starości, długowieczność, pogodę ducha i mądrość życiową.


Czy system kastowy w Indiach był ograniczeniem o charakterze saturnowym? Z pewnością tak, gdyż restrykcyjnie dzielił on ludzi na warny (czyli stany braminów, kszatrijów, wajśjów i śudrów i nietykalni Dalici) i dźati (czyli kasty). Przejście z jednej grupy do drugiej możliwe było tylko w następnym wcieleniu, pod warunkiem życia zgodnie z zasadami swojej grupy społecznej. Najgorzej mieli "nietykalni" Dalici, którzy w ogóle nie mieli szans na reinkarnację, bez względu na starania w życiu doczesnym. Obecnie system kastowy formalnie nie obowiązuje, choć w życiu społecznym widać wyraźne jego przejawy, szczególnie przy kojarzeniu małżeństw.

Mieszkańcy Indii podchodzą do swego życia bardziej filozoficznie niż ludzie świata zachodniego i wierzą, że żyją w epoce kalijuga czyli w epoce zniszczenia i świat obrazowany jako krowa stoi tylko na jednej nodze a więc musi się przewrócić. Wierzą też od tysięcy lat, że szczęście i cierpienie jest wynikiem karmy nagromadzonej w wielu przeszłych wcieleniach (sansara). Karma może być zmieniona w bieżącym wcieleniu i następnych, toteż ważne jest, jakie działania podejmie człowiek tu i teraz, aby poprawić swoją karmę. Ludzie w Indiach dobrze rozumieją, że człowiek powinien kształtować swój charakter, że szczęściu można pomagać poprzez dobre uczynki, znoszenie cierpliwie swojego losu a także stosując różne remedia, które osłabiają cierpienia, będące wynikiem karmy. Remedia opracowuje się na podstawie horoskopu astrologicznego u profesjonalnego astrologa. Horoskopy sporządza się przy każdych ważniejszych życiowych wydarzeniach, a aranżowanie małżeństw rozpoczyna się od synastrii horoskopów przyszłych małżonków. Astrologia wedyjska służy Hindusom na co dzień i jest stałym elementem ich życia. Ustalone w analizie astrologicznej słabe punkty horoskopu mogą być wzmacniane poprzez:
  • jantry planet (symbole graficzne odpowiadające poszczególnym planetom),
  • kawacza (talizmany zawierające jantry poszczególnych planet),
  • kolory,
  • kamienie szlachetne,
  • wrata (postanowienia, śluby np. post, pielgrzymka lub milczenie),
  • wastu (rodzaj feng-shui czyli zasady gospodarowania przestrzenią w oparciu o energie planet),
  • mantry (sylaba lub werset powtarzany przy medytacji; mantrę powtarza się posługując się sznurkiem 108 korali modlitewnych do odliczania o nazwie japa mala. Japa mala jest pierwowzorem różańca; nazwa "różaniec" pochodzi od zniekształconej nazwy japa mala, którą starożytni Rzymianie, handlujący z ówczesnymi Indiami, przekazali zachodniemu światu omyłkowo jako "jap mala", co przetłumaczono z sanskrytu jako "rosarium" (w Polsce różaniec), gdyż słowo "jap" w sanskrycie oznacza różę),
  • agnihotra (ofiara wrzucana do ognia) oraz
  • jałmużnę.
Na temat jałmużny wypada napisać trochę więcej, gdyż żebrzący często towarzyszyli nam przy zwiedzaniu. Dawanie jałmużny jest sztuką. Należy wiedzieć kiedy, w jakim celu i komu ją ofiarować. Jałmużna jest potężnym remedium na niekorzystne układy planetarne zapisane w horoskopie urodzeniowym. Istnieje mnóstwo zasad na ten temat, np. ofiarowanie jałmużny osobie niegodnej jest niekorzystne, podobnie ofiarowanie datku dla chęci uzyskania korzyści. Dający jałmużnę powinien to uczynić z czystego serca i nie oczekiwać wdzięczności od obdarowanego. Często dziwi cudzoziemców sytuacja, gdy dając jakiś datek nie otrzymują w zamian nawet podziękowania. Nie wiedzą bowiem, że obdarowany nie chce w ten sposób ściągnąć na nich złej karmy. Jałmużnę należy przyjmować od osoby, która ma dobrą karmę. W Indiach uważa się, że cudzoziemcy ją mają i dlatego często Hindusi proszą o datki turystów, którzy są w ich pojęciu bogaci a ich karma może przynieść biedakom lepsze finanse. Najkorzystniej jest dawać jałmużnę osobom szlachetnym, joginom, mędrcom, fakirom (za wyjątkiem tych fakirów, którzy kupczą swoją mocą np. pokazując się z kobrami-notabene głuchymi) a także osobom prawdziwie potrzebującym. Jałmużna spożytkowana na złe cele, np. na alkohol przynosi szkodę ofiarodawcy jak i obdarowanemu. Jałmużna w wysokości 10 rupii (równowartość ok. 70 groszy) rozdawana przed świątyniami zadowalała proszących, a w świątyniach otrzymywaliśmy za tę kwotę stosowne błogosławieństwo w postaci znaku na czole. Czasem to była czerwona kropka (bindi - "święta kropka"), lub tilaka czyli biały lub żółty pasek pionowy lub 3 białe poziome , naniesione za pomocą odrobiny oliwy i sproszkowanej farby mineralnej lub gliny rzecznej.

Jałmużną może być również uczynek lub zwykłe zainteresowanie. Będąc w jednej z wiosek na trasie przejazdu, w której oglądaliśmy proces powstawania sznurka kokosowego, byłam zdziwiona prośbą jednej z miejscowych kobiet, która na migi sugerowała mi, abym dotykała jej niemowlę. Dopiero później pojęłam, że dała mi w ten sposób możliwość oczyszczenia serca, poprzez poświęcenie uwagi jej maleństwu i chciała, abym przekazała dziecku dobrą karmę. Dzieci starsze w tej wiosce prosiły nas o długopisy. Pozbyliśmy się wszystkich długopisów w krótkim czasie a od tego dnia zabieraliśmy z każdego hotelu reklamowy długopis, aby go przy okazji komuś ofiarować. Ciekawe czy wzmocniliśmy energię merkurialną w ten sposób. Długopis był reklamowy i przeznaczony do tego, aby go zabrać ze sobą z hotelu a my robiliśmy to z sympatii do tych dzieci.

Jałmużna jest skutecznym remedium, jeżeli jest ofiarowana w czasie odpowiednim do energii planety, która ma być wzmocniona i tak np. dla wzmocnienia energii Słońca można w niedzielę ofiarować pszenicę lub cukier krowie; dla wsparcia energii Marsa można we wtorek wspomóc w nieszczęściu młodszego brata; w celu wzmocnienia energii Księżyca można służyć matce lub starszej kobiecie w poniedziałek; dla sanowania energii Saturna można karmić żebraków i wrony w sobotę; na rzecz Wenus można ofiarować drogie ubranie z jedwabiu siostrze lub żonie, itd.

Podczas naszej wyprawy zwiedzaliśmy wiele miejsc kultu i świątyń, gdzie spotykaliśmy zawsze tłumy pątników, joginów i zwykłych ludzi, którzy całymi rodzinami przybywali tutaj w celu uwolnienia od grzechów i dla spełnienia pragnień, bo takie jest tradycyjne znaczenie pielgrzymki w Indiach. Często, podobnie jak w Polsce, pielgrzymki organizowane są przez fachowców i do miejsc kultu przybywają całe autobusy. Są one zawsze "umajone", tzn. obwieszone girlandami kwiatów, które służą w Indiach jako ofiara w świątyniach. Jako ofiarę składa się ponadto masło, lampki, banany, ozdobne liście, a wszystko to razem często w formie małych kompozycji florystycznych w łupinie orzecha kokosowego, które sprzedaje się przed świątynią. Pątnicy czasem golą głowy i pokrywają je warstwą żółtej kurkumy na znak woli oczyszczenia się. W pobliżu świątyń rezydują jogini i mędrcy, których można wesprzeć jałmużną, poradzić się w ważnych sprawach lub rozstrzygnąć problem natury moralnej lub religijnej.



Pątnicy i guru

Śpiący

Kurkuma na głowie

Guru

Pątnicy

Świątynia

Pątnicy


Filozoficzny jest również stosunek do śmierci. Życie jest mayą czyli złudzeniem a jedyną prawdziwą i pewną rzeczą jest to, że kiedyś wszyscy umrzemy. Chciałoby się powiedzieć w tym miejscu memento mori. Śmierć tutaj nie jest celebrowana zbyt długo, uroczystości żałobne są krótkie i nikt nie rozwodzi się nad tym faktem. Oczywiście odejście bliskiej osoby wiąże się ze smutkiem ale podchodzi się do tego w sposób naturalny. Nie ma początku i końca, jest koło a koniec jednego obrotu przechodzi w początek drugiego.
"Ten świat się obraca jak koło,
To przechód w wielkim oceanie czasu,
w którym krążą dwa rekiny, starość i śmierć.
Nic nie trwa, nawet twoje ciało.
Rozkosz, ból - wszystko jest nadane.
Nic nie pozostaje, nic nie powraca.
Masz czego pragniesz,
Masz czego nie pragniesz,
A nikt nie wie dlaczego.
Nic nie zapewni szczęścia człowiekowi.
Gdzie jestem? Dokąd pójdę? Kim jestem? Dlaczego?
I nad czym miałbym płakać?"

Fragment "Mahabharaty" w tłum. Wiktora Dłuskiego



Ukończono 10.12.2009r.
© Krystyna Daca
© zdjęcia pod miniaturkami nr 1-11, 14 i 18 oraz 2 zdjęcia główne-portrety kobiet Krystyna Daca,
© zdjęcie główne jogina oraz zdjęcia pod miniaturkami nr 12-13, 15-17 Bogusz Daca



<< powrót do strony głównej